Jako mama trójki dzieci i farmaceutka dobrze wiem, że temat odporności wraca do nas najczęściej w momencie, gdy dziecko znowu kaszle albo ma gorączkę. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: co zrobić, żeby w końcu rzadziej chorowało?
Jako mama trójki dzieci i farmaceutka dobrze wiem, że temat odporności wraca do nas najczęściej w momencie, gdy dziecko znowu kaszle albo ma gorączkę. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: co zrobić, żeby w końcu rzadziej chorowało? Fot. Richard Stachmann / Unsplash

Jako mama trójki dzieci i farmaceutka dobrze wiem, że temat odporności wraca do nas najczęściej w momencie, gdy dziecko znowu kaszle albo ma gorączkę. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: co zrobić, żeby w końcu rzadziej chorowało?

MATERIAŁ REKLAMOWY

REKLAMA

A prawda jest taka, że odporność buduje się dużo wcześniej – każdego dnia, w małych, codziennych decyzjach. Jakich?

Sen to jeden z najbardziej niedocenianych filarów prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego. Widzę to też po swoich dzieciach – kiedy są niewyspane, dużo szybciej „łapią” infekcje i gorzej sobie z nimi radzą. Organizm nie ma wtedy czasu na odpowiednią regenerację, a układ immunologiczny działa mniej efektywnie. Regularność, wyciszenie wieczorem, mniej ekranów – to naprawdę robi różnicę.

logo
Fot. materiały prasowe

Dieta nie musi być idealna – i u mnie też nie jest. Ale staram się, żeby była powtarzalnie dobra. Codziennie warzywa i owoce, źródła białka, zdrowe tłuszcze i jak najmniej przetworzonej żywności czy słodkich, gazowanych napojów. Bardzo bliskie jest mi podejście 80/20 – czyli większość to wartościowe, odżywcze produkty, a pozostałe 20% to przestrzeń na luz, słodycze czy mniej idealne wybory, bez wyrzutów sumienia.

Bardzo ważnym elementem odporności jest mikrobiota jelitowa. To temat, który szczególnie rozumiem też z własnego doświadczenia – bo przy dzieciach szybko widać, jak jelita „pracują” przy infekcjach czy po lekach. Większość komórek odpornościowych znajduje się właśnie w jelitach, a to, jak funkcjonuje mikrobiota, ma znaczenie dla funkcjonowania układu odpornościowego. Co ważne, kształtuje się ona od pierwszych dni życia i jest silnie zależna od stylu życia całej rodziny.

Wpływ na mikrobiotę mają m.in. dieta, przyjmowane leki (w tym antybiotyki czy leki przeciwgorączkowe) oraz codzienne nawyki.

W tym kontekście probiotyki mogą być jednym z elementów wsparcia. Znaczenie mają jednak konkretne szczepy, a nie „probiotyk ogólnie”. W badaniach opisano m.in. szczepy L. plantarum HEAL 9 i HEAL 19 oraz L. paracasei 8700:2, które mogą wspierać odporność w kontekście funkcjonowania mikrobioty jelitowej.

logo
Ana Krysiewicz - Farmaceutka z kilkunastoletnim doświadczeniem, twórczyni bloga Matka Aptekarka oraz autorka książek i e-booków o zdrowiu dzieci. Na co dzień szkoli farmaceutów i wspiera rodziców, tłumacząc w prosty sposób, jak bezpiecznie stosować leki, suplementy i kosmetyki u najmłodszych. Jest mamą trójki dzieci, w tym dwójki wcześniaków, dzięki czemu jeszcze lepiej rozumie wyzwania, z jakimi mierzą się rodzice w pierwszych latach życia swoich maluchów. Łączy wiedzę eksperta z codziennym doświadczeniem mamy, pokazując, że siła rodziców tkwi w uważności, rozsądku i zaufaniu do siebie. Fot. materiały prasowe

Witamina D3 to w naszych warunkach must-have. Niedobory są bardzo częste u dzieci, a to składnik istotny dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego. Suplementację warto dobrać zgodnie z aktualnymi polskimi wytycznymi – do wieku, masy ciała i potrzeb dziecka.

W mojej praktyce bardzo często widzę też, że dzieci mają za mało kwasów omega-3 w diecie. Głównie dlatego, że zbyt rzadko jedzą tłuste ryby. A to ważny element – szczególnie DHA. Kwasy omega-3 biorą udział w regulacji odpowiedzi immunologicznej i wspierają cały organizm. Nie działają jak „magiczny booster odporności”, ale dobrze odżywiony organizm naprawdę lepiej radzi sobie z infekcjami. Są też dane, że niedobór omega-3 może zwiększać podatność na infekcje, zwłaszcza wirusowe.

I na koniec coś, co często jest dla rodziców trudne – dzieci nie potrzebują sterylnych warunków. Potrzebują życia. Ruchu, kontaktu z innymi dziećmi i zwierzętami, zabawy na świeżym powietrzu. To właśnie w ten sposób układ odpornościowy „uczy się” reagować.

Z mojego doświadczenia – zarówno mamy, jak i farmaceutki – wynika jedno: nie da się uniknąć wszystkich infekcji. I to jest w porządku.

Bo odporność to nie brak chorób. To zdolność organizmu do radzenia sobie z nimi coraz lepiej.