
Od lat słyszymy, że "młodzież jest coraz gorsza", "nie ma do nikogo szacunku" i "nie ma już żadnych wartości". Tymczasem codzienność pokazuje coś zupełnie innego – nastolatkowie mają empatię, pomagają i potrafią zachować się lepiej niż wielu dorosłych. Może więc problem nie leży w młodych, tylko w tym, jak bardzo lubimy na nich narzekać?
Młodzież jest zła? To wygodny mit
Jest coś absurdalnego w tym, jak łatwo przyszło nam wylewanie pomyj na młodych ludzi.
"Ech, ta dzisiejsza młodzież". "Bez kultury, bez zasad, tylko telefony i zero szacunku" – ile razy to słyszymy?
Problem w tym, że to zdanie powtarza się od pokoleń i za każdym razem jest tak samo mało prawdziwe. Bo wystarczy wyjść z domu i popatrzeć, co tak naprawdę się dzieje na ulicy.
Wsiadasz do tramwaju. Kto pierwszy wstaje, kiedy wchodzi starsza osoba? Bardzo często nie "doświadczony życiowo dorosły", tylko właśnie nastolatek z plecakiem i kapturem na głowie.
To właśnie młodzi:
No, nie mam na to badań, ale widzę to na co dzień, dojeżdząjąc tramwajem do pracy.
I robią to bez wielkiego teatru. Po prostu – naturalnie. A obok? Nierzadko jest ktoś starszy, kto udaje, że nie widzi. Albo jeszcze gorzej – komentuje.
Empatia młodych kontra frustracja starszych
Najbardziej uderzające jest to, jak bardzo zachowanie młodych kontrastuje z zachowaniem niektórych dorosłych. Bo kto częściej robi awantury o byle co? Kto krzyczy na kasjerkę? Kto rzuca wulgaryzmami w kolejce? Kto obraża innych bez powodu?
Nie, to nie są głównie nastolatkowie. To często ludzie, którzy najgłośniej mówią o "braku wychowania u młodych".
Zobacz także
Kultura nie ma wieku – ale brak kultury też nie
Łatwo jest wrzucić wszystkich młodych do jednego worka i powiedzieć: "kiedyś to było". Tylko że "kiedyś" też byli ludzie różni – tak jak dziś.
Różnica jest taka, że teraz młodzież jest bardziej widoczna. Bardziej bezpośrednia i mniej udaje. A część starszych? Nadal uważa, że wie lepiej, nawet jeśli ich zachowanie mówi coś zupełnie innego.
Zamiast powtarzać utarte frazesy o "zepsutej młodzieży", warto się na chwilę zatrzymać i poobserwować świat bez uprzedzeń. Bo może się okazać, że: to młodzi częściej okazują szacunek, to młodzi częściej pomagają i to młodzi częściej wykazują empatię. Mówią na nich "pokolenie płatków śniegu", a może dzięki temu mają w sobie wrażliwość, której starszym brakuje. A cała ta narracja o ich "upadku" jest po prostu wygodną wymówką.
Na koniec jeszcze jedna scena, którą zna chyba każdy, kto jeździ komunikacją miejską. Starsze osoby w tramwajach potrafią jeszcze dobrze nie wejść, a już słychać oburzone komentarze, że "nikt nie ustąpił miejsca", choć nikt nawet nie zdążył zareagować.
Do tego dochodzi "klasyka": ocenianie cudzych dzieci – że "niewychowane, bo gadają, chodzą, płaczą", a przecież dzieci… robią dokładnie to, co robią dzieci. I obowiązkowy refren: "czego to dziś rodzice nie wymyślą, to całe bezstresowe wychowanie".
Tyle że w tym wszystkim łatwo przeoczyć jedno – problemem nie zawsze jest brak wychowania u młodych, tylko brak cierpliwości i zwykłej życzliwości u dorosłych.
Dzisiejsza młodzież naprawdę ma w sobie empatię, tylko wystarczy ją dostrzec.
