Na zdjęciu kobieta z bukietem tulipanów.
Wielu z nas Dzień Kobiet kojarzy się z PRL-owskim zwyczajem obdarowywania kobiet goździkiem i rajstopami. pexels.com

Czerwony goździk, rajstopy i obowiązkowe akademie. Dla wielu osób Dzień Kobiet wciąż kojarzy się z PRL-em. Czy dziś, w czasach większej świadomości społecznej, 8 marca jest nam jeszcze potrzebny?

REKLAMA

Dzień Kobiet przez lata w Polsce miał bardzo konkretny wizerunek – czerwony goździk, paczka rajstop, czasem kawa lub mydło rozdawane w zakładach pracy.

W czasach PRL-u 8 marca był obowiązkowym punktem kalendarza – akademie, przemówienia, wręczanie kwiatów przez dyrektora i wspólne zdjęcia do kroniki.

Dla wielu kobiet był to jeden z nielicznych dni, kiedy publicznie mówiono o ich pracy i doceniano wysiłek.

Dla wielu osób jednak święto to było tylko elementem propagandy.

Prezenty dla Dzień Kobiet

Goździk był obowiązkowy. Dlaczego akurat ten kwiat? Był łatwo dostępny, trwały i uważany za "oficjalny". Rajstopy, bo były towarem deficytowym, więc jednym z najbardziej praktycznych prezentów. W niektórych zakładach pracy wręczano także ręczniki, kawę, a nawet talony na drobne artykuły gospodarstwa domowego.

Po 1989 roku święto na chwilę straciło na znaczeniu. Kojarzyło się z minionym systemem i jak wszystko co do niego nawiązywało, poszło w odstawkę.

Z czasem jednak wróciło w nowej, nieco bardziej komercyjnej odsłonie. Bukiety tulipanów sprzedawane na ulicach czy promocje w drogeriach. To kolejne święto, na którym można zarobić.

Dzień Kobiet na świecie

Warto też pamiętać, że Dzień Kobiet nie narodził się w PRL-u, a na początku XX wieku. Związany był z ruchami robotniczymi w Stanach Zjednoczonych oraz Europie.

Pierwsze obchody zorganizowano w 1909 roku w Nowym Jorku. Były związane z walką kobiet o prawa pracownicze, godne warunki pracy i prawo do głosowania. W kolejnych latach idea rozprzestrzeniła się w Europie, a data 8 marca na stałe zapisała się w kalendarzu po strajkach kobiet w Rosji w 1917 roku, które domagały się chleba i pokoju.

W wielu krajach Dzień Kobiet do dziś ma charakter bardziej społeczny i polityczny niż symboliczny. To dzień debat o równości płac, dostępie do edukacji czy bezpieczeństwie kobiet.

W Polsce jednak najmocniej zapisał się w pamięci jako święto z czasów PRL-u, z goździkiem i rajstopami w tle.

Czy Dzień Kobiet jest nam jeszcze potrzebny?

Każda tradycja niesie w sobie coś ważnego. Przypomina o historii, o drodze, jaką kobiety przeszły, by ich głos był słyszany. Ale dziś wiele kobiet nie potrzebuje symbolicznego kwiatka, by wiedzieć, że ich rola ma znaczenie.

Nie potrzebuje jednego dnia w roku, by poczuć się ważną, bo świadomość własnej wartości to coś więcej niż bycie docenioną jednego dnia.

Równość coraz częściej traktujemy jako normę, a nie wyjątkowy przywilej. Kobiety są liderkami, ekspertkami, przedsiębiorczyniami, matkami, partnerkami. Nie potrzebują 8 marca, by ktoś z zewnątrz potwierdzał im ich wartość.

Może więc sens tego święta nie polega dziś na samym geście, lecz na refleksji. Na zatrzymaniu się i sprawdzeniu, czy codziennie – nie tylko od święta – traktujemy siebie i innych z szacunkiem i wdzięcznością za to, co robią dla nas. 

Podarowanie kwiatka to naprawdę bardzo miły gest, ale docenianie starań drugiego człowieka powinno być codziennością.

Być może więc problem nie leży w samym święcie i jego tradycji wywodzącej się z lat słusznie minionych, lecz w jego dzisiejszej powierzchowności i tym, czy stoi za nim coś więcej niż tylko sama tradycja.