
Polscy rodzice coraz częściej inwestują w dodatkową naukę języka angielskiego dla swoich dzieci. Wyniki badań pokazują, że wielu z nich nie jest zadowolonych z efektów szkolnej edukacji. Czego dziś naprawdę oczekują od nauki angielskiego i dlaczego wydają na nią nawet 4-13 tys. zł rocznie?
MATERIAŁ REKLAMOWY
Rodzice mają kompleks słabej znajomości angielskiego
W polskich szkołach język angielski od lat budzi duże emocje – szczególnie wśród rodziców. Żyjemy w XXI wieku, w centrum Europy, w kraju otwartym na świat i migracje. Swobodne podróżowanie, międzynarodowy rynek pracy i globalna komunikacja sprawiły, że angielski stał się nie tyle atutem, co podstawową kompetencją.
Choć język angielski jest obowiązkowym przedmiotem szkolnym od lat, już teraz większość rodzin inwestuje w dodatkowe zajęcia. To nie tylko moda, ale reakcja na realne obawy. Badanie "Jakość edukacji w Polsce" przeprowadzone na zlecenie Novakid pokazuje, że aż 36 proc. rodziców uważa obecną podstawę programową za złą.
W ich opinii program jest przeładowany teorią, uczniowie muszą przyswajać ogromne ilości informacji, a brakuje rozwijania praktycznych umiejętności. Część zagadnień pojawia się zbyt wcześnie, przez co dzieci nie rozumieją, jak wykorzystać je w codziennym życiu.
Prawie 50 proc. badanych twierdzi, że szkoła nie uczy tego, co rzeczywiście przydaje się później na rynku pracy – nie tylko w zakresie biegłości językowej, ale także w kontekście postępu technologicznego. Uczniowie często nie nadążają z materiałem, a bardziej ambitni poświęcają wolny czas na nadrabianie zaległości kosztem odpoczynku i pasji.
Wciąż brakuje edukacji opartej na doświadczeniu, projektach i rozwijaniu krytycznego myślenia, którego dziś w ogóle dzieciom i młodzieży brakuje. Jak zauważyła psycholożka Joanna Madej w wypowiedzi dla Novakid: – Problemem nie jest dostęp do informacji – każdy uczeń ma smartfona. Kluczowe jest umiejętne filtrowanie, analizowanie i stosowanie wiedzy.
Za mało praktyki, za dużo teorii
W przypadku języka angielskiego rodzice wskazują na powtarzalność schematów – dominację na lekcjach w szkole gramatyki, testów i nauki pamięciowej, dzięki której łatwiej uczniom zdać egzaminy.
Według 32 proc. badanych metody oceniania koncentrują się na "wkuwaniu", a nie na praktycznym użyciu języka. Brakuje swobodnych rozmów z nauczycielem, naturalnych dialogów i pracy w realnych kontekstach. Uczniowie uczą się zasad budowy zdań i list słówek, ale rzadko ćwiczą spontaniczną komunikację.
Na sytuację wpływają także problemy kadrowe. Absolwenci filologii angielskiej coraz rzadziej wybierają pracę w szkole, ponieważ dobra znajomość języka otwiera atrakcyjniejsze możliwości zawodowe. W efekcie w placówkach brakuje zarówno anglistów, jak i native speakerów, którzy mogliby prowadzić konwersacje i oswajać uczniów z żywym językiem.
Nic więc dziwnego, że rodzice inwestują w dodatkową edukację. Z badania "Jakość publicznej edukacji z zakresu języka angielskiego" wynika, że 38 proc. rodziców wydaje rocznie od 2000 do 4000 zł na dodatkowe zajęcia z angielskiego, a 17 proc. przeznacza na ten cel nawet 4-13 tys. zł. Dla 37 proc. to inwestycja w przyszłe lepsze warunki zawodowe i finansowe dziecka.
Z kolei 31 proc. wierzy, że biegła znajomość języka otworzy drogę do renomowanych szkół, także zagranicznych. Jednocześnie 56 proc. badanych uważa, że dodatkowe lekcje są konieczne, ponieważ szkolne nauczanie nie przynosi wystarczających efektów.
Korepetycje, zajęcia konwersacyjne i lekcje z native speakerami stają się szczególnie popularne przed egzaminem ósmoklasisty i maturą. Coraz częściej rodzice decydują się także na obozy językowe – już 10-12-latkowie wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii (58 proc.) i USA (30 proc.), by zanurzyć się w środowisku, w którym angielski jest językiem urzędowym.
Co ciekawe, mimo krytycznych opinii 76 proc. rodziców dostrzega poprawę poziomu nauczania w ostatnich latach. Nadal jednak ponad 50 proc. uważa, że metody pracy są przestarzałe i nie nadążają za tempem współczesnego świata.
Dzisiejsze oczekiwania rodziców są więc jasne: chcą skuteczności, praktyki i realnych efektów. Nie wystarczy znajomość zasad gramatyki – liczy się umiejętność swobodnej komunikacji, pewność siebie i przygotowanie do funkcjonowania w globalnej rzeczywistości. Angielski ma być narzędziem, a nie szkolnym przedmiotem do zaliczenia.
