Patent na spontaniczną domówkę. Szybka i wygodna pizza, która nadąża za imprezą

MATERIAŁ REKLAMOWY
Imprezy rządzą się swoimi prawami, a może... niekoniecznie? Ile razy zdarzyło się wam "organizować" (słowo nieprzypadkowo wzięte w cudzysłów) domówki albo uczestniczyć w nich w spontanicznej formule? Ktoś zadzwonił z propozycją filmowego wieczoru, inni wpadli z niezapowiedzianą wizytą. W takich okolicznościach, gdy nie ma czasu na planowanie, trzeba na pewno "ogarnąć" jedno – dobre jedzenie.
Domówka bez planu? To "zjawisko" powszechniejsze, niż się wydaje. Kiedy świat pędzi jak oszalały, a z czasem jest krucho, trudno planować każdy aspekt swojego życia co do joty. Dotyczy to również spotkań towarzyskich. Skoro relacje z innymi są nadal – przynajmniej dla wielu – ważne, warto je pielęgnować choćby w trybie "ad hoc". Innymi słowy, staramy się ze sobą spotykać, ale bez wielkiej organizacji.

Efekt? Spontaniczne domówki w nieco improwizowanych klimatach. Prosty przykład z życia wzięty, w gronie współpracowników. Nikt specjalnie nie planuje imprezy, po prostu nagle rodzi się pomysł na wieczorny wypad do domu "X" czy "Y". Dzień w pracy był bowiem pełen wyzwań i teraz każdy/a potrzebuje się zrelaksować, spędzając ze zgraną ekipą czas na maksymalnym luzie.
Z takimi scenariuszem wieczornego spotkania "na spontanie" mieliśmy właśnie do czynienia w naszym redakcyjnym gronie. Żadnych wielkich planów – umówione osoby miały tylko "wpaść", a impreza upłynąć pod znakiem wspólnego oglądania streamingowych nowości, odtwarzania utworów z playlist poszczególnych uczestników i prowadzenia small talków, czyli rozmów na całkowicie luźne tematy.
Czas płynął przyjemnie i melodyjnie, ale w pewnym momencie wszyscy zrobili się głodni. To już sygnał, obok którego nie można było przejść obojętnie. Wiadomo, że burczący brzuch u gości potrafi "położyć" każdą imprezę, nawet, a może i zwłaszcza tę organizowaną pod wpływem chwili. Tylko patrzeć, jak głód zabije swobodną atmosferę chilloutu i sprawi, że imprezowa ekipa zacznie się szybko wykruszać.
W takiej sytuacji liczy się jedno – szybkie, wygodne i przede wszystkim dobre jedzenie. Skoro już improwizujemy na maksa, to również w zakresie zapewnienia "czegoś na ząb" musimy działać na takich samych zasadach. My rozwiązaliśmy to w bardzo prosty sposób. Wyprawiliśmy się do pobliskiego sklepu w poszukiwaniu przekąsek, którymi można się najeść bez poświęcania dużej ilości czasu na przygotowanie.
Szybkie, wygodne i przede wszystkim dobre jedzenie na spontaniczną imprezę w domu – w tej roli doskonale sprawdzi się pizza. My "zaprosiliśmy" pod swój dach Grande Appetito od Hortex w dwóch wariantach: z szynką i pieczarkami oraz z kurczakiem i papryką jalapeno.
Buszując po zawartościach sklepowych zamrażalek, natrafiliśmy na nową pizzę z linii Grande Appetito od Hortex. Duże opakowanie z apetycznie wyglądającym zdjęciem i napisem "na grubym cieście" przykuło naszą uwagę. Zobaczyliśmy jeszcze skład, a w nim: soczysta szynka wieprzowa, świeże pieczarki, aromatyczny ser edamski, delikatna mozzarella, przecier pomidorowy i słodka cebula. Brzmiało zachęcająco. Był też drugi wariant – z kurczakiem i papryką jalapeno, czyli dla fanów/ek nieco ostrzejszych smaków.
Na dodatek głęboko mrożona pizza należała do tych przysmaków pod tytułem "gotowa do spożycia po upieczeniu". Coś w sam na domówkę bez planu, która ma przynieść jak największy relaks przy możliwie najmniejszym wysiłku organizacyjnym. Nie zastanawiając się dłużej, wzięliśmy kilka opakowań pizzy Appetito, zapłaciliśmy w kasie i wróciliśmy z nią do naszej imprezowej enklawy.

Na miejscu okazało się, że instrukcja z tyłu opakowania nie kłamała. Wystarczyło rozgrzać piekarnik elektryczny do 200 °C, usunąć folię i położyć zamrożoną pizzę na środkowym ruszcie piekarnika. Po niecałym kwadransie (13-14 minut) pizza była gotowa, czego dowodem był rozpuszczony ser i zarumieniony brzeg. Upieczona wyglądała jak na wizerunkowej fotce. Ciasto solidne, a dodatków nie pożałowano!
Poza smakowitym wyglądem z efektem "wow" hortexowa pizza wpisywała się doskonale w luźny styl organizowanej na żywioł imprezy. Grube ciasto sprawiało, że można było wygodnie wędrować z cieplutkim jeszcze kawałkiem z miejsca na miejsce bez oglądania się na talerze (dygresja – było mniej do zmywania, a to też atut przy takich okazjach). I warto dodać, że przekąską w takim wydaniu dało się nasycić.
Najważniejsze, że pizza nadążała za spontaniczną imprezą. Trzymany w pogotowiu piekarnik i prosty sposób przygotowania umożliwiały stały dopływ energii i dobrego humoru dla imprezowiczów. Niespełna 15 minut i kolejny aromatyczny wypiek z pysznymi dodatkami mógł zadbać o dobre samopoczucie u tych, którzy mieli ochotę na kolejny kęs. Taki smak na gorąco, dostępny po chwili skutecznie przedłużał domówkę!
Czy pizza Grande Appetito zdała imprezowy test? Zdecydowanie TAK! Jeśli ktoś chce się po prostu spotkać w sympatycznym gronie – bez większego przygotowania, w tym "kucharzenia", inwestując przede wszystkim w relacje, a nie w imprezową oprawę – to tego rodzaju szybka i smaczna przekąska podtrzyma ducha spontanicznej domówki. Towarzystwo rozejdzie się w dobrych humorach i z... zadowolonymi żołądkami!

Materiał powstał we współpracy z Hortex




Autorzy artykułu: