
Pewna mama wywołała burzę w internecie, mówiąc wprost, że ojcowie powinni umieć opiekować się dziećmi bez szczegółowych instrukcji od matek. Jej post stał się punktem wyjścia do dyskusji o roli ojca i nierównościach w rodzicielstwie.
Brutalna prawda o ojcach
Lisa Koerner, mieszkanka Arizony, postanowiła powiedzieć coś, co wielu rodziców myśli, ale boi się wypowiedzieć głośno. Na TikToku opublikowała wideo z napisem:
– Twój mąż powinien umieć opiekować się dziećmi bez trzystronicowej instrukcji lub stresowania się ich zdrowiem. Udowodnij mi, że się mylę.
Wideo obejrzało ponad 3 miliony osób, a w komentarzach pojawiło się prawie 4 tysiące opinii, głównie zgadzających się z jej punktem widzenia.
"To nie babysitting, to jego dziecko"
Wśród komentarzy wiele kobiet zwróciło uwagę na to, że ojcowie często są chwaleni za to, co powinno być ich podstawowym obowiązkiem. Jak napisała jedna z internautek:
– Jeśli ja mogłam pilnować niemowląt w wieku 13 lat, jak dorosły mężczyzna nie potrafi?
Inna dodała:
– I on nie opiekuje się dzieckiem! On po prostu patrzy na swojego własnego potomka.
Mentalny ciężar matek
Koerner w wywiadzie dla "The Post" wyjaśnia, że jej film nie miał być kontrowersyjny, a raczej miał być głośnym przypomnieniem o niewidocznej roli matek:
– Wiele mam dźwiga mentalny ciężar, pamiętając harmonogramy, przewidując potrzeby i utrzymując wszystko w ruchu. Ta część rodzicielstwa często pozostaje niewidoczna.
Mamy w komentarzach potwierdzają, że część ojców chwalona jest za minimum, co według Koerner obniża standardy rodzicielskie.
Rosnąca liczba zaangażowanych ojców
Nie wszystko jest jednak takie czarne. Koerner podkreśla, że wielu ojców w dzisiejszych czasach jest bardzo zaangażowanych i aktywnie uczestniczy w wychowaniu dzieci.
– To naprawdę zachęcające widzieć, jak nowoczesne rodzicielstwo się zmienia, z ojcami uczącymi się i biorącymi aktywny udział w życiu dzieci – mówi.
Wciąż jednak pozostaje kwestia podnoszenia standardów i zachęcania mężczyzn do samodzielności w codziennej opiece.
– Po pracy wraca do domu i narzeka, że musiał zająć się własnymi dziećmi, choć zrobił tylko jedną podwózkę do szkoły – napisała sfrustrowana mama.
Problem nierównomiernego obciążenia rodzicielskiego nie dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych, ale jest zjawiskiem szerszym, wymagającym dyskusji i edukacji.
Źródło: nypost.com
