Na zdjęciu mama jest na zakupach z córeczką.
Nie zawsze jesteśmy w stanie kupić dziecku to, czego by chciało. Ważne, jak mu to zakomunikujemy. storyblock.com

Nie zawsze możemy spełnić dziecięce zachcianki, ale sposób, w jaki o tym mówimy, ma ogromne znaczenie. Zdanie "nie stać nas" może budzić w dziecku lęk i wstyd. "Uzbieramy" natomiast daje poczucie bezpieczeństwa i uczy zdrowego podejścia do pieniędzy.

REKLAMA

Nie zawsze jesteśmy w stanie kupić dziecku wszystko, czego by chciało. I bardzo dobrze, że tak jest. Pytanie natomiast brzmi: jak mu to zakomunikować?

Tak naprawdę mamy dwie możliwości – użyć zdania, które szybko zakończy rozmowę lub wykorzystać sytuację na ważną życiową lekcję.

"Mamo, kupisz mi…?"

Kto z rodziców nie zna tego pytania? Bardzo często w tego typu sytuacjach, szczególnie, gdy dziecko chce czegoś naprawdę drogiego, odpowiadamy: "nie stać nas".

Ta odpowiedź jest szybka, wygodna i ma też jeszcze jedną ważną cechę – ucina niewygodną rozmowę, pozostawiając dziecko z niezaopiekowanymi emocjami. Może ono odczuwać lęk, wstyd albo czuć się problemem.

Dlaczego tak się dzieje?

Dzieci nie rozumieją finansów tak jak dorośli, ale doskonale wyczuwają emocje. Kiedy mówimy: "nie stać nas" i jednocześnie pokazujemy swoje emocje, dziecko może to odebrać jako złą sytuację rodzinną, a same pieniądze (ich brak) jako coś złego, przez co mama jest smutna.

Ważny jest komunikat

Dlatego warto zmienić język, którym komunikujemy do dziecka. To ważne nawet wtedy, kiedy sytuacja finansowa się nie zmienia. "Uzbieramy" oznacza, że nie jest to wykluczone, tylko musimy to zaplanować, podjąć pewne kroki. Oczywiście słowa te nie obiecują, że dziecko dostanie wszystko, czego będzie chciało. Pokazują natomiast sprawczość i poczucie bezpieczeństwa – dorośli wiedzą, co robią. Mają na wiele sytuacji plan.

To bardzo ważna różnica. Komunikat, że nas nie stać zamyka rozmowę i pole do dyskusji. Opcja informująca o tym, że potrzeba jest podjąć pewne kroki, by coś zdobyć, ją otwiera. To dla dziecka cenna lekcja. Dowiaduje się ono, że po pierwsze, nie wszystko mamy zawsze od razu, po drugie – nawet jak coś jest niemożliwe teraz, może być w przyszłości, jeśli zaczniemy odpowiednio działać.

Sztuka rozmawiania o finansach

Rozmowy o pieniądzach z dziećmi są jednymi z najtrudniejszych. Dzieci nie rozumieją w większości o co tak naprawdę chodzi z tymi opłatami, ratami, kredytami. Warto pamiętać, by w czasie szczerej rozmowy z dzieckiem, nie przerzucać na nie dorosłych lęków. A to bardzo łatwo. Dziecko nie musi wszystkiego dokładnie wiedzieć ze szczegółami. Wystarczy prawda dostosowana do wieku np. że w tym miesiącu wydaliśmy już budżet na przyjemności.

Sposób, w jaki mówimy dzieciom o pieniądzach jest bardzo ważny. Buduje ich relację z bezpieczeństwem, potrzebami i marzeniami. To trudny i niewygodny dla wielu rodziców temat, ale warto go podejmować – szczególnie wtedy, kiedy dziecko samo go zainicjuje.

Czytaj także: