dziewczynka czyta książkę na podłodze w bibliotece
Dziecięcą ciekawość światem warto pielęgnować nawet kiedy dziecko jest już uczniem. fot. Wavebreak Media/ storyblocks.com

Książki wciąż są jedną z najlepszych odpowiedzi na dziecięce pytania, choć wielu rodziców o tym zapomina. W świecie smartfonów, AI i natychmiastowych odpowiedzi coraz trudniej nauczyć dzieci samodzielnego zgłębiania tematów. Tymczasem to właśnie biblioteka, rozmowy i cierpliwe szukanie źródeł budują prawdziwą ciekawość świata i krytyczne myślenie.

REKLAMA

Książki są odpowiedzią na większość pytań

Nie wiem, jak inni rodzice z pokolenia milenialsów, ale ja – kiedy dziś widzę, jak wiele ułatwień mają współczesne dzieci – czasami naprawdę łapię się za głowę. Pamiętam, że gdy sama miałam około 12 lat i byłam uczennicą, możliwości zgłębiania interesujących mnie tematów było niewiele.

Internet dopiero raczkował, Wikipedia zawierała zaledwie pojedyncze hasła, a samo "siedzenie w sieci" i wyszukiwanie informacji pozostawało w sferze marzeń, bo połączenie telefoniczne było zwyczajnie drogie.

Jeśli nauczycielka języka polskiego zadawała pracę domową wymagającą sięgnięcia do źródeł, niemal automatycznie kierowałam swoje kroki do biblioteki i czytelni miejskiej. Siadałam z encyklopedią lub leksykonami, czytałam i przepisywałam informacje do zeszytu, bo w bibliotekach nie było wówczas nawet kserokopiarek.

Dziś uczniowie mają dostęp do niemal wszystkich informacji świata w kieszeni – w smartfonach – a mimo to wielu z nich, chcąc oszczędzić czas, pyta o wszystko ChatGPT. Coraz częściej mówi się jednak o tym, że ekrany uzależniają i że warto jak najdłużej ograniczać ich obecność w życiu dziecka.

Znacznie lepszym rozwiązaniem wydaje się zarażanie dzieci ciekawością świata i wyrabianie w nich nawyku samodzielnego poszukiwania informacji u źródeł – między innymi w książkach. Obcowanie z literaturą rozwija bowiem nie tylko wyobraźnię, ale realnie wspiera naukę szkolną, pomaga zgłębiać interesujące dziecko dziedziny wiedzy czy rozwija mowę u najmłodszych.

Ucz krytycznego myślenia

Jako rodzic, który stara się zaszczepić w dzieciach miłość do książek właściwie od ich narodzin, widzę ogromne korzyści płynące z tego podejścia. Moi synowie chętnie sięgają po książki (choć przyznaję – ekranów również całkowicie nie unikają). Mam jednak poczucie, że udało nam się wypracować ważny nawyk: jeśli coś ich interesuje i chcą dowiedzieć się więcej, pierwsze kroki kierują do domowego regału z książkami albo do biblioteki.

Oczywiście nie demonizuję technologii. Zdarza się, że podczas spaceru czy wizyty na placu zabaw, gdy coś szczególnie ich zaciekawi, sięgam po smartfona i wspólnie wyszukujemy informacje w Google. Staram się jednak, aby to zawsze była ich inicjatywa i aby uczyli się selekcji treści. Dzięki temu rozwijają krytyczne myślenie, a nie bezrefleksyjne przyjmowanie gotowych odpowiedzi.

Niedawno pisałam o niepokojącym zjawisku bezgranicznego zaufania młodych ludzi do sztucznej inteligencji i wiem, że sama nie chciałabym, aby moje dzieci traktowały AI jako niepodważalne źródło prawdy. Dlatego od najmłodszych lat uczę ich, że najcenniejsza wiedza to ta wyszukana samodzielnie – najlepiej na podstawie kilku niezależnych źródeł.

Kiedy chłopcy zaczynali swoją przygodę z biblioteką kilka lat temu, postanowiłam uczynić z tego nasz wspólny rytuał. Wizyty w bibliotece łączyliśmy z zabawą w bibliotecznej sali dla dzieci, graniem w planszówki w czytelni czy wspólnym wybieraniem książek między regałami. Dzięki temu synowie mieli poczucie sprawczości – to oni decydowali, jak spędzamy czas wśród książek – a literatura stała się naturalnym elementem codzienności.

Znajdź ekspertów w danej dziedzinie

Chcą wiedzieć, co dzieje się ze śniegiem po zimie i dlaczego wiosną często występują powodzie? Sięgamy po odpowiednią książkę. Zastanawiają się, jakie gatunki rybek akwariowych mogą żyć razem w jednym zbiorniku? Idziemy do biblioteki i prosimy bibliotekarkę o polecaną pozycję z zakresu akwarystyki.

Dzięki temu, że takie wyjścia stały się dla nas małą przygodą, moje dzieci zachowały w sobie ogromną ciekawość świata. Samodzielnie zgłębiają wiedzę, szukają ekspertów w danej dziedzinie i uczą się, że odpowiedzi nie zawsze muszą być natychmiastowe.

W świecie, w którym odpowiedzi generowane przez sztuczną inteligencję przestają wystarczać, a nadmiar informacji częściej dezorientuje niż pomaga, powrót do bardziej analogowych form poznawania świata wydaje się nie tyle nostalgicznym ruchem, co realną potrzebą dla najmłodszego pokolenia.

Biblioteka, książki, rozmowa z ekspertami czy wspólne dochodzenie z rodzicami do odpowiedzi poprzez kolejne pytania, uczą dzieci czegoś znacznie ważniejszego niż szybkie "sprawdzenie w sieci". Uczą je cierpliwości, uważności i samodzielnego myślenia. Być może nie da się dziś całkowicie odciąć od technologii, ale można nauczyć dzieci, że nie każda ciekawość musi polegać wyłącznie na kliknięciu w wyszukiwarce w okienko zapytania.

Czytaj także: