
W jednej ze szkół na Pomorzu miało dojść do zdarzenia, które wywołało ogólnopolską burzę. Nauczycielka języka angielskiego miała podczas lekcji zdjąć krzyż ze ściany i wyrzucić go do kosza na śmieci, czym – według relacji – obraziła uczucia religijne uczniów. Sprawą zajmuje się prokuratura, a głos zabrała także ministra edukacji Barbara Nowacka.
Nauczycielka miała obrazić uczucia religijne uczniów
W mediach od kilku dni pojawiają się doniesienia o sytuacji, która miała rzekomo miejsce 15 grudnia 2025 roku w jednej ze szkół na Pomorzu. Z relacji rodziców i uczniów wynika, że w Szkole Podstawowej w Kielnie nauczycielka podczas lekcji języka angielskiego miała zdjąć ze ściany krzyż i wyrzucić go do kosza na śmieci.
Zdarzenie, które obecnie wyjaśnia prokuratura, wywołało oburzenie w całym kraju. Sprawę komentowano m.in. ze względu na fakt, że domniemane zachowanie pedagożki może być niezgodne z Kodeksem karnym (art. 196: "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2").
W związku z tym, że sytuacja miała miejsce w szkole i dotyczy nauczycielki, sprawę postanowiła skomentować również ministra edukacji Barbara Nowacka. Zapytano ją o to zdarzenie podczas rozmowy telewizyjnej w TVN24. Szefowa resortu edukacji przyznała, że w tym tygodniu rozmawiała na ten temat z pomorskim kuratorem oświaty, oraz potwierdziła, że wobec nauczycielki wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
Skrytykowała rzekome zachowanie pedagożki słowami: "Bez względu na to, w co kto wierzy, to każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. To wydaje mi się fundamentalne i nauczyciele o tym doskonale wiedzą. Mają oni obowiązek pokazywania dzieciakom wartości i dbałości o wartość i o szacunek".
Szefowa MEN pochwaliła władze szkoły za reakcję
Nowacka dodała, że takie zachowanie pedagogów jest "niedopuszczalne żadną normą społeczną" oraz że to "błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole".
Mimo że szefowa resortu edukacji nie jest zwolenniczką nadmiernego wchodzenia Kościoła do szkół (warto przypomnieć jej spór z Konferencją Episkopatu Polski dotyczący wymiaru godzin szkolnych katechezy), w tej sytuacji zaznaczyła, że nauczyciel powinien uszanować uczucia zarówno większości, jak i mniejszości uczniów.
Dodała również, że krzyż jest ważnym symbolem i nie powinno się go traktować w taki sposób w obecności dzieci. Szefowa MEN zapewniła, że dyrekcja szkoły zadbała o pomoc pedagogiczną i psychologiczną dla dzieci i młodzieży w placówce, podkreślając, że jej zdaniem było to mądre działanie władz szkoły.
Obecnie sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Wejherowie, do której zawiadomienie o zdarzeniu złożył wójt Ryszard Kalkowski. Do czasu wyjaśnienia sprawy nauczycielka języka angielskiego została zawieszona przez dyrekcję placówki edukacyjnej.
Źródło: portalsamorzadowy.pl, sip.lex.pl
