Instagram @aneta_zajac_official

Aneta Zając w podcaście "Bliżej" opowiedziała, jak wyglądało jej życie tuż po porodzie. Jako że jej synowie przyszli na świat o dwa miesiące za wcześnie, musiała zdać się na aparaturę i lekarzy, bo sama, jako rodzic, była kompletnie bezradna. Nie mogła nawet być ze swoimi dziećmi. Nie załamała się jednak i nawet na chwilę nie straciła nadziei.

REKLAMA

Aneta Zając, aktorka znana głównie z serialu "Na Wspólnej", urodziła swoich synów-bliźniaków, Roberta i Michała, wiosną 2011 roku. Nie był to jednak poród taki, o jakim marzyła. Co prawda od początku wiedziała, że mogą wystąpić komplikacje, bo ciąża bliźniacza jest ciążą dużego ryzyka. Nie spodziewała się jednak tego, co nastąpiło.

Otóż synowie Anety Zając i aktora Mikołaja Krawczyka przyszli na świat na dwa miesiące przed planowanym terminem. Wcześniaki, zgodnie z procedurą, od razu trafiły pod inkubatory, gdzie spędziły kolejne tygodnie życia.

Zazwyczaj, jak jest ciąża, jest rozwiązanie, to się potem dostaje swojego dzidziusia, można go sobie przyłożyć od razu skóra do skóry, można się poznać, ma się te chwilę. Natomiast rodzice wcześniaków nie mają takiej możliwości, bo maluszki muszą być od razu "zaopiekowane" przez specjalistów i zabrane na OIOM dziecięcy.

Aneta Zając

aktorka

W sumie Zając spędziła ze swoimi dziećmi w szpitalu ponad miesiąc. Przyznała nam, że czuła wówczas ogromną bezradność. Skupiła się jednak wyłącznie na tym, by chłopcy byli bezpieczni, nie myślała o sobie, nie rozpaczała i, co najważniejsze, nie traciła nadziei.

– Nie zwracałam uwagi na to, czego ja potrzebuję, czy coś mnie boli, czy nie. Po prostu skupiłam się tylko i wyłącznie na synach - wyznaje.

Zając nie ukrywa, że czuwając nad noworodkami w szpitalu odczuwała pełen miks emocji. – Był lęk, przerażenie, obawa o to, co będzie, taka bezradność, ale też pozytywne patrzenie, że przecież będzie dobrze. Po prostu chłopcy potrzebują czasu, muszą dojrzeć. Wszystko się ułoży, małymi kroczkami osiągną to, co mają osiągnąć –wspomina.

Aktorka wyznała nam także, że podczas miesiąca spędzonego w szpitalu z dziećmi pisała pamiętnik. Ostatnio niechcący na niego trafiła, co wywołało silne wzruszenie.

Pisałam taki pamiętnik na komputerze. Pisałam datę i co się dzisiaj wydarzyło, ale skupiłam się tylko i wyłącznie na na synach. Na przykład, że zjedli 2 ml pokarmu. (...) Pamiętam taki moment, gdzie weszłam do łazienki, a tam było otwarte okno. I nagle taka przestrzeń, to chyba był dworzec PKS we Wrocławiu. I pamiętam, że tak się patrzę w tę przestrzeń i mówię do siebie: "Boże, co tam się dzieje, tam za tymi murami, a ja jestem tutaj. No ale dobrze, że jestem tutaj, bo jestem z moimi dziećmi.

Aneta Zając

podcast "Bliżej"

Dziś synowie Anety zając mają prawie 15 lat. To zdrowi, mądrzy, wrażliwi i wysportowani chłopcy (trenują m.in. sztuki walki), z których aktorka jest bardzo dumna. – Wiedziałam, że to wszystko dobrze się skończy – podsumowuje gwiazda.

Cały odcinek naszego podcastu "Bliżej" z Anetą Zając obejrzysz poniżej: