Brigitte Bardot
Brigitte Bardot print screen

Nie urodziłam się, by być matką - napisała Brigitte Bardot w swojej autobiografii. Wszyscy współczuli synowi aktorki, ale mało kto dostrzegł jej własny dramat. Tymczasem zarówno ciąża, jak i poród były dla Bardot traumą, z którą nigdy się nie uporała. A wyznanie prawdy nie przyniosło spodziewanej ulgi.

REKLAMA

Brigitte Bardot była ikoną francuskiej kultury, jedną z najpiękniejszych kobiet na świecie, ucieleśnieniem paryskiego szyku, symbolem seksu. Z tych wszystkich powodów, jak sama twierdziła, jej życie nie było normalne. I całkiem jej to odpowiadało – lubiła atencję, lubiła się podobać.

Odkąd zatańczyła mambo w niezapomnianym filmie "I Bóg stworzył kobietę", świat zwariował na jej punkcie. Bardot nieustannie podróżowała, poznała królową Elżbietę II i Marylin Monroe. Gdy więc w wieku 25 lat zaszła w ciążę, a mąż, Jacques Charrier, zamknął ją w domu, myślała, że postrada zmysły. Cóż, Charrier chciał w ten sposób chronić i żonę, i dziecko. Najwyraźniej nie wiedział, że tym samym naraża oboje na większe niebezpieczeństwo.

– Ściągnięto tylko podstawowe zabezpieczenie medyczne - wspominała Bardot w swoim eseju "Łzy walki" z 2019 roku. - Wolę nie myśleć, co by się stało, gdyby coś poszło nie tak. Przeżyłam wtedy wstrząs, poczułam się głęboko zraniona, nie panowałam już nad sobą.

Gwiazda wyznała też, że tę ciążę, podobnie jak dwie poprzednie, chciała przerwać. Nie pozwolił jej jednak na to małżonek. Przez całe dziewięć miesięcy gwiazda cierpiała - fizycznie i psychicznie. Charrier zabronił jej pracować aż do czasu rozwiązania. Zamknął ją w złotej klatce, a Bardot czuła, że traci wolność, zapominała, kim jest. Prawdopodobnie już wtedy zrozumiała, że jej małżeństwo się rozpadnie (rozwiedli się dwa lata później). Nie spodziewała się jednak, że sam poród będzie aż tak traumatyczny.

Co za koszmar, nigdy czegoś tak potwornego nie przeżyłam! Kiedy kobieta rodzi, powinno się zadbać o to, by nie czuła się zażenowana swoją nagością, co niełatwo jej przychodzi. W moim wypadku wszystko zostało sprofanowane. Wydając dziecko na świat, nie mogłam zachować prywatności, musiałam dzielić się tą chwilą z milionami ludzi, bo pod moimi oknami kłębiły się setki fotoreporterów.

Brigitte Bardot

"Łzy walki"

I rzeczywiście, wkrótce po porodzie w mediach ukazały się zdjęcia Bardot z nowonarodzonym synem, Nicolasem-Jacquesem, w ramionach. Ma na nich minę raczej nietęgą, widać, że uśmiech nie jest szczery. Ta sesja musiała być dla niej niezwykle niekomfortowa, bo Brigitte nie była hipokrytką. Mówiła otwarcie, że nigdy nie chciała być matką. Gdy rozwodziła się z mężem, przekazała mu pełnię opieki nad synem. W mediach nie zgrywała matki idealnej. Przeciwnie, w swojej autobiografii wyjawiła, że nie była stworzona do macierzyństwa i że nie poczuła więzi z dzieckiem, które nosiła pod sercem.

Nie wolno zmuszać kobiety do rodzenia dziecka, nawet jeśli miałaby je z czasem pokochać - pisała, a opinia publiczna była w szoku.

Bardot jednak nie zamilkła. Starała się wytłumaczyć, że koszty takiej decyzji zawsze ponosi dziecko.

Za to wszystko zapłacił mój syn Nicolas. Dzisiaj już wiem, że to jego obarczałam winą za swoją traumę. Nie mogłam sobie poradzić z ciążą i z narodzinami dziecka, byłam na to zbyt młoda i niedoświadczona, zbyt aktywna, zbyt znana, zbyt rozchwiana emocjonalnie, zbyt normalna jak na moje nienormalne życie.

Brigitte Bardot

Gdy 28 grudnia 2025 roku Brigitte Bardot zmarła, sieć zalała fala artykułów o tym, jak okropną była matką. Przypominano jej aborcje, wytykano, że nie chciała syna, że oddała go na wychowanie ojcu, że nie chciała być matką, że wybrała kochanków i karierę. Wyciągnięto nawet te niefortunne słowa, że wolałaby "urodzić szczenię niż małego człowieka". Tymczasem, jeszcze za życia, aktorka tak tłumaczyła tamtą kontrowersyjną wypowiedź: – Te okrutne słowa świadczyły wyłącznie o moim nieprzystosowaniu do nowej roli, o mojej nieporadności, niemożności znalezienia odpowiednich słów do opisania tej sytuacji, bo przecież nie było to — na miłość boską — postponowanie syna, lecz krzyk rozpaczy kobiety, która nie odczuwa instynktu macierzyńskiego. Instynkt macierzyński przychodzi stopniowo, w spokojnych warunkach, a ja takich warunków nie miałam. Do dziś czuję w sobie to pęknięcie.

Tak się zastanawiam, która gwiazda pozwoliłaby sobie dzisiaj na podobną szczerość? Niestety, przypadek Bardot pokazuje, że nie warto mówić prawdy, bo spotka nas za nią surowa krytyka. Brigitte mierzyła się z nią do końca, mimo że jej relacje z synem z czasem się unormowały i spełniała się jako babcia (aktorka miała dwie wnuczki, Théę i Annę).

Dlatego mam do Was prośbę. Spróbujmy nie oceniać macierzyństwa Brigitte Bardot. Przynajmniej teraz, po jej śmierci. Bo gdy żyła, świat wystawił jej z tego przedmiotu niedostateczną z wykrzyknikiem. I była to wyjątkowo krzywdząca ocena.

Pogrzeb Brigitte Bardot odbędzie się 7 stycznia w jej ukochanym Saint Tropez. To właśnie tam niegdyś tak chętnie opalała się w bikini, "demoralizując" tym samym, jak pisano, całą Francję.