Na zdjęciu mama leży na łóżku z noworodkiem.
Każda z nas ma swoje wyobrażenie o macierzyństwie. Rzeczywistość bardzo często je weryfikuje. storyblock.com

Zanim zostaniemy mamami, słyszymy, że miłość do dziecka pojawia się od razu, jakby automatycznie, a ono samo od pierwszego momentu staje się centrum naszego świata. Tymczasem głosy kobiet pokazują coś zupełnie innego. Chciałabym wam przytoczyć fragmenty dyskusji, w której mamy opowiadają, jak bardzo ich wyobrażenia o macierzyństwie rozmyły się z rzeczywistością.

REKLAMA

W jednym z internetowych postów, mama zapytała inne kobiety, czym różniło się ich wyobrażenie o macierzyństwie od tego, co przyszło po porodzie. Zaciekawiło mnie to pytanie, więc postanowiłam poczytać dalej.

Komentarzy pojawiły się setki. Część z nich była nawet trochę zabawna, inne bardzo poruszające. Miałam jednak wrażenie, że wszystkie one były bardzo szczere i że kobiety zabierające głos w tej dyskusji, potrzebowały się wygadać.

Myślałam, że nie nadaję się na matkę

Jedna z kobiet napisała: "Urodziłam, kiedy miałam 30 lat. Wcześniej zdecydowanie nie nadawałam się na matkę – 'fiu bździu w głowie', jak to moja mama powtarzała. Po porodzie wszystko się zmieniło. Nic nie było tak, jak sobie wyobrażałam, choć szczerze mówiąc, myślałam, że będzie gorzej. Wiadomo, nie wszystko jest różowe. Są chwile, kiedy mam ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść. Ale wiem, że po kilku minutach wróciłabym, bo dziś nie wyobrażam sobie życia bez moich dzieci."

Wyobrażenie o dzieciach miałam "książkowe"

Inna mama zwróciła uwagę na to, jak bardzo odbiegały od rzeczywistości jej wyobrażenia dotyczące pierwszych miesięcy: "Myślałam, że noworodek głównie śpi, je i robi w pieluchę. Tymczasem trafiły mi się dzieci, których 'obsługi' musiałam uczyć się metodą prób i błędów. W szpitalu dali mi małego człowieka, ale instrukcji obsługi już nie. Dopiero z czasem zrozumiałam, jak ważna jest matczyna intuicja. Choć bliscy mówili, że przesadzam, to właśnie ona wielokrotnie 'miała rację'."

Kiedyś w ogóle nie chciałam mieć dzieci

Wiele kobiet przyznało też, że długo nie widziało siebie w roli mamy: "W wieku 25 lat byłam przekonana, że dzieci mieć nie będę. Nie rozczulały mnie, raczej odpychały. Bałam się, że nie poradzę sobie emocjonalnie, że będę powielać błędy moich rodziców. Zostałam mamą w wieku 32 lat i okazało się, że jestem zupełnie inna. Największym zaskoczeniem była bezwarunkowa miłość i to, jak bardzo boli choroba dziecka. To doświadczenie zmienia wszystko."

Zanim nie zobaczyłam córki, nie czułam z nią więzi

Wśród wielu komentarzy jeden szczególnie przyciąga uwagę: "Przed porodem nie czułam, że dziecko jest dla mnie najważniejsze. Martwiłam się głównie o siebie – jak zniosę poród, jak będę wyglądać. A potem nastąpił moment przełomowy. W kilka godzin córka stała się najważniejszą osobą w moim życiu."

Ten głos w dyskusji zwrócił moją uwagę, bo tak bardzo różni się od narracji, którą słyszymy najczęściej. Mówi się, że instynkt macierzyński pojawia się natychmiast, że już na etapie ciąży zaczynasz czuć tę niezwykłą bliskość z dzieckiem. Tymczasem doświadczenia mam pokazują, że miłość i więź nie zawsze pojawiają się według jednego schematu.

Macierzyństwo nie ma jednej wersji. Bez względu na to, jak bardzo próbujemy się do niego przygotować, dopiero narodziny dziecka pokazują, kim naprawdę w tej roli jesteśmy. Każda mama kocha swoje dziecko na swój własny sposób, nawet jeśli ta miłość rodzi się inaczej, niż nam przekazywano.

Czytaj także: