chłopcy odrabiają prace domowe
Kolega musiał podczas spotkania odrobić pracę domową, bo później miał popołudnie zajęte zajęciami dodatkowymi. fot. Filmed/storyblocks.com

Coraz więcej dzieci po szkole biega z jednych zajęć dodatkowych na drugie, mając wolny tylko jeden wieczór w tygodniu. Rodzice chcą w ten sposób inwestować w ich rozwój, ale często zapominają o beztrosce i odpoczynku. A przecież to właśnie równowaga między nauką a dzieciństwem jest kluczem do zdrowego rozwoju.

REKLAMA

Nie zmuszam dzieci do zajęć dodatkowych

Moi dwaj synowie od zeszłego roku szkolnego chodzą na treningi piłki nożnej. Zajęcia są 2 razy w tygodniu i zawsze staram się, żeby – jeśli tylko nie są chorzy – byli na zajęciach. Jestem zdania, że aktywność fizyczna chłopcom w wieku 5 i 7 lat jest bardzo potrzebna. To nie tylko sposób na spożytkowanie energii, ale też wspieranie ich rozwoju.

Nauczycielka w przedszkolu młodszego syna nawet na zebraniu zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego zachęcała, by zapisywać dzieci na jakieś zajęcia sportowe. Przyznała, że dziś dzieci mają mniej ruchu niż pokolenie ich rodziców, bo więcej siedzą w domu i przed ekranami.

Sport to nie tylko wzmocnienie ciała i psychiki, ale też inwestycja w przyszłość, bo dzięki wzmocnieniu obręczy barkowej, dzieci nie będą miały w szkole problemu m.in. z nauką pisania.

Bardzo długo jednak broniłam się przed różnymi zajęciami dodatkowymi. Moje dzieci prawie całe przedszkole nigdzie nie uczęszczały. Ich koledzy biegli na angielski, basen, taniec i piłkę, a oni wracali ze mną do domu. Z jednej strony czułam presję grupy, że ich koledzy rozwijają się pod okiem ekspertów, a ja moim dzieciom każę po przedszkolu chodzić na spacery albo nudzić się i wspólnie bawić autkami, albo klockami.

Z drugiej strony myślę, że na zajęcia dodatkowe będą jeszcze mieli czas, a ja chciałabym, żeby mieli jednak beztroskie dzieciństwo, a nie kalendarz zajęć niczym student. Ostatnio u starszego syna po szkole był kolega i wspólnie spędzali czas. Mieli razem odrobić pracę domową, a ja prawie o tym zapomniałam, tak byli zaaferowani spotkaniem.

7-latek ma tylko jeden wieczór w tygodniu wolny

Po pewnym czasie chłopiec przyszedł do mnie i zapytał, czy pomogę im w lekcjach. Byłam pod wrażeniem tego, jaki jest obowiązkowy. Kiedy już pisali w zeszycie rzędy literek, Bartek powiedział, że mama pozwoliła mu się pobawić z moim synem pod warunkiem, że te lekcje odrobią, bo później nie będzie miał na to czasu.

Dodał, że to dlatego, że później wieczorem ma angielski, jutro piłkę, a pojutrze basen. Okazało się, że 7-letni chłopiec w całym tygodniu ma tylko jeden wieczór po szkole wolny. Każdego innego, wciśnięte są jakieś zajęcia dodatkowe.

Nie było po nim widać, żeby mu to przeszkadzało, ale mnie się zrobiło jakoś smutno. Pomyślałam o tym, że to w sumie przykre, bo rodzice niby chcą, żeby się świetnie rozwijał i chcą inwestować w jego umiejętności. Z drugiej strony to dziecko zupełnie nie ma czasu na odpoczynek, czy spotkania z kolegami.

Nie ma czasu na nudę – a to podczas nudzenia się najbardziej ćwiczy się kreatywność, jak podkreślają eksperci. Może więc najważniejsze jest znalezienie złotego środka – między rozwojem a zwyczajnym dzieciństwem?

Zajęcia dodatkowe mogą być ogromnym wsparciem, ale nie powinny odbierać dzieciom przestrzeni na swobodę i beztroskę. W końcu to właśnie w równowadze kryje się recepta na zdrowy rozwój i szczęśliwe dzieciństwo.

Czytaj także: