
Ostatnio pojawił się nowy trend – "smellmaxxing" – który szybko zdobywa serca młodych i jednocześnie drenuje kieszenie rodziców. Co stoi za tym fenomenem i dlaczego coraz więcej rodzin zaczyna odczuwać jego skutki?
Nowe trendy wśród nastolatków – co chwilę coś innego
Moda i trendy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Co chwilę pojawia się coś nowego, co szybko zdobywa popularność wśród młodych ludzi. Obecnie jednym z takich hitów jest "smellmaxxing" – zjawisko, o którym napisał ostatnio prestiżowy "New York Times". To trend polegający na tym, że nastolatkowie inwestują spore pieniądze w drogie, markowe perfumy, które mają podkreślić ich styl i osobowość.
"Smellmaxxing" oznacza wzmocnienie własnego zapachu, czyli dobieranie i noszenie perfum, które mają robić wrażenie i dodawać pewności siebie. Nie chodzi już o zwykły dezodorant czy tani zapach – młodzi ludzie coraz częściej sięgają po ekskluzywne, niszowe marki, które potrafią kosztować nawet kilkaset dolarów za butelkę.
Trend, który szybko rośnie – i sporo kosztuje
"New York Times" zauważa, że roczne wydatki nastoletnich chłopców na perfumy wzrosły ostatnio aż o 26 procent. Młodzi ludzie zaczęli traktować zapachy jak prawdziwą kolekcję – wybierają różne perfumy na różne okazje czy nastroje. Logan, 14-letni chłopak z Chicago, na przykład wydał na perfumy pieniądze z bar micwy i z dumą prezentuje swoje luksusowe butelki.
Znajdziemy tam flakoniki Valentino i Emporio Armani, a także ok. 300-dolarową butelkę Tobacco Vanille Toma Forda.
– Chyba nigdy nie wąchałem Axe – powiedział z rozbrajającą szczerością Logan.
Co ciekawe, nastolatki mówią o zapachach jak eksperci wina – potrafią opisywać nuty miodu, przypraw czy drzewa oud. Rozmawiają ze sobą o swoich ulubionych markach i porównują trwałość zapachów. Dla wielu z nich perfumy są symbolem dojrzałości i stylu, który chcą pokazać światu.
Influencerzy mają w tym swój udział, a rodzice liczą straty
Dużą rolę w rozwoju tego trendu odgrywają influencerzy z TikToka, którzy promują drogie perfumy i pokazują, jak je używać na różne okazje. Jeremy Fragrance czy Jatin Arora to popularni twórcy, którzy mają miliony obserwujących i wpływają na wybory nastolatków. To oni pokazują, że perfumy mogą być czymś więcej niż tylko kosmetykiem – mogą być sposobem na wyrażenie siebie.
Nie wszyscy patrzą na ten trend z entuzjazmem. Rodzice często są zaskoczeni i zaniepokojeni wysokimi wydatkami swoich dzieci na zapachy. Można podejrzewać, że nauczyciele i wychowawcy też nie mają łatwo – pewnie muszą mierzyć się z intensywnymi zapachami w klasach, rozbitymi flakonami czy rywalizacją na drogie egzemplarze. Jedna z nauczycielek stwierdziła w rozmowie z "New York Times", że młodzież jest bardzo podatna i łatwo można ją przekonać do kupowania nawet bardzo drogich produktów.
– Te dzieciaki ze szkoły średniej są tak podatne na wpływy. Chodzi mi o to, że można im sprzedać wszystko – powiedziała Hannah Glover, nauczycielka fitnessu w szkole średniej w Południowej Karolinie.
Co dalej z tym trendem?
"Smellmaxxing" to nowa forma wyrażania siebie wśród nastolatków, ale też wyzwanie dla rodziców, którzy muszą zmierzyć się z rosnącymi wydatkami swoich dzieci. Czy trend ten będzie dalej rósł, czy może zostanie zastąpiony przez coś innego – czas pokaże. Na pewno pokazuje, jak bardzo media społecznościowe i influencerzy zmieniają sposób, w jaki młodzi ludzie postrzegają siebie i swoje potrzeby.
Źródło: nytimes.com
