młodzież w parku
Gdzie jest toaleta? A kiedy wracamy? – pytania padały jak z rękawa. fot. ANDRZEJ STAWINSKI/REPORTER
Reklama.

Brak jakiejkolwiek samodzielności

"Zaczęło się już przy samym wejściu do parku. Miałem wrażenie, że połowa klasy nie wie, co ma ze sobą zrobić.

'Proszę pana, co mamy teraz robić? Gdzie jest toaleta? A kiedy planujemy powrót?' – pytania padały jak z rękawa.

Czy naprawdę nie potrafią zorganizować sobie kilku godzin wolnego czasu bez mediów i telefonu? Pamiętam, że kiedy byłem w ich wieku, potrafiłem samodzielnie zorganizować sobie dzień na świeżym powietrzu, bawić się, cieszyć chwilą...

Moi uczniowie już od samego początku kompletnie nie mogli się odnaleźć. Wchodzimy na ścieżkę spacerową, a tu… dzieciaki zaczynają zostawiać papiery, opakowania po chipsach i inne śmieci na ziemi. Powiedziałem, by posprzątali, ale odpowiedzi, które usłyszałem, naprawdę mnie wkurzyły.

'To nie moje, to kolegi!' – usłyszałem od jednego z nich.

Co z tego, że nie było to 'jego' opakowanie? To, że znajdujemy się na świeżym powietrzu, nie oznacza, że możemy zostawić po sobie bałagan. Chodzi o zwykły szacunek do przestrzeni, w której spędzamy czas.

Cała klasa, jak na autopilocie

Próbowałem wprowadzić jakąś formę aktywności, zachęcałem ich do gry w piłkę, spaceru, wspólnego piknikowania. Większość się po prostu odmówiła.

'Nie chce mi się', 'To takie nudne', 'Po co to wszystko?' – to były najczęstsze odpowiedzi.

To, co kiedyś dawało radość, dzisiaj jest tylko obowiązkiem. Myślałem, że czas spędzony razem w parku będzie okazją do budowania więzi, ale nic z tego.

Najbardziej uderzyło mnie jednak co innego. Wystarczyło, że na chwilę odcięliśmy się od telefonów i internetu, a wśród uczniów zapanowała panika. Patrzyli nerwowo na drżące dłonie, jakby nie wiedzieli, co mają z nimi zrobić. Rozglądali się niespokojnie, jakby szukali czegoś, co da im natychmiastową dawkę rozrywki.

'Ale co my tu mamy robić?' – pytali, jakby spacer, rozmowa czy po prostu obserwowanie przyrody, było dla nich czymś kompletnie absurdalnym.

Nie było TikToka, Instagrama, Netflixa, HBO, gier na telefonie – i nagle okazało się, że nie potrafią się bawić, nie wiedzą, jak spędzić czas. Siedzenie na trawie bez ekranu? Koszmar. Oglądanie drzew zamiast seriali? Strata czasu. To, co dla mnie w ich wieku było naturalne, dla nich było czymś obcym i kompletnie niezrozumiałym.

Na koniec dnia wiedziałem jedno: współczesna młodzież ma problem z samodzielnością i odpowiedzialnością. Nie potrafią funkcjonować bez stałej dawki bodźców z ekranu, a chwilowa przerwa od internetu sprawia, że wpadają w panikę. Nie chodzi już tylko o brak szacunku do otoczenia, ale o to, że oni sami nie wiedzą, co ze sobą zrobić, gdy zabierze im się telefony. Zdecydowanie nie spodziewałem się, że zwykła wycieczka do parku stanie się aż takim rozczarowaniem".

(Imiona bohaterów zostały zmienione).

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl
Czytaj także: