
Poczuj ten gniew
Pardon my French, ale o tym właśnie jest ten tekst. Kolejne publikacje naukowe udowadniają, że kobiety są bardziej narażone na powstawanie w ich ciałach stanów zapalnych, a jednym z powodów ma być właśnie tłumienie gniewu*.
I ta teza sprawia, że aż we mnie bulgoce. Ja akurat osobiście z okazywaniem gniewu problemu nie mam, wręcz przeciwnie. Zawsze raczej byłam "czarną owcą", która mówi co myśli, niż "grzeczną dziewczynką, która wszystkim służy". Są jednak i w mojej historii takie części, kiedy odzywać się nie mogłam, z różnych, ważnych powodów i wszystko we mnie musiało się gdzieś podziać, gdzieś się wtopić, wejść we mnie i tam niewidziane i niewyrażone pozostać.
Tylko że to nie znika. Wyparcie, czy odgórny nakaz, czy zakaz, nie sprawiają, że te emocje, uczucia, myśli rozpływają się w nicości. One gdzieś muszą się podziać, "coś ze sobą zrobić". Odkładają się, mówiąc więc potocznie, w naszych ciałach, w ich zakamarkach, we wnętrzach. Mówi się powszechnie, że wątroba jest takim narządem, który skupia w sobie złe emocje, gniew, złość, wstręt, strach, napięcie, agresję.
Nie wiem, jaka jest prawda, ale w nią wierzę. W te wszystkie teorie o tym, że ta złość gdzieś musi się schować, gdzieś skolonizować. I co się dzieje, z nami, kobietami, kiedy tak milczymy i odkładamy te wszystkie środkowe palce w sobie? Niemalże namacalnie i dosłownie zaczynamy się rozpadać. Bo ileż, na litość boską, można tego przyjąć?
Dr Nicole Le Pera, terapeutka, autorka książek mówi o tym w jednym z ostatnich postów:
"Bądź grzeczna"
Darzę szczerą nienawiścią to zdanie, które jak w swoistej pętli pokoleniowej pada z ust każdego dorosłego, choć raz w życiu. Szczególnie w stronę dziewczynek, oczywiście. To zawsze są dziewczynki, chłopcom od początku wolno więcej. W końcu ta męska pierwotna energia musi się gdzieś zamanifestować, uwolnić.
Pierwiastki męskie, czyli wiadomo: większa skłonność do agresji, podniesionego głosu, niesubordynacji, to wszystko jest wyjaśnione, "zawsze tak było", daj spokój babo, nie czepiaj się.
Dziewczynki? Och nie, tu nie ma miejsca na mrok i bunt, tu odkrywamy cząstki subtelne, dziewczęce, łagodne, kobiece, piękne, delikatne, opiekuńcze, empatyczne, czułe.
Wsadźcie sobie drodzy państwo ten bełkot gdzieś. Poważnie, przez taką właśnie stereotypizację kobiety były uciskane przez patriarchat przez stulecia. A teraz są narażone na wyższe ryzyko wystąpienia chorób autoimmunologicznych, tylko dlatego, że miały być cicho?
W imię czego i dla kogo tak się poświęciłyśmy?