Testujemy produkty do pielęgnacji marki Babydream.
Testujemy produkty do pielęgnacji marki Babydream. Fot. Redakcja MamaDu

Jedną ze scen zapamiętanych przeze mnie wyraźnie z okresu wczesnego macierzyństwa jest spacer do najbliższej drogerii Rossmann z moją przyjaciółką i jej córeczką. Trywialne? Być może. Z perspektywy czasu jednak rozumiem, że to właśnie te momenty, zupełnie zwyczajne, budowały moje doświadczenia. W tamtym wspólnym spacerze chodziło o to, że oto spotkały się dwie matki i ich dzieci, pierwsze dzieci. Młode matki ze wszystkimi swoimi trudnościami, radościami, mogłyśmy iść tam razem i dzielić się tym "byciem" w podobnym miejscu w życiu.

REKLAMA

A to, że wybrałyśmy Rossmanna, nie powinno nikogo szczególnie zaskakiwać. Od wielu lat to jedno z tych miejsc, które pozostaje przyjazne rodzicom z dziećmi, a w asortymencie ma niemalże wszystko: od pieluszek po ekologiczne przekąski. I tak towarzyszy mi od lat w tej przygodzie zwanej macierzyństwem, pomagając mnie i mojemu partnerowi w tworzeniu rodziny.

Kultowa marka

Tym razem chciałam podzielić się z wami własnymi poleceniami kosmetyków dla dzieci, choć jestem pewna, że nikogo nie trzeba do ich wypróbowania namawiać. Rzecz o produktach marki Babydream, które nieprzesadnie można nazwać już chyba kultowymi. Nie znam osobiście rodzica, który nie wybrałby z ich szerokiej gamy, choć jednego produktu dla swojego dziecka. Ja w ostatnim czasie wypróbowałam krem na odparzenia, chusteczki nawilżane, żel do kąpieli i szampon i bogaty krem do pielęgnacji twarzy (mój osobisty faworyt).

Dlaczego właściwie Babydream? Ponieważ wzbudzają moje zaufanie od lat. Marka własna Rossmanna, który jest niepodważalnym gigantem, nie może sobie pozwolić na kompromisy w kwestii bezpieczeństwa. A ono jest dla mnie absolutnie najważniejsze, kiedy moje wybory dotyczą mojej córki.

Recenzje kosmetyków Babydream

Krem na odparzenia z tlenkiem cynku okazał się świetny szczególnie teraz, podczas wakacji. Marysia wróciła z wyjazdu nad morzem z delikatnymi otarciami, miejsca na skórze były nieco zaczerwienione, podrażnione. Już po pierwszym nałożeniu miejscowym kremu Babydream widziałam różnicę.

Kremy do pięlegnacji Babydream.

Mój numer jeden, to znaczy krem do pielęgnacji twarzy: dobry, czysty, nieskomplikowany skład. Masło shea i olej migdałowy, a także pantenol, który zapewnia skórze głębokie nawilżenie. To dla mnie najważniejsze. W składnikach próżno szukać mikroplastiku oraz barwników a sam produkt został przebadany dermatologicznie. Nakładam na twarz córki i wykorzystuję dla swoich rąk, a to oznacza, że musi być dobry. Moja przesuszona skóra dłoni nie znosi kompromisów.

Żel do kąpieli to znowu kosmetyk, który podbija od lat serce mojej córki. Jak większość dzieci kocha wodę i długie kąpiele. Wanna z nią zamienia się w laboratoria, krainy pełne wulkanów, ośnieżone góry, SPA dla zabawek. Żel do kąpieli, który spełnia jej oczekiwania, musi się pienić, dla mnie ważne jest, by był delikatny i nie wysuszał jej skóry. Obydwa warunki zostają spełnione przy żelu do mycia i szamponie do włosów w jednym marki Babydream. Kosmetyk poradził sobie nie tylko z pianą, ale również z cienkimi, kruchymi włosami Marysi.

Żel do kąpieli dla dzieci.

Czy naprawdę muszę przekonywać kogoś z państwa do chusteczek nasączanych wodą? Szczerze, to chyba produkt (może obok pieluszek jednorazowych), bez którego nie wyobrażam sobie funkcjonowania z małym dzieckiem. Moja córka za chwilę kończy kilka lat, a możliwości zastosowania nawilżanych chusteczek się nie kończą.

Wszyscy wiemy, że chusteczki wycierają najróżniejsze przestrzenie ciała naszych dzieci, tu nie może być mowy o nieczystym składzie, sztucznych barwnikach czy mikroplastiku. 99 procent wody, czy naprawdę muszę pisać więcej?

Chusteczki nasączane w 99 procentach wodą od Babydream.

Życie rodzica i proste momenty

Wracam myślami do tego spaceru, o którym pisałam we wstępie tego tekstu. Wracam myślami do tego stanu i czasu mojego życia, w którym moja córka dopiero co pojawiła się na świecie. Maleńka, pachnąca, bezbronna. Nic nie może się równać z tym uczuciem, kiedy bierze się w ramiona swoje dziecko.

Kiedy jednak pierwsze fale oksytocynowego oceanu przemijają, są rzeczy, które mają znaczenie. Osoby, które wspierają, produkty, które ułatwiają codzienność. I poczucie bezpieczeństwa, w każdym tego słowa znaczeniu. Dla mnie takim rodzajem bezpieczeństwa była możliwość wyboru produktów, którym mogę zaufać.

Nie dziwi mnie więc, że tak dobrze zapamiętałam ten niczym niewyróżniający się spacer z przyjaciółką. Pamiętam nawet smak ciastek, jakie wtedy kupiłam. Nie ma nic śmiesznego w prostych wspomnieniach. Finalnie, to one tworzą nasze życie.

MATERIAŁ REKLAMOWY