Mały odkrywca. Jak bezpiecznie poznawać z dziećmi świat?

„Mamo, a cio to?”, „Tato patrz na mnie!” i sto razy dziennie „A dlaczego?”. Tak cudownie być dzieckiem i zachwycać się odkryciami. Dzieci są ciekawskie i dobrze, bo to właśnie ciekawość sprawia, że eksplorują, eksperymentują i codziennie poznają nowe smaki, zapachy, tekstury. Chcą dotknąć i spróbować wszystkiego – oczywiście dosłownie.
Otaczający nas świat nie składa się jedynie z przedmiotów na tyle dużych, aby dziecko nie mogło ich połknąć, te najmniejsze musimy nauczyć się odpowiednio zabezpieczać.
Przedszkolak


Dlaczego? Bo trzeba pamiętać, że ciekawość dziecka może je zaprowadzić w niespodziewane miejsca - na przykład właśnie do szuflady, w której, oprócz wielu innych szpargałów znajdzie się kilka baterii-pastylek. Nietrudno sobie wyobrazić, że dziecko będzie chciało sprawdzić znalezisko wszystkimi zmysłami - również smakiem. To bardzo niebezpieczny pomysł. 
Baterie to fascynujące przedmioty. Starsze dzieci pewnie nie raz i nie dwa zasypią was pytaniami o to, jakim cudem niewielka pastylka potrafi wykrzesać z siebie wystarczająco dużo mocy, aby przez kilkaset dni zasilać pilot do auta, kalkulator czy zegarek. Jeśli nie macie na podorędziu gotowej odpowiedzi, lepiej ją przygotujcie – maluchy będą drążyć, to na pewno.
Będąc już w temacie baterii nie zapomnijcie przy okazji przeprowadzić małego audytu: zastanówcie się, po pierwsze, gdzie trzymacie zapasowe, albo zużyte baterie oraz w jakich dokładnie urządzeniach je stosujecie. 

Dlaczego połknięcie baterii jest niebezpieczne?

Przede wszystkim bateria, jak każde ciało obce, może być powodem uszkodzeń mechanicznych - utknąć w którymś z wewnętrznych traktów, czy przebić jego ścianki. Pamiętajmy, że baterie typu 2032, 2025 i 2016 mają średnicę 20 mm, czyli mniej więcej tyle, ile średnica przełyku kilkuletniego dziecka. Taki rozmiar potęguje ryzyko zakrztuszenia się. 
Istnieje jednak również dodatkowe niebezpieczeństwo, związane z ładunkiem elektrycznym. Baterie litowe, do jakich zaliczają się niewielkich rozmiarów pastylki, mogą powodować miejscowe podwyższenie temperatury, a w konsekwencji do perforacji czy “przepalenia” tkanek. 

Dlatego też tak ważne jest, aby dziecko, które mogło połknąć baterię, natychmiast trafiło do szpitala – nawet jeśli wydaje nam się, że “pastylka” nie była na tyle duża, aby móc utknąć w przełyku. Właśnie ze względu na ryzyko gwałtownej reakcji w organizmie, żadnej sytuacji tego typu nie wolno bagatelizować. 
Przypadkowego połknięcia baterii przez dziecko nie da się nigdy wykluczyć na sto procent, są jednak sposoby, aby znacząco je zminimalizować.

Gorzko, gorzko, okropnie gorzko

Jedną ze sprytniejszych strategii zniechęcenia dziecka do “próbowania” każdego nowego przedmiotu jest uświadomienie mu, że raczej nie dostarczą one przyjemnych doznań smakowych.
Dzieci nie są fanami gorzkich czy ostrych przekąsek. Wystarczy przecież wspomnieć w ich obecności choćby o szpinaku, a na twarzy automatycznie pojawi się grymas. Tę reakcję wykorzystała marka Bitrex, która postanowiła wykorzystać tę dziecięcą awersję tak, aby móc je lepiej chronić. 
Bitrex to nazwa handlowa nietoksycznej substancji, którą chemicy znają jako benzoesan denatoiny, a wszyscy, którzy mieli okazję jej spróbować - jako najbardziej gorzką rzecz na świecie. Nie ma w tym określeniu przesady.
Baterie Duracell pokryte są warstwą benzoesanu denatoiny - najbardziej gorzkiej substancji na świecie. 
Jedyną marką, która wykorzystuje tego rodzaju zabezpieczenie dla baterii pastylkowych jest Duracell*. Baterie typu 2032, 2025 i 2016 pokrywa gorzka substancja, której zadaniem jest skuteczne zachęcenie dziecka do wyplucia baterii, gdyby znalazła się w ustach. Wspomnienie gorzkiego smaku może również odstraszyć od włożenia do buzi małych przedmiotów w przyszłości. To jednak niejedyny sposób, aby chronić dzieci przed przypadkowym połknięciem. 
Każda z baterii pastylkowych Duracell o średnicy 2 cm zapakowana jest w podwójny blister, który chroni przed przypadkowym otwarciem. Aby się do niej dostać, niezbędne są nożyczki. Na samej baterii znajdziemy również naklejkę, przypominającą rodzicom o tym, aby trzymać tego typu przedmioty z dala od dzieci. Ostrzeżenie jest również wygrawerowane na dodatnim biegunie baterii. 
* Duracell we współpracy Europejskim Towarzystwem Pediatrycznym, pracuje nad zwiększaniem świadomości na temat zapobiegania oraz postępowania w przypadku połknięcia baterii przez dziecko.

Co jeszcze mogę zrobić, aby dziecko było bezpieczne?

Przede wszystkim spróbuj zlokalizować wszystkie urządzenia, działające na baterie pastylkowe i upewnij się, że dziecko nie będzie się nimi bawiło. Co to może być? Oprócz pilotów do samochodu czy, na przykład, automatycznych rolet, baterie pastylkowe zasilają też kalkulatory, glukometry, lampki, piloty do telewizora, termometry czy wagi kuchenne. 
Na tyle, na ile to możliwe, postaraj się więc zabezpieczyć wejścia baterii. Sprawdź, czy wszystkie śrubki są na miejscu, a następnie zaklej je taśmą klejącą. Pamiętaj, również o zużytych bateriach. Przed wyrzuceniem do specjalnego kontenera, zabezpiecz je w woreczku strunowym, a następnie - w zamykanej szafce. 
Istotna jest również rozmowa: wytłumacz dzieciom, że baterie najlepiej czują się tam, gdzie mogą działać z pełną mocą. W działaniach edukacyjnych z pewnością pomoże maskotka marki Duracell. Bo które dziecko nie zastosuje się do rad różowego króliczka?

Artykuł powstał we współpracy z Duracell. 




Autorzy artykułu: