
Ośmioletni chłopiec zadał matce pytanie – "Mamo jak nazywa się szkoła, w której nie ma nauczycielek i nauczycieli?" – Kiedy odpowiedziała, że nie wie, wypalił – "Świetna szkoła!". Czy można lepiej podsumować kondycję polskiego systemu oświaty?
Kim jest Mikołaj Marcela?
Mikołaj Marcela to nauczyciel, pisarz, autor książek "Patoposłuszeństwo. Jak szkoła, rodzina i państwo uczą nas bezradności i co z tym zrobić?" oraz "Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku". Jego codzienność to wytyczanie nowych szlaków edukacji, naprawianie tych struktur, które są już skostniałe, przede wszystkim uświadamianie, że można inaczej. Jest jedną z tych osób na scenie edukacji, którym naprawdę się chce. Jednym z tych nauczycieli, którym nie jest wszystko jedno i poza tym, czego nauczą się w szkołach dzieci, ważne jest dla niego, jak to zrobią.
W swoich mediach społecznościowych Marcela pisze wprost, czasem nieco bezczelnie, o tym, jak wygląda sytuacja w szkołach i co myśli o jakości polskiej edukacji. Tym razem w jednym z postów opisał wiadomość, która dała mu do myślenia:
Marcela pisze, że otrzymał od jednej z matek wiadomość:
Mikołaj Marcela
Pisarz, wykładowca akademicki
Pisarz odniósł się do słów młodego ucznia dwojako. Takie słowa, nawet nie do końca uświadomione, mogą zdemotywować ludzi, którzy codziennie starają się podnieść poziom szkolnictwa. Więc Marcela pisze o smutku, ale pisze również uniesieniu, o dumie:
Mikołaj Marcela
Pisarz, wykładowca akademicki
"Duch unschoolingowy"
Mikołaj Marcela pisze o nowym paradygmacie i robi to świetnie, właśnie w tym rzecz: gdyby odejść od utartych schematów, wnieść nowego ducha w przestrzeń edukacji i zmienić rolę nauczyciela jako bezbłędnego autorytetu, szkoła mogłaby być świetna. Nie bez nauczycieli, ale z takimi, którzy będą uczniów prowadzić i wspierać w odkrywaniu świata, którzy będą dumni z tego przywileju, a nie traktowali tę możliwość jako powtarzalny proces powielania szkodliwych struktur.
Nauczyciele są ludźmi i popełniają błędy. Są ludźmi, którzy mogą również potrzebować wsparcia, którzy poświęcają swoje zasoby dla czegoś bardzo ważnego. Przez te wszystkie dekady błędnych decyzji, znużenia systemem, wprowadzania krzywdzących zmian, powielania stereotypów, zawód ten został w jakiś sposób odarty ze swoich wartości.
Fajnie byłoby do nich wrócić, ale tutaj potrzebna jest zmiana wielopłaszczyznowa. W systemie, w świadomości dorosłych, potem dzieci, samych nauczycieli. Szkoła może wyglądać świetnie, edukacja może wrócić na właściwy tor. Jeszcze będzie pięknie.
