Biblioteka szkolna.
Szkoła przeżywa kryzys, możemy działać, by jej pomóc. Fot. Pexels.com

Ośmioletni chłopiec zadał matce pytanie – "Mamo jak nazywa się szkoła, w której nie ma nauczycielek i nauczycieli?" – Kiedy odpowiedziała, że nie wie, wypalił – "Świetna szkoła!". Czy można lepiej podsumować kondycję polskiego systemu oświaty?

REKLAMA

Kim jest Mikołaj Marcela?

Mikołaj Marcela to nauczyciel, pisarz, autor książek "Patoposłuszeństwo. Jak szkoła, rodzina i państwo uczą nas bezradności i co z tym zrobić?" oraz "Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku". Jego codzienność to wytyczanie nowych szlaków edukacji, naprawianie tych struktur, które są już skostniałe, przede wszystkim uświadamianie, że można inaczej. Jest jedną z tych osób na scenie edukacji, którym naprawdę się chce. Jednym z tych nauczycieli, którym nie jest wszystko jedno i poza tym, czego nauczą się w szkołach dzieci, ważne jest dla niego, jak to zrobią.

W swoich mediach społecznościowych Marcela pisze wprost, czasem nieco bezczelnie, o tym, jak wygląda sytuacja w szkołach i co myśli o jakości polskiej edukacji. Tym razem w jednym z postów opisał wiadomość, która dała mu do myślenia:

Marcela pisze, że otrzymał od jednej z matek wiadomość:

Jej ośmioletni syn zadał jej zagadkę: „Mamo jak nazywa się szkoła, w której nie ma nauczycielek i nauczycieli?” Gdy mama przyznała, że nie ma pojęcia, ośmiolatek odparł „Świetna szkoła!” A gdy padło pytanie, jak by się w takim razie uczył, odpowiedział: „Z książek! Przecież książki by zostały!”

Mikołaj Marcela

Pisarz, wykładowca akademicki

Pisarz odniósł się do słów młodego ucznia dwojako. Takie słowa, nawet nie do końca uświadomione, mogą zdemotywować ludzi, którzy codziennie starają się podnieść poziom szkolnictwa. Więc Marcela pisze o smutku, ale pisze również uniesieniu, o dumie:

No i można się oburzyć, można powiedzieć, że to nie fair. Mnie to jednak zasmuca i daje do myślenia. Skoro wielu ośmiolatków — młodych ludzi u progu wieloletniej obecności w systemie edukacji ma wyrobione takie spojrzenie na szkołę — jak mają się w niej odnaleźć przez kolejne dziesięć lat? I co musiało się już teraz wydarzyć, że świetna szkoła to szkołą bez nauczycielek i nauczycieli? Ale też te słowa mnie urzekły. Jest w nich przecież duch unschoolingowy, świadomość tego, że do uczenia się wcale nie potrzebujemy szkoły — w szczególności dzisiaj z tysiącami wspaniałych książek, filmów, seriali i kanałów w social mediach. I może gdybyśmy przestali myśleć o nauczycielach jako tych, którzy przekazują wiedzę, a zaczęli myśleć o nich jako o tych, którzy po prostu wspierają i budują dobrą atmosferę w szkole, świetna szkoła jednak nie mogłaby się obyć bez nich? (...)

Mikołaj Marcela

Pisarz, wykładowca akademicki

"Duch unschoolingowy"

Mikołaj Marcela pisze o nowym paradygmacie i robi to świetnie, właśnie w tym rzecz: gdyby odejść od utartych schematów, wnieść nowego ducha w przestrzeń edukacji i zmienić rolę nauczyciela jako bezbłędnego autorytetu, szkoła mogłaby być świetna. Nie bez nauczycieli, ale z takimi, którzy będą uczniów prowadzić i wspierać w odkrywaniu świata, którzy będą dumni z tego przywileju, a nie traktowali tę możliwość jako powtarzalny proces powielania szkodliwych struktur.

Nauczyciele są ludźmi i popełniają błędy. Są ludźmi, którzy mogą również potrzebować wsparcia, którzy poświęcają swoje zasoby dla czegoś bardzo ważnego. Przez te wszystkie dekady błędnych decyzji, znużenia systemem, wprowadzania krzywdzących zmian, powielania stereotypów, zawód ten został w jakiś sposób odarty ze swoich wartości.

Fajnie byłoby do nich wrócić, ale tutaj potrzebna jest zmiana wielopłaszczyznowa. W systemie, w świadomości dorosłych, potem dzieci, samych nauczycieli. Szkoła może wyglądać świetnie, edukacja może wrócić na właściwy tor. Jeszcze będzie pięknie.

Czytaj także: