Nauczyciel z małopolski jest wulgarny
W małopolskiej szkole nauczyciel wuefu w wulgarny sposób zwraca się do uczniów. fot. Karol Porwich/East News

Gazeta Wyborcza opisała sytuację, która miała miejsce w jednej z małopolskich szkół. Tam nauczyciel WF-u, a zarazem radny PiS, w wulgarny sposób zwracał się do uczniów. Sprawa wciąż jest nierozwiązana, a zamiast ordynarnego nauczyciela, przed kuratorium tłumaczy się pedagog, która chciała pomóc prześladowanym uczniom.

REKLAMA
  • W jednej z małopolskich szkół nauczyciel WF-u miał w wulgarny sposób zwracać się do uczniów. Sprawę w styczniu opisała "Gazeta Wyborcza".
  • Mimo że postępowanie wszczęto wiele miesięcy temu, do dzisiaj kuratorium nie wyjaśniło sytuacji.
  • "Na dywaniku" wylądowała za to nauczycielka, która wstawiła się za poniżanymi uczniami i zgłosiła do dyrekcji ordynarne zachowanie nauczyciela WF-u. Przy okazji jest on też radnym PiS.
  • Nauczyciel-skandalista

    "Gdzie się łajdaczyłyście w zeszły weekend?", "Możecie wypiąć siura, biegacie jak banda pedałów", "Jesteście upośledzeni" – to tylko niektóre z wulgaryzmów, które do swoich uczniów kierował nauczyciel WF-u jednej z małopolskich szkół. O pedagogu, który poniżał dzieci, w styczniu tego roku poinformowała "Gazeta Wyborcza". Jak się szybko okazało, ordynarny nauczyciel jest zarazem radnym PiS.

    Choć wszczęto postępowanie wyjaśniające, dziennikarze "Wyborczej" wskazali rażące zaniedbania – nie dość, że kuratorium zjawiło się z wizytacją w tej szkole aż siedem tygodni po zgłoszeniu problemu, to sprawa do dziś nie została zakończona.

    To jednak nie oznacza, że w związku z tą niedorzeczną sytuacją nie podjęto żadnych kroków. Niestety kuratorium na wyjaśnienia wzywa nie tę osobę, którą powinno – "na dywaniku" wylądowała nauczycielka, która chcąc pomóc uczniom, zgłosiła skargę na zachowanie nauczyciela WF-u do dyrekcji szkoły.

    Absurd goni absurd

    Jak informuje "Wyborcza", nauczycielka, która pomogła uczniom i interweniowała w sprawie wulgarnego nauczyciela u dyrekcji, właśnie dostała z kuratorium wezwanie, które "dotyczy postępowania wyjaśniającego w związku z zarzutami popełnienia czynów uchybiających godności zawodu nauczyciela".

    Zarówno nauczycielka, jak i kuratorium, na ten moment wstrzymują się od komentarza. Niedorzeczne jest jednak, że osoba, która postanowiła wstawić się za uczniami i pomóc im rozwiązać problem, wobec którego inni przechodzili obojętnie, zamiast świecić przykładem, będzie musiała się tłumaczyć.

    Wulgaryzmy to nie wszystko

    A nazywanie sytuacji, która miała miejsce w małopolskim zespole szkół, "problemem" czy "sytuacją" też nie wydaje się najbardziej trafnym określeniem. Lista grzechów nauczyciela WF-u jest długa, a wulgaryzmy i używanie w stosunku do uczniów takich słów jak "pedał" to zaledwie początek.

    Mężczyzna miał w dwuznaczny i ordynarny sposób zwracać się zarówno do chłopców, jak i dziewcząt. "Wychodzą mi ładne dzieci. Jakby była inna sytuacja, to kto wie... jak coś, to możecie się do mnie zgłosić" – miał mówić do dziewczyn. Do tego dzielił się z nimi przemyśleniami, że "każdy facet to pijak, dziwkarz i krętacz, za to nas kochacie".

    Koalicja Obywatelska zadeklarowała, że w razie konieczności wesprze nauczycielkę, która pomogła poniżanym uczniom.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

    Czytaj także: