
Są książki, które wyprzedają epokę i zachwycają kolejne pokolenia. Do takich z pewnością można zaliczyć cykl powieściowy "Ania z Zielonego Wzgórza" L.M. Montgomery. Przygody rudowłosej Ani Shirley, kultowej bohaterki o wielkim sercu, niesamowitej wyobraźni i determinacji w dążeniu do celu, zawojowały świat i wciąż przyciągają rzesze czytelników. Nie wyczerpują jednak twórczego dorobku kanadyjskiej pisarki, który skrywa inne "perełki". Jedną z nich jest "Błękitny zamek".
"Błękitny zamek" – Lucy Maud Montgomery
Gdyby nie to, że pewnego marcowego poranka padał deszcz, całe życie Joanny Stirling potoczyłoby się inną koleją. Poszłaby wraz ze wszystkimi członkami swego rodu na rocznicę ślubu do ciotki Wellington, a doktor Trent pojechałby do Montrealu. Ale deszcz lał jak z cebra i oto co się z tego powodu wydarzyło.
Joanna obudziła się wcześnie w tę martwą, przytłaczającą godzinę, która bezpośrednio poprzedza nastanie świtu. Niezbyt dobrze jej się spało. Nic dziwnego zresztą, że się źle sypia, kiedy się ma nazajutrz skończyć dwadzieścia dziewięć lat, a przy tym jest się wciąż starą panną, w środowisku, gdzie nie wychodzą za mąż tylko te, które po prostu nie mogą dostać męża.
Miasto Deerwood, jak i ród Stirlingów od dawna pogodzili się z myślą, że Joanna pozostanie na zawsze beznadziejną starą panną. Lecz w sercu samej Joanny nie przestała nigdy tlić się iskierka żałosnej, wstydliwej nadziei, że i ją ktoś jeszcze w życiu pokocha – aż do tego słotnego poranka, kiedy uprzytomniła sobie, że ma już dwadzieścia dziewięć lat i że dotychczas żaden mężczyzna nie ubiegał się o jej rękę.
Joanny nie martwiło znów tak bardzo, że zostanie starą panną. Bądź co bądź – myślała sobie – zostać starą panną nie jest tak okropnie, jak wyjść za mąż za takiego wuja Wellingtona albo wuja Beniamina lub nawet wuja Herberta. W gruncie rzeczy bolało ją tylko to, że ani razu nie miała sposobności stać się kimś innym niż starą panną, że nigdy nie pragnął jej żaden mężczyzna.
Strach to grzech pierworodny. Niemal wszystko zło na świecie ma swe źródło w tym, że ktoś się czegoś boi. Jest to zimny, oślizgły wąż, który owija się wokół Ciebie. Nie ma nic okropniejszego ani bardziej poniżającego, jak żyć w bojaźni.
Ekskluzywna Kolekcja Klasyki
Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Świat Książki