
“Między nami ząbkami” to pozycja obowiązkowa na półce każdego malucha. I to nie tylko dlatego, że to pozycja o bardzo wysokim czynniku wow, jeśli chodzi o “efekty specjalne”. To również niezastąpione (i skuteczne!) narzędzie edukacyjne w kwestii, spędzającej sen z powiek wielu rodzicom.
Wizyta u dentysty nie jest niczym przyjemnym — myśli, chcąc nie chcąc, większość z nas: dorosłych, którzy mają już na koncie niejedną półleżącą sesję w gabinecie. I choć z ręką na sercu wypada przyznać, że nie każde otwarcie buzi w gabinecie kończy się bolesnym zabiegiem, to jednak już sam dźwięk warczącego złowrogo wiertła przyprawia nas o gęsią skórkę.
Mało prawdopodobne, aby udało nam się ten odruch wyeliminować, podobnie jak pierwsze rymowane skojarzenie ze słowem “dentysta”. Warto jednak zrobić wszystko, aby nasze dzieci nie postrzegały stomatologach w kategoriach “sadystów”, ale najlepszych przyjaciół ich zębów, którymi przecież w rzeczywistości są!
Sztuka ta nie jest łatwa, dlatego z pewnością przyda wam się wsparcie. Oferuje je wydawnictwo HarperKids, które wydało niedawno książeczkę autorstwa Wu Hongbing pod tytułem: “Między nami ząbkami”. I trzeba powiedzieć, że jest to naprawdę imponująca pomoc.
“Między nami ząbkami” czyli jak “żyją” zęby
Świetne ilustracje, pop-upowa konstrukcja, otwierane okienka — to elementy, od których wasze dziecko nie będzie mogło oderwać oczu (i rączek). Przemyślana konstrukcja to z pewnością cecha, która sprawi, że “Między nami ząbkami” może spokojnie pretendować do miana najpoczytniejszej pozycji w waszej domowej biblioteczce.
Bądźmy jednak szczerzy: dla rodziców obcowanie z rezolutną rodziną Ząbkowickich również może być niezłą przygodą. Ilu z was zna na pamięć ulubioną wersję “Królewny Śnieżki” i recytuje ją niemal przez sen? No właśnie. W trakcie czytania “Między nami ząbkami” nuda wam nie grozi — zawsze znajdzie się jakiś element do rozłożenia czy nowe okienko do otwarcia.
Oprawa z pewnością zachęci więc do lektury — zarówno młodszych, jak i starszych. Co ważne, sama treść również nie odbiega poziomem i prezentuje się bardzo ciekawie — znów, i zarówno dla przyszłych pacjentów gabinetów stomatologicznych, jak i dla tych, którzy “kilka” wizyt mają już za sobą.
Jedna z największych zalet “Między nami ząbkami” jest fakt, że traktuje ona temat przekrojowo: każde kolejne otwarcie to wizyta w nowym, nieznanym świecie. Wpadamy z wizytą do szkoły w Ząbkowicach, gdzie poznamy wszystkie tajemnice mleczaków, poznajemy gabinet stomatologiczny, towarzyszymy małym Ząbkom podczas kąpieli, a nawet… bawimy się w ząbkowickim wesołym miasteczku.
Warto zaznaczyć, że informacje przedstawione w książeczce są momentami dość szczegółowe i z pewnością zachwycą małych odkrywców swoim ciekawostkowym charakterem. Znajomość takich faktów, jak na przykład ten, z czego powstawały pierwsze szczoteczki do zębów, albo jakie rośliny skutecznie odświeżają oddech, z pewnością zrobi furorę w niejednym przedszkolu, a nawet w niejednym gabinecie stomatologicznym.
Chyba bez trudu możecie sobie wyobrazić sobie sytuację, w której wasz rezolutny trzylatek, zamiast zaciskać zęby ze strachu przed buczącym wiertłem, zagaduje radośnie dentystę, streszczając mu najzabawniejsze anegdoty z “Między nami ząbkami”? Do takiego efektu dążymy!
Wizyta u dentysty nie musi kojarzyć się z lękiem. Wystarczy, że odpowiednio wcześnie i w odpowiednio ciekawy sposób zaczniecie oswajać dzieci z tym higieny jamy ustnej. Kto wie, może dzięki “Między ząbkami” sami zmienić podejście do wizyt u stomatologów?