
Już od jakiegoś czasu mówi się o tym, że w szkołach brakuje nauczycieli. W Warszawie potrzeba ich aż 2 tysiące. Podobnie sytuacja wygląda w innych większych miastach Polski. Znaleziono więc rozwiązanie, które ma sprawić, że liczba nauczycieli wciąż będzie się zgadzać: klasy będą coraz bardziej liczne.
Brakuje nauczycieli, zwiększą limity
Problem braków kadrowych w szkolnictwie jest dziś wyjątkowo palący. Do sytuacji, w których brakuje nauczycieli, dochodzi głównie w dużych miastach Polski. Kuratorzy postanowili więc znaleźć rozwiązanie, które zapewne nie wpłynie korzystnie zarówno na nauczycieli, jak i na uczniów.
Może cię zainteresować także: Dzieci wrócą do szkół od września? Minister edukacji odpowiada
Klasy staną się coraz bardziej liczne. Okazuje się, że ograniczenia liczebności w grupach, dotyczą oddziałów I-III (do 25 uczniów w jednej klasie, w niektórych przypadkach do 27), na dalszych etapach edukacji, grupy – w związku z brakami kadrowymi – mają być łączone.
MEiN jest nieugięty
Tym decyzjom kuratorów sprzeciwiają się związkowcy, którzy podkreślają, że takie rozwiązanie nie wpłynie korzystnie na jakość kształcenia młodych ludzi.
– Oświata nie znosi rewolucyjnych rozwiązań, które często pokazują, że są one nie do końca przemyślane, czyli nauczyciele i szkoła oczekują i potrzebują spokoju – mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Pomimo sprzeciwu ze strony związkowców i rodziców, Ministerstwo Edukacji i Nauki nie chce zdecydować się na wprowadzenie limitów w starszych klasach. Powody są oczywiste. Generowałoby to dodatkowe koszty, a z drugiej strony jeszcze bardziej pogłębiało problem braków kadrowych w szkołach.
Może cię zainteresować także: Ile tak naprawdę warte jest 300 zł na dziecko? Obliczono to, będziecie zaskoczeni
