Twoje dziecko ZNOWU stłukło talerz lub rozlało sok. Jesteś pewien, że reagujesz właściwie?

Krzyczysz na dziecko, gdy coś potłucze?
Krzyczysz na dziecko, gdy coś potłucze? Unsplash/Chuttersnap
Upadł mu talerzyk, stłukł szklankę, rozlał sok, wysypał płatki. Znowu. Masz wrażenie, że tak jest, "co chwilę", że twojemu dziecku cały czas się coś wydarza i jak mantrę powtarzasz, że "nic dziwnego, że znowu wróciło w ubrudzonej koszulce". Jak reagujesz?


Ostatnio w barze mlecznym spokojny posiłek przerwał przeraźliwy ryk dziecka. Nie płacz. Rozdzierający ryk. W pierwszej chwili pomyślałam, że dziewczynka, będąca źródłem dźwięku, polała się gorącą zupą. Nic z tych rzeczy. Rozlała kompot, a zareagowała, jakby naprawdę stało się coś strasznego...

Mama ją wycierała, uspokajała, dała drugi kompot, jednak jej córka długo nie chciała się uspokoić. Nie oceniałam, raczej zastanawiałam się... Skąd taka reakcja? Przecież to tylko kompot.

Kilka dni temu trafiłam natomiast na wpis psycholożki Aleksandry Iwin. – Potłukł się talerzyk. Piękny, od kompletu. Twój ulubiony. I co? I trzeba posprzątać. Zadbać, aby ten, który był przy tym (jak się ten talerzyk potłukł), nie pokaleczył swoich rąk – napisała kobieta i dodała, że nie dla wszystkich jest to oczywiste.– W dalszym ciągu rodzice w takiej sytuacji krzyczą, drą się na dziecko, przypisując mu celowość potłuczenia talerzyka. Dziecko słyszy przy tym, że jest głupie, niezdarne, roztrzepane... Naprawdę myślisz, że twoje dziecko celowo tłucze talerze? – pyta retorycznie Iwin.

To proste pytanie daje jednak do myślenia. Ile razy zdarzyło wam się zareagować impulsywnie, a nawet agresywnie, gdy coś podobnego wydarzyło się waszemu dziecku? Zalało nowy obrus, stłukło filiżankę, upuściło miskę. A ile razy wam samym się to zdarzyło? Jak myślicie, jakie może być tego źródło?


Chyba każdy z nas zna, ma w swoim otoczeniu lub sam jest osobą nazywaną "niezdarną". Jeżeli coś staje się dostrzegalną normą, warto zastanowić się nad przyczyną. Opisała to jedna z mam w komentarzu pod wpisem psycholożki.

– Ok, stłukło się, nic się nie stało. Ale czasem warto zastanowić się, czemu tak często się tłucze? Mój syn wiecznie coś tłukł, rozlewał, upuszczał. I wyszedł... Deficyt uwagi, problemy z małą koordynacją... Diagnoza, terapia i zastawa ocalona. Czasem jeszcze coś stłucze, ale to w sytuacjach, gdy jednocześnie coś nam opowiada i np. rozładowuje zmywarkę.

Jeżeli jednak wykluczymy powyższy scenariusz, warto obserwować i przemyśleć swoje reakcje, gdy dziecko "znowu" coś upuści. Co to oznacza "znowu"? Czy krzyk w tej sytuacji jest konieczny? Czy zakładasz, rodzicu, że twoja pociecha robi to specjalnie? I w końcu: czy przedmioty są aż tak ważne? Czy życie będzie gorsze bez jednego talerzyka z zastawy? No właśnie. To tylko rzecz, a ciągłe zwracanie uwagi, krytykowanie, krzyczenie może bardzo negatywnie wpłynąć na małego człowieka. Przecież najpewniej nie zrobił tego celowo...
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...