Jest dopiero czerwiec, a już tęsknię za wrześniem. Wszystko przez te cholerne wakacje!

Co zrobić z dziećmi podczas wakacji?
Co zrobić z dziećmi podczas wakacji? fot. Prawo autorskie: verranda / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jak pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą? To bolączka wielu rodziców, zwłaszcza podczas wakacji. Niestety w wielu przypadkach sprawa rozbija się o pieniądze. O problemach z organizacją wakacji napisała do redakcji MamaDu pani Iwona, mama dwójki dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym.


"Mój młodszy syn ma 5 lat, starszy 8. To kolejne wakacje, które będą dla mnie koszmarem. Dlaczego? Bo mieszkamy w kraju, w którym nie da się dostać wolnego, zarobić na opiekę nad dzieci, a jesteśmy do niej zmuszani przez bite dwa miesiące!


Ja i mój mąż normalnie pracujemy w prywatnych firmach. Należy nam się po 26 dni wolnego, jednak oczywiste jest to, że żadne z nas nie dostanie czterech tygodni urlopu latem. To czas, gdy wszyscy chcą wyjechać, kolejka do urlopów jest długa. W najlepszym wypadku uda nam się w dwóch różnych terminach wyrwać po dwa tygodnie. Czyli zostaje jeszcze 6 tygodni do zagospodarowania i to jest wielki problem.


Kiedy synowie byli młodsi, raz się tak zdarzyło, że nasze przedszkole pełniło wakacyjny dyżur. To jest placówka publiczna. W innych latach i w tym roku też musielibyśmy wozić dzieci do innego przedszkola, które jest naprawdę daleko. Ale nawet nie o to chodzi.


Chodzi o dzieci i panie. Mój starszy syn może mniej, ale młodszy bardzo przywiązany jest do swojej pani i kolegów. Źle znosi nawet przenosiny do innej sali, a co dopiero, gdybym nagle na dwa miesiące kazała mu chodzić do obcego miejsca. To oznaczałby adaptację od nowa, nie chce fundować mu takiej traumy, nie chcę sama przez to przechodzić.

Zatem przedszkole we wakacje odpada. Szkoła też, jak wiadomo, choć rok temu nauczyciele robili półkolonie. Fajne i tanie. Po strajku już tego nie ma. Nie mam pretensji, ale ta opcja też mi odpadła.

Nie mamy też tyle środków finansowych, by zapewnić dzieciom opiekę inaczej. Wszystko kosztuje. Każde inne półkolonie, obozy, opieka i tak dalej. Nie wspomnę już o tym, że tego urlopu, który ja dostaję i mąż nie spędzamy razem. Najpierw ja trochę zabieram dzieci nad morze, potem mój mąż weźmie ich pod namiot, ale jak spędzimy resztę tygodni, to naprawdę nie wiem!

Jestem wściekła, bo zapowiada się mordęga. Będziemy pewnie brać pracę do domu, a praca w domu z dziećmi wiadomo, jak wygląda. Gorzej niż dzień z niemowlakiem, bo nawet na plac zabaw, czy na jakiś rower nie można wyjść. Dwa dni na razie tak zrobiłam, z czego jeden wyszedł fajnie – byliśmy na wodnym placu zabaw. Ja pracowałam na leżaku z komputerem, a dzieci się bawiły. Ale ile tak można?

Nie chcę też oszukiwać i iść na zwolnienie lekarskie. Wiem, że niektórzy tak robią, ale ja mam w pracy mały zespół i to byłby dla nich problem. Może mój mąż się odważy, ale jak wiadomo, nie będzie to fajne rozwiązanie...

Dlatego uważam, że dwa miesiące wakacji to za długo. W innych krajach wakacje są krótsze i ma to nie tylko sens w kontekście edukacji, ale też tej nieszczęsnej opieki. Skoro państwo funduje dzieciom 2 i pół miesiąca laby, niech za to płaci!"