Cykl, który pokochały dziewczynki w całej Polsce. Autorka tłumaczy, czego Emi może nauczyć nasze córki

fot. Michał Oniszczuk
fot. Michał Oniszczuk Mat. prasowe
W szkole nie ma nic cenniejszego niż paczka przyjaciół, na których zawsze można liczyć. O potędze przyjaźni opowiada cykl książek "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn", który podbił serca dziewczynek w Polsce. Nic dziwnego, bo główne bohaterki to nie tylko świetne kumpele, ale też rezolutne uczennice rozwiązujące różne ciekawe zagadki.


– W literaturze, nie tylko dziecięcej, cenię wiarygodność. Ponieważ wychowuję dziewczynkę i spotykam się z dziewczynkami nie miałam nigdy ambicji, aby wejść w świat chłopców – mówi w wywiadzie Agnieszka Mielech, autorka popularnej serii, której 9 tom "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn: Hokus-pokus" właśnie trafił do księgarni w całej Polsce.

Jest Pani Mamą – ile lat ma Pani córka. Czy to ona zainspirowała Panią do stworzenia
Postaci Emi. Czy jest pierwszym krytykiem książek?


Jestem dumną mamą, chociaż bywają chwile, kiedy macierzyństwo mnie przerasta.
Moja córka weszła już w wiek nastoletni, w tym roku skończy 13 lat! Emi ma na pewno wiele rysów i cech charakteru Basi (mojej córki), ale nie tylko. Od czasu kiedy zostałam mamą otaczają mnie wspaniałe i mądre dziewczynki. Kuzynki Basi, koleżanki, no i fanki serii.
Każda z nich wniosła i wnosi coś niepowtarzalnego do serii i postaci głównej bohaterki.
Oczywiście dziewczynki są pierwszymi krytykami serii – Basia i jej kuzynki są w stanie wychwycić wszelkie usterki, nawet te, które zostały przeoczone na etapie redakcji książek!

Czy seria jest przeznaczona wyłącznie dla dziewczynek? Chłopcy znajdą tu coś dla siebie

W literaturze, nie tylko dziecięcej, cenię wiarygodność. Ponieważ wychowuję dziewczynkę i
spotykam się z dziewczynkami nie miałam nigdy ambicji, aby wejść w świat chłopców. Mamy od tego wiarygodnych specjalistów. Jednak chłopaki goszczą w tajnym Klubie Superdziewczyn. Jest Franek – jedyny superchłopak w klubie, jest i Lucek, kolega Emi. Jednak seriia jest głównie dla dziewczynek.


W najnowszej książce „Emi. Hokus-pokus” bohaterowie biorą udział w Festiwalu Sztuk Ulicznych i Magii. Skąd taki pomysł? Jest Pani miłośniczką magii? ;)

Już J. K. Rowling, autorka serii o Harrym Potterze, powiedziała, że magia jest w każdym z nas. Więc liczę, że i we mnie. Poważnie, to najnowszy tom jest poświęcony nie tylko magii, ale i sztukom ulicznym związanym z akrobatyką, którą moje czytelniczki uwielbiają. Kiedy kilka lat temu spotkałam w Sopocie pewnego młodego magika, który prezentował swoje niezwykłe umiejętności na ulicy, wiedziałam, że ten temat zawita do Tajnego Klubu Superdziewczyn.

Ile jeszcze powstanie części Emi? Może zdradzi Pani co będzie działo się w kolejnych
częściach?


Zdradzę, że premiera kolejnego tomu Emi odbędzie się jeszcze w tym roku a akcja przeniesie się w zimową, górską scenerię! Będzie zimno, bardzo dynamiczne a czasem nawet groźnie. Wraz z Wydawcą (Wydawnictwo Wilga) planujemy serię nadal rozwijać. Podczas burz mózgów, które prowadzimy wspólnie, albo ja indywidualnie z fankami pojawia się wiele nowych pomysłów. Wiem, że fani bardzo czekają na kontynuację komiksu (dotychczas w serii ukazał się jeden tom z komiksami – Emi i Tajny Klub Superdziewczyn: Psy czy koty) i to jest jeden z kierunków, który obierzemy. A poza tym – jak zawsze w Tajnym Klubie Superdziewczyn – będzie bardzo ciekawie! Szykujemy całkiem nową odsłonę przygód paczki.

Jest Pani autorką książek dziecięcych, ale też marketingowcem. W której roli czuje się Pani lepiej?

W obu rolach czuję się całkiem nieźle. Marketing fascynuje mnie nieodmiennie swoją dynamiką. Inspirują mnie wizjonerzy a oni czerpią z obszarów marketingu. Gdybym nie pisała książek chciałabym zostać innowatorem, który wprowadza na rynek nowe usługi.

Czy w dzieciństwie dużo Pani czytała? Jaka jest Pani ulubiona książka z dzieciństwa?

Jako dziecko byłam książkowym molem. Byłam stałym bywalcem antykwariatów i bibliotek. Na wsi, gdzie spędzałam zwykle wakacje u mojej babci, codziennie buszowałam wraz z moimi siostrami w bibliotece pod wielkimi topolami. Moją ulubioną psiarką była wówczas Lucy Maud Montogomery z całą serią o Ani z Zielonego Wzgórza.

Czego może nauczyć Emi dorastające dziewczynki?

Jedna z fanek serii powiedziała mi kiedyś, że dzięki książkom dziewczyny mogą się przekonać, że mogą być detektywkami. Myślę, że jest w tym sporo racji. Seria na pewno pokazuje, że dziewczyny są przebojowe i niezależne, ale też mówi o sile przyjaźni i wartości prostej zabawy takich wyjazd na kemping czy poszukiwanie ducha starego zamczyska. W haśle Tajnego Klubu „nigdy więcej nudy” mieści się ważne przesłanie - przygoda jest blisko, czeka za rogiem.

O co najczęściej pytają czytelniczki na spotkaniach z Panią?

Ostatnio o to ile mam lat (haha!)! Pytają też czy powstanie film czy jak długo piszę książkę który tom jest moim ulubionym.

Proponują nowych bohaterów i nowe przygody. Jesteśmy ze sobą bardzo związane – moje fanki i ja. Otrzymuję wiele listów pełnych ciepłych słów, a nawet cudowne prezenty świąteczne. Spotykam wspaniałe dziewczyny – w Warszawie, Grodzisku Mazowieckiem, podwarszawskich Markach, Darłówku, Krakowie…

Wszystkie czytelniczki gorąco pozdrawiam!

Materiał powstał we współpracy z Wydawnictwem Wilga

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Syndrom końca wakacji daje wam w kość? Oto 5 taktyk na przetrwanie
0 0USG połówkowe jest najważniejszym badaniem w ciąży. Zobacz, czego możesz się dowiedzieć