Nie chcieli placu zabaw, bo "hałas i obce dzieci". To, co dostali zaskoczyło wszystkich

Nie chcieli placu zabaw, to mają - gruzowisko
Nie chcieli placu zabaw, to mają - gruzowisko fot. pixabay
Chcieli ogród, miał być plac zabaw, a jest gruzowisko. Mieszkańcy jednego z boków na Ursynowie poróżnili się o to, jak ma być zorganizowana przestrzeń wspólna. Plac zabaw nie spodobał się większości.


Blok nad Galerią Ursynów przy al. KEN 36/36A zarządzany jest przez Spółdzielnię Mieszkaniową "Przy Metrze". Jego konstrukcja przypomina studnię, której dnem jest dach galerii handlowej. To patio, teren prywatny, który w planach miał być ogrodem dla mieszkańców. Jednak – jak pisze "Wyborcza" – odkąd powstał, jest jednym wielkim gruzowiskiem.


Stan "podwórka" pogorszył się jesienią ubiegłego roku. Jak czytamy w "Wyborczej", wówczas na patio pojawiła się kupa gruzu i połamanych desek. W tym samym czasie – w połowie listopada – do mieszkańców bloku trafiła informacja, że na patio planowana jest nowa inwestycja. Spółdzielnia postanowiła zbudować tam plac zabaw – podobno na wniosek kogoś z mieszkańców.


Na odwrocie druku znajdowała się krótka ankieta, która miała pokazać, jak mieszkańcy bloku zapatrują się na pomysł zorganizowania przestrzeni dla dzieci. Okazało się, że nie za bardzo – 58 proc. było na "nie".

W rozmowie z "Wyborczą" jedna z mieszkanek wyjaśniała, że na patio wychodzą wentylatory z lokali w galerii, więc jest hałas i kiepskie zapachy. "W takich warunkach dzieci miałyby spędzać czas na teoretycznie świeżym powietrzu?" - pyta rozżalona mieszkanka.


Ponadto, ze względu na kształt bloku, dźwięki bardzo mocno "niosą się". Hałas na placu zabaw mógłby okazać się uciążliwy, szczególnie dla tych, którzy mają okna wychodzące do wnętrza "studni".

W związku z tym w grudniu na łamach jednej z lokalnych ursynowskich gazet opublikowali protest przeciwko budowie placu zabaw. Powołali się m.in. na obietnice dewelopera, który podczas budowy apartamentowca obiecywał ogrody – nie plac zabaw. Dodatkowo argumentem było też sąsiedztwo galerii – według mieszkańców nowy plac zabaw przyciągałby ludzi robiących w niej zakupy i ich pociechy, co wygenerowałoby jeszcze większy zgiełk i chaos.

Od momentu, w którym zapadła decyzja, że placu zabaw nie będzie, patio zamieniło się w plac budowy. Spółdzielnia deklaruje, że bałagan nie miał nic wspólnego z budową przestrzeni dla dzieci. Jednak z jakiegoś tajemniczego powodu, patio nagle zostało uporządkowane, gdy niedawno pojawił się tam dziennikarz "Wyborczej"...

Wiele wskazuje na to, że spółdzielnia nie planowała inwestycji bez pytania o zgodę mieszkańców, jednak czy niejednoznaczne wyniki ankiety nie poróżnią mieszkańców? W końcu 58 proc. to ledwo większość, a hałas na placu zabaw przeszkadza ludziom nie tylko, gdy blok jest w kształcie studni...
Źródło: warszawa.wyborcza.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE