Zdjęcie udostępnione w mediach społecznościowych z podpisem: "Kolacja dla pacjenta w Wojewódzkim Szpitalu im. Marciniaka"
Zdjęcie udostępnione w mediach społecznościowych z podpisem: "Kolacja dla pacjenta w Wojewódzkim Szpitalu im. Marciniaka" Zrzut z ekranu/ Facebook/Zdjęcie ilustracyjne

Powrót do zdrowia to składowa kilku elementów. Pacjent musi mieć profesjonalną opiekę, zapewniony spokój i odpoczynek. Ważne są również posiłki. Powinny być lekkie, ale jednocześnie dawać ciału siłę do regeneracji. Ten ostatni warunek niestety nazbyt często nie jest spełniany w polskich szpitalach.

REKLAMA
Przekonała się o tym pani Karolina, która z redakcją wp.pl podzieliła się zdjęciami posiłków, jakie zaserwowano jej półtorarocznemu synowi w jednym z wrocławskich szpitali. Dziecko spędziło na oddziale tydzień, a z relacji jego mamy wynika, że wśród dań królowała mielonka.
– To były posiłki dla małego dziecka, do lat 4. Jedzenie dostarczała firma cateringowa – powiedziała pani Karolina i pokazała, jak wyglądało menu, w którym znaleźć można propozycje diety bezglutenowej, lekkiej, bezmlecznej i normalnej. Prawie w każdej pojawia się kanapka z "polędwicą z udźca" lub "szynkową z indyka".
Mama małego pacjenta twierdzi, że obie podawane były w formie mielonki. – Kiedy przyszła salowa z pytaniem, czy podać kolacje, spytałam, czy znów jest ta mielonka. Ona odpowiedziała, że mielonka jest zawsze. Później padły słowa: "tu jest wszystko zmielone".
Jednak nie tylko mielonka wzbudziła zastanowienie pani Karoliny. Jednego dnia do kanapki dodano obierkę z ogórka, kolejnego plasterek pomidora. Kobieta twierdzi, że to, co podawano na śniadania i kolacje, "wołało o pomstę do nieba", dlatego jej dziecko dań nie jadło. – Mąż przynosił nam jedzenie lub babcia. Albo korzystaliśmy ze sklepiku w szpitalu, gdzie kupowałam sama jakieś bułeczki.
Dyrekcja szpitala nie odpowiedziała na pytania dziennikarki Wirtualnej Polski. Do sprawy odniosła się jednak firma cateringowa, która dostarcza posiłki do wrocławskiego szpitala. Michał Magnowski z firmy Impel poinformował, że zdjęcia pani Karoliny "nie przedstawiają całego przygotowanego i podanego na tacy posiłku", a "kanapki dla dzieci są podawane w gotowej formie i ich zawartość jest zgodna z jadłospisem przygotowywanym przez dietetyka".
Michał Magnowski dodał również, że do tej pory, a firma świadczy w szpitalu usługi od 3,5 roku, nikt nie składał skarg na posiłki, a inni rodzice sygnalizują, że "taka forma żywienia małych dzieci jest bardzo dobrym rozwiązaniem".
– Śniadania i kolacje składają się z trzech kanapek z pieczywa typu weka, zupy mlecznej oraz słodkiej herbaty. Jednym z serwowanych dodatków do pieczywa oprócz twarogu, dżemu, pasty jajecznej czy pasty z szynki i jajka jest wysokogatunkowa wędlina podawana w zmielonej formie. Takie podanie wędliny jest decyzją szpitala i wynika z troski o bezpieczeństwo małych pacjentów tj. ograniczenie możliwości zadławienia się. Zgodnie z zaakceptowanym przez szpital jadłospisem do zmielonej wędliny podajemy dodatek warzywny np. pomidor.
W mediach społecznościowych znaleźć można inne zdjęcia z wrocławskiego szpitala, na których, trzeba przyznać, dania nie prezentują się zachęcająco.
Źródło: wiadomosci.wp.pl