Polka na Bliskim Wschodzie. Youtuberka opowiada nam o kulisach życia w mieście o arabskich korzeniach

Jak się żyje Polce w Dubaju? Za ekspertkę w tej dziedzinie może się uważać Sylwia Przeplata, która od 2 lat mieszka i pracuje w popularnej wśród turystów metropolii Zjednoczonych Emiratów Arabskich
Jak się żyje Polce w Dubaju? Za ekspertkę w tej dziedzinie może się uważać Sylwia Przeplata, która od 2 lat mieszka i pracuje w popularnej wśród turystów metropolii Zjednoczonych Emiratów Arabskich Materiały prasowe
Jak się żyje Polce w Dubaju? Za ekspertkę w tej dziedzinie może się uważać Sylwia Przeplata, która od 2 lat mieszka i pracuje w popularnej wśród turystów metropolii Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Latynoamerykanistka z wykształcenia rozkręca tam teraz własny biznes i jak mówi ''nigdzie nie spała tyle pod gołym niebem co tutaj''.


– To, co lubię w Dubaju, to multikulturowość okraszona arabską gościnnością i słońcem. Myślę, że to jest to, co uwodzi turystów najbardziej – mówi w rozmowie z serwisem mamaDu właścicielka firmy, podróżniczka i youtuberka, której filmowy kanał to prawdziwa kopalnia wiedzy o kulisach życia w Dubaju i miejscach wartych odwiedzenia.


W jakich okolicznościach przeprowadziłaś się i zamieszkałaś w Dubaju?

W Dubaju rynek pracy jest inny niż w Polsce, czy też szerzej w Europie. Jest dużo mniejsza mobilność i potrzeba bardzo wykwalifikowanych pracowników. Tym samym nie jest łatwo po prostu tutaj przyjechać i szukać pracy. To jest oczywiście możliwe, ale szanse na powodzenie są dużo mniejsze niż w innych krajach Europy.


Czyli ktoś dał ci klucze do tego Złotego Miasta?

Najłatwiej jest wtedy, gdy to praca szuka nas, i tak też się wydarzyło w moim przypadku. W Polsce pracowałam w dużej agencji reklamowej i dostałam możliwość rozwoju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ciężko było tej propozycji nie przyjąć.

Jak długo mieszkasz w tej metropolii?

2 lata. Od roku prowadzę kanał na Youtube "Sylwia Got Lost'', na którym opowiadam o kulisach życia w Dubaju i miejscach wartych odwiedzenia.

Co jeszcze robisz zawodowo?

Od niedawna rozwijam własną firmę, gdzie uczę jogi i organizuje wyjazdy z jogą do różnych zakątków Emiratów, ościennego Omanu oraz do innych krajów regionu np. Jordanii czy też Goa w Indiach. Dubaj jest bowiem świetną bazą wypadową do krajów Bliskiego Wschodu, Azji i Afryki.
Jak wygląda twoje codzienne życie?


W weekend organizuje wyjazdy z jogą, spędzam je w Emiratach na pustyni, w górach lub nad morzem. Czasem w Omanie. W tygodniu uczę jogi na desce surfingowej, aerial yogi i prowadzę firmę. Buduje społeczność, propaguje zdrowy jogowy tryb życia. Mam spotkania biznesowe, ale też staram się jeździć po kraju i szukać nowych ciekawych miejsc do moich filmików na YouTube.

Gdzie ostatnio zawędrowałaś?

Ostatnio byłam na otwarciu fortu Qasr Al Hosn w Abu Zabi. Bardzo polecam wszystkim odwiedzenie tego miejsca, szczególnie osobom, które są zainteresowane kulturą i tradycyjnymi zajęciami Emiratczyków.

Jak na życie w Dubaju zaopatruje się twoja rodzina?

Największym minusem mieszkania poza Polską jest oczywiście tęsknota za rodziną i przyjaciółmi. Staram się utrzymywać stałe kontakty z krajem. W tym roku odwiedzałam go już 5 razy; śluby, uroczystości rodzinne, święta, to są chwile, kiedy nie liczy się dystans, wsiadam w samolot i po prostu muszę tam być.

Czy coś zaskoczyło cię w dubajskiej rzeczywistości?

Mimo tego, że mieszkałam w wielu krajach, przed przyjazdem tutaj nie wiedziałam zbyt wiele o Emiratach. Myślę, że tak jak większość ludzi utożsamiałam Emiraty z Arabią Saudyjską. Jednak nic bardziej mylnego. Na miejscu okazało się, że Dubaj jest bardzo tolerancyjnym miastem, gdzie praktycznie wszystkie kultury i religie świata koegzystują ze sobą w pokoju i harmonii.

Jak scharakteryzowałabyś mieszkańców Dubaju?

Mieszkańcy Emiratów to w większości przyjezdni z Europy, Azji i Afryki, stanowią ok. 85 proc. populacji. Rodowici Emiratczycy stanowią mniejszość i zwykłemu turyście może być trudno zetknąć się z tym światem. Emiratczycy ujmują swoją grzecznością i manierami.
Co uważasz za największy walor życia w Dubaju?

To, co lubię w Dubaju, to multikulturowość okraszona arabską gościnnością i słońcem. Myślę, że to jest to, co uwodzi turystów najbardziej. Osobiście cenię sobie bardzo kontakt z naturą, możliwość spędzania czasu na świeżym powietrzu tzw. outdoor activities. Czyli obcowanie z pustynią i spanie pod gołym niebem.

A inne korzyści?

Codziennie uczę się czegoś nowego o Emiratach, o kulturze, historii lub języku ościennych krajów arabskich, czy też tak dalekich nam krajów jak Pakistan, Somalia czy Etiopia.

Z jakimi wyzwaniami musi się głównie zmierzyć Polak/Polka, który/a postanowił/a związać swoją przyszłość z Dubajem?

Największym wyzwaniem, tak jak wspomniałam, jest tęsknota za rodziną i próba połączenia dwóch żyć, tego w Polsce i tego w Dubaju.

A co z językiem?

W Emiratach bez problemu można się porozumiewać po angielsku przez całe życie. Osobiście jednak chętnie nauczyłabym się arabskiego, co pomijając zawiłości języka i alfabetu, jest niełatwe ze względu na mnogość dialektów. Najbardziej popularny jest dialekt egipski, głównie poprzez prężnie działającą branżę filmową w Egipcie, takie arabskie Hollywood.

A inne dialekty?

Mamy jeszcze dialekt libański, jordański, syryjski czy też Khaliji (arab. khaliji – zatoka), czyli dialekt rejonu Zatoki Perskiej. W poszczególnych dialektach słowa różnią się wymową, akcentem, a czasem mają kompletnie inne znaczenie.

Twardy orzech do zgryzienia.

Do tego dochodzi tak zwany standardowy arabski, którego uczyłam się z Youtube, ku uciesze moich znajomych, którzy nie mogli zrozumieć praktycznie żadnego wypowiadanego przeze mnie zdania, gdyż standardowym arabskim nikt się nie porozumiewa na co dzień.
Z jaką postawą otoczenia w Dubaju spotyka się pochodząca z innego kraju kobieta?

Tak jak wspomniałam, bycie z innego kraju jest tutaj normą, gdyż większość osób pochodzi z innych krajów. Kwestia płci ma tu drugorzędne znaczenie.

Co możemy powiedzieć o takich obszarach codziennego życia jak transport, edukacja i służba zdrowia?

W Emiratach panuje kompletnie inny ustrój niż w Polsce, edukacja i służba zdrowia są prywatne. Na transport publiczny składa się metro, tramwaj i autobusy. Istnieje też Ministerstwo Szczęścia, które czuwa nad dobrostanem mieszkańców.

Na jakie wsparcie socjalne ze strony władz emiratu, również w kontekście troski o rodziny, mogą liczyć obywatele, a na jakie obcokrajowcy?


Rodzina jest tutaj największą wartością, normą jest posiadanie więcej niż trójki dzieci, czasem nawet dziesiątki. To nie jest kraj socjalny, tym samym nie ma tutaj ani zasiłków, ani tzw. benefitów jak np. w Wielkiej Brytanii, szczególnie dla emigrantów ekonomicznych tzw. ekspatów. Praktycznie nie jest możliwym uzyskanie ani obywatelstwa, ani paszportu emirackiego.

W takim razie jaki jest twój status formalno-prawny w tym miejscu?

Obywatelstwo posiadają Emiratczycy. Reszta mieszkańców kraju, czyli ok. 80 proc.. to są przyjezdni, którzy, aby pracować, muszą posiadać wizę pracowniczą. Dostają tym samym status rezydenta. Jestem właśnie jednym z nich.

Jak oszacowałabyś koszty życia w Dubaju?

Walutą w Emiratach jest dirham (AED), jego kurs jest na stale przypisany do dolara i wynosi 1 USD = 3.67 AED. W zależności od tego, jak kształtuje się kurs dolara do złotówki, 1 dirham równa się mniej więcej 1 złotówce, więc jest bardzo łatwo przeliczać ceny na PLN. Koszty produktów spożywczych są bardzo zbliżone do polskich.

A żywienie się na mieście?

Ceny w restauracjach zależą od tego, jaki typ restauracji wybierzemy. Są miejsca bardzo drogie, ale są również miejsca, gdzie zjemy pysznie za mniej niż 10 złotych i wypijemy karak – słodką herbatę z mlekiem i kardomonem – za 1 złotówkę. Żeby znaleźć takie knajpki, polecam zejść z utartych szlaków.

Co poleciłabyś rodakom, którzy wybierają się do Dubaju?

Dla osób, które są w Dubaju przelotem i mają zaledwie kilka godzin między lotami, polecam 2 przystanki. Po pierwsze, wypad w okolice Dubai Mall i Burj Kalifa, obejrzenie darmowego pokazu fontann i akwarium. Można tam wygodnie dojechać metrem prosto z lotniska.

A po drugie?

Wypad do starego Dubaju. Tam spacer po dzielnicy Al Fahidi. Dla ciekawych historii, jak powstało miasto, obowiązkowym punktem wycieczki jest wizyta w Dubai Museum, wejście jedynie za 3 zł. Następnie przeprawa tradycyjną łodzią, abrą, która kosztuje 1 zł i spacer po bazarach Gold Souq i Spice Souq.

A coś dla osób preferujących aktywność na świeżym powietrzu?

Pustynia, która szczególnie osobom z naszej szerokości geograficznej działa na wyobraźnię. Ja uwielbiam pustynię o wschodzie i zachodzie słońca. Często jeżdżę tam konno, uprawiam jogę lub śpię pod namiotem.Na pustyni możemy spotkać jednogarbne ciekawskie wielbłądy, majestatyczne białe antylopy, oryksy arabskie – symbol narodowy Emiratów – oraz małe gazele.

Jakie to uczucie, gdy spędza się czas pośród otaczających miasto piasków?

Pustynna cisza i spokój świetnie kontrastują ze zgiełkiem miasta. Szczególnie lubię moment powrotu z pustyni do Dubaju. To zawsze bardzo przyjemne uczucie. Spanie pod namiotem i barbecue między innymi na pustyni to w ogóle jeden z ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu w tym regionie. Nigdy nie spałam tyle pod gołym niebem co tutaj.
Co ma Dubaj do zaoferowania miłośnikom kultury?

Tym, którzy szukają innego oblicza miasta, polecam dzielnicę artystyczną Alserkal Avenue w Al Quoz oraz City Walk, gdzie można spotkać wiele Emiratek i Emiratczyków. Można tam też zjeść tradycyjne emirackie potrawy. Dla ciekawych kultury polecam wizytę w Shiekh Mohammed Centre for Cultural Understanding.

Co to za miejsce?

To instytucja, gdzie regularnie prowadzone są prelekcje i debaty na temat kultury i tradycji Dubaju. Można przyjść i zadać wszystkie pytania, które nas nurtują.

Czy przychodzą ci do głowy jakieś ekstremalne dubajskie atrakcje?

Dla miłośników adrenaliny niezapomnianym przeżyciem będą skoki ze spadochronem w Skydive Dubai z widokiem na wyspę w kształcie palmy oraz kolejka tyrolska Zip Line w Dubai Marina.

Dubaj słynie też z przyhotelowych plaż.

Szukający słońca nie będą tutaj narzekać, to fakt. Moją ulubioną plażą jest Kite Beach. Szeroka ciągnie się przez kilkanaście kilometrów. Szczególnie lubię tam być o poranku, kiedy morze jest prawie całkiem płaskie i nie ma jeszcze fal. Chętnie wtedy uprawiam jogę na desce surfingowej.

Gdzie warto coś przekąsić?

Foodies polecam wypad do tradycyjnych knajpek Mandi, gdzie potrawy jemy rękami, siedząc na podłodze. To mój ulubiony rodzaj restauracji. Na deser zaś warto zamówić kawę z kardamonem i kunafa, ciasto serowe, do którego pochodzenia roszczą sobie prawo niemal wszystkie kraje Bliskiego Wschodu, podobnie zresztą jak z humusem.
Co poleciłabyś Polakom, którym rysuje się na horyzoncie dłuższy pobyt w Dubaju?

Dla osób planujących dłuższy pobyt w Emiratach polecam dwudniowy wypad do stolicy, Abu Zabi. Tam koniecznie trzeba odwiedzić śnieżnobiały Wielki Meczet Szejka Zajida i Muzeum Louvre Abu Dhabi. Następnie nowo otwarty fort Qasr al-Hosn oraz zastrzyk adrenaliny na rollercoasterach w Ferrari World. Warte uwagi są też inne emiraty.

Jakie?

Moje ulubione to Fujairah i Ras Al Khaimah. Zaledwie 2 godziny drogi od Dubaju, a krajobraz zmienia się dramatycznie. Zamiast wieżowców za oknem mijamy miękkie luki piaskowych wydm i góry rozświetlone słońcem. Spotkanie z wielbłądami na trasie jest niemal gwarantowane.

Rzeczywiście, Dubaj masz w małym palcu. Byłabyś dobrą przewodniczką.

Dzięki [śmiech]. Po nowe inspiracje zapraszam na swój kanał Youtube.

Artykuł powstał we współpracy z Dubai Tourism

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE