
Europa. XXI wiek. Mieszkańcy kontynentu głośno krzyczą o wolności, kolebce cywilizacji, człowieczeństwie i prawach, które przecież wszystkim się należą. A za chwilę kolejna informacja, tym razem z Irlandii, że przecież winna gwałtu jest kobieta w atrakcyjnej bieliźnie, a nie mężczyzna, który ją zgwałcił. To nie opis absurdalnej czarnej komedii, a świata, w którym żyjemy.
REKLAMA
Majtki jako dowód
O procesie, o którym od kilku godzin piszą wszystkie światowe media jako pierwszy poinformował 6 listopada "Irish Examiner". 27-letni mężczyzna w jednej z alejek w Cork miał zgwałcić 17-latkę. On twierdzi jednak, że chęć na stosunek wyraziły obie strony i został oczyszczony z zarzutów.
O procesie, o którym od kilku godzin piszą wszystkie światowe media jako pierwszy poinformował 6 listopada "Irish Examiner". 27-letni mężczyzna w jednej z alejek w Cork miał zgwałcić 17-latkę. On twierdzi jednak, że chęć na stosunek wyraziły obie strony i został oczyszczony z zarzutów.
Opinię publiczną rozpaliły jednak słowa obrończyni mężczyzny, której linią obrony stały się... stringi dziewczyny. – Trzeba wziąć pod uwagę to, jak była ubrana. Miała na sobie stringi z koronką – właśnie te słowa spowodowały, że na ulice Irlandii wyszli protestujący, którzy nie zgadzają się przypisywanie winy ofiarom przestępstw na tle seksualnym.
Bielizna stała się dowodem w sądzie, a obrończyni za pomocą majtek pokazywała, że dziewczyna dążyła do odbycia stosunku. Taką argumentację ostro skrytykowała Szefowa Dublińskiego Centrum Kryzysowego dla Ofiar Gwałtu, a także jedna z deputowanych, która podczas obrad wyciągnęła z rękawa parę majtek i sprzeciwiła się obwinianiu ofiar gwałtów.
Protesty na ulicach i w Internecie
Jak można się spodziewać, proces wywołał reakcje środowisk broniących praw kobiet i Irlandek, które rozpoczęły protest zarówno na ulicach Dublina, Limerick, Belfastu i Cork, jak i w Internecie. W mediach społecznościowych kobiety pod hasztagiem #ThisIsNotConsent (To nie jest zgoda) udostępniają zdjęcia swojej bielizny. Również przed sądem w Cork pojawiły się majtki.
Jak można się spodziewać, proces wywołał reakcje środowisk broniących praw kobiet i Irlandek, które rozpoczęły protest zarówno na ulicach Dublina, Limerick, Belfastu i Cork, jak i w Internecie. W mediach społecznościowych kobiety pod hasztagiem #ThisIsNotConsent (To nie jest zgoda) udostępniają zdjęcia swojej bielizny. Również przed sądem w Cork pojawiły się majtki.
Głos w sprawie zabrali również rodzice innej dziewczyny z Irlandii, która 17 lat temu była w podobnej sytuacji. Lindsay została upokorzona przez obrońców gwałciciela podczas procesu w 2001 roku. Zmuszono ją do pokazania bielizny, którą miała na sobie w dniu, w którym doszło do przestępstwa. Na majtkach było napisane "Little Devil" ("Mały Diabeł"). 15-letniego chłopaka uznano za winnego gwałtu. Dziewczyna dwa tygodnie później odebrała sobie życie.
Problem światowy
"Jakby się nie nachlała, to do niczego by nie doszło". "No to super, najstarszy zawód świata wraca". "To ma być gwałt?" – to tylko kilka komentarzy, jakie mogliśmy przeczytać po informacji o 13-latce zgwałconej w Warszawie. Wyzywanie, ubliżanie, poniżanie, szukanie winy wszędzie tylko nie w spaczonym umyśle osoby, która gwałci.
"Jakby się nie nachlała, to do niczego by nie doszło". "No to super, najstarszy zawód świata wraca". "To ma być gwałt?" – to tylko kilka komentarzy, jakie mogliśmy przeczytać po informacji o 13-latce zgwałconej w Warszawie. Wyzywanie, ubliżanie, poniżanie, szukanie winy wszędzie tylko nie w spaczonym umyśle osoby, która gwałci.
Trudno się potem dziwić, że ofiary przemocy seksualnej w Polsce milczą, bo i po co mówić? Żeby otrzymać kolejne ciosy, zamiast wsparcia i pomocy? Z raportów wynika, że ponad 86 proc. Polek doświadczyło choć raz w życiu przemocy seksualnej. Co piąta z nich padła ofiarą gwałtu. Ale ponad 90 proc. z tych ofiar nigdy nie zdecydowało się zgłosić sprawy na policji.
Dlatego przy każdej okazji trzeba wyraźnie podkreślać, że wstydzić powinien się sprawca, a nie ofiara. I to niezależnie od tego, czy miała koronkowe majki, krótką spódniczkę czy była pod wpływem alkoholu. Jeżeli odmawia stosunku, to oznacza, że go nie chce. Może kiedyś uda się odwrócić algorytm zakodowany w niektórych męskich głowach. Z trudności całego świata na początek nauczymy się, że "nie" znaczy "nie". Jeżeli dwie strony nie zgadzają się na seks, to jest to gwałt. Seksowna bielizna nie jest pretekstem, strój nie jest prowokacją.
Może cię zainteresować także: Tak ofiary gwałtu stają się ofiarami systemu. Kasia odważyła się pokazać prawdę
Napisz do autorki: alicja.cembrowska@mamadu.pl
Źródło: Independent, Daily Record
