
Chodziło o podarowanie drugiemu człowiekowi uwagi, zainteresowania, swojego czasu. Nie jedynie o samą usługę. Tak Monika Sitko, właścicielka salonu Rozczochrany Harry wpadła na pomysł, by zaprosić dzieci z domów dziecka na darmowe strzyżenie i manicure.
REKLAMA
Nie tylko strzyżenie
Często mówimy, że idziemy do fryzjera nie jedynie po to, aby odświeżyć swoją fryzurę, a porozmawiać. Kilka nieraz godzin spędzonych na fryzjerskim fotelu to doskonała okazja, by omówić to, co akurat nas dręczy. Monika Sitko, właścicielka salonu na warszawskiej Woli zdaje sobie sprawę, że kontakt z klientem jest kluczową sprawą, szczególnie w branży, w której postanowiła prowadzić biznes.
Często mówimy, że idziemy do fryzjera nie jedynie po to, aby odświeżyć swoją fryzurę, a porozmawiać. Kilka nieraz godzin spędzonych na fryzjerskim fotelu to doskonała okazja, by omówić to, co akurat nas dręczy. Monika Sitko, właścicielka salonu na warszawskiej Woli zdaje sobie sprawę, że kontakt z klientem jest kluczową sprawą, szczególnie w branży, w której postanowiła prowadzić biznes.
Tak wpadła na pomysł, by podarować coś osobom, które czują się samotne i same nie mogłyby pozwolić sobie na wizytę w salonie kosmetycznym: dzieci ze stołecznych domów dziecka i osoby starsze z domów spokojnej starości. Celem jednak nie miało być jedynie wykonanie strzyżenia, ale poświęcenie ciepła i uwagi, porozmawianie.
– Na pomysł wpadłam, kiedy któregoś dnia natknęłam się na artykuł o dzieciach z domu dziecka, gdzie było napisane, że dzieci mają dużo ubrań i zabawek, ale brakuje im rodzicielskiej opieki, zainteresowania i takich zwyczajnych rzeczy, jakie my mamy na co dzień – powiedziała Monika Sitko portalowi warszawawpigulce.pl.
Radość dzieci
Dodała, że zdaje sobie sprawę, że dla niektórych wizyta u fryzjera czy kosmetyczki to codzienność, ale dla innych to forma święta, odskoczni od codzienności. Cały zespół Rozczochranego Harry'ego był chętny, by zorganizować akcję darmowego strzyżenia i manicure. Z relacji wynika, że dzieci były zachwycone.
Dodała, że zdaje sobie sprawę, że dla niektórych wizyta u fryzjera czy kosmetyczki to codzienność, ale dla innych to forma święta, odskoczni od codzienności. Cały zespół Rozczochranego Harry'ego był chętny, by zorganizować akcję darmowego strzyżenia i manicure. Z relacji wynika, że dzieci były zachwycone.
– Natalia i Patrycja mówiły, że dziewczynki były bardzo zainteresowane ich pracą, tym jak wykonują różne zabiegi, jak przygotowują paznokcie do malowania, na fotelu fryzjerskim u Karoliny i Gosi dzieci opowiadały o swoich planach na przyszłość, o nauce i codziennym życiu i… podjadały ciasteczka zrobione przez Karolinę.
To jednak dopiero początek akcji. Właścicielka zdradza, że radość dzieci bardzo nakręcił jej zespół do działania i nie zamierzają rezygnować z pomagania. Do skorzystanie z usługi było tak wielu chętnych, że odbędą się jeszcze co najmniej dwa spotkania. Dodatkowo raz w miesiącu ekipa będzie opuszczała salon na Woli i wyjeżdżała do domów dziecka i domów opieki w innych miastach.
Trzeba przyznać, że takie akcje, o większym czy mniejszym zasięgu, chwytają za serce.
Może cię zainteresować także: Mercedes czy Porsche będą dla nich bezużyteczne. Wobec listu tych dzieci trudno przejść obojętnie
Źródło: warszawawpigulce.pl
