Karmienie piersią nie jest niemożliwe, nawet jak biegnie się 44 godziny w maratonie.
Karmienie piersią nie jest niemożliwe, nawet jak biegnie się 44 godziny w maratonie. fot. Instagram

Pewna biegaczka udowodniła, że dla kobiety z pasją nie ma rzeczy niemożliwych. Nawet kiedy jest się mamą karmiącą kilkumiesięcznego bobasa, a pasją jest udział w ultramaratonach.

REKLAMA
Sophie Power urodziła synka 3 miesiące temu. Karmi piersią co 3 godziny, natomiast maraton, który przebiegła, trwał... niecałe 44! Każda mama karmiąca potrafi sobie wyobrazić, co to znaczy nie opróżniać piersi przez niemal dwie doby. To niemożliwe. Dlatego Sophie postanowiła na każdym postoju odciągać pokarm dla synka.
Mleko podawał maluchowi ojciec. Dopiero po 16 godzinach biegu, Sophie przystawiła dziecko do piersi. Świat obiegło zdjęcie, na którym kobieta jednocześnie odciąga pokarm dla chłopca i karmi go.
– Mój Boże, to była agonia. Kiedy dotarłam do Cormaca, czułam wielką ulgę, że był głodny – mówiła portalowi "Runners World" Sophie Power. Biegaczka przyznaje, że w związku z tym, że karmi piersią, biegła wolniej niż inni maratończycy i robiła sobie przerwy. – Musiałam się skupić na tym, by utrzymać wystarczającą ilość pokarmu – tłumaczyła.
Wielki wysiłek i wielogodzinne zaangażowanie w bieg nie było jednak powodem dla Sophie, by odstawić dziecko od piersi. Podsumowała potem, że "robiła to, co zwykle, tylko że podczas biegu".