
Łodzianin zmarł zostawiając po sobie ogromne długi. Jego córka zrzekła się spadku po ojcu, jednak tylko w swoim imieniu, a nie w imieniu nienarodzonego dziecka. Teraz jej syn musi spłacać długi dziadka – orzekł łódzki sąd.
REKLAMA
Pewien mężczyzna z Łodzi, który zmarł w styczniu 2013 r., pozostawił po sobie ogromne długi. Jego córka – wówczas w ciąży – aby nie przejmować zobowiązań ojca, udała się do notariusza i oficjalnie odrzuciła spadek. Nie wpadła na to, na co wpadł ZUS – aby zrzec się spadku także w imieniu nienarodzonego jeszcze syna.
Po trzech latach ZUS wystąpił do sądu o uznanie, że dziecko, które w momencie śmierci mężczyzny było jeszcze w brzuchu mamy, jest pełnoprawnym spadkobiercą dziadka. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa zgodził się w tej sprawie z urzędnikami ZUS-u, a chłopiec – dziś pięcioletni – został dłużnikiem Zakładu. Teraz może go ścigać komornik.
Mama chłopca wystąpiła do sądu o uchylenie się od skutków popełnionego błędu (nie zrzekła się spadku w imieniu synka) tłumacząc, że nie zdawała sobie sprawy z faktu, iż nienarodzone dziecko może dziedziczyć po zmarłym.
Łódzki sąd odrzucił odwołanie kobiety. Urzędnicy stwierdzili, że nie ma podstaw, aby umożliwić matce odrzucenie spadku w imieniu dziecka, bo sprawa jest już zamknięta. Ponadto uznali, że za całą sytuację odpowiedzialna jest właśnie mama chłopca, która "nie zadbała we właściwy sposób o zabezpieczenie interesów swojego dziecka".
Może cię zainteresować także: Matka Polka walczy z ZUS-em. "Czy wy mnie zamierzacie zostawić w ciąży bez świadczeń?"
Źródło: polskatimes.pl
