Organizacja kiermaszu, by wspomóc niepełnosprawnych dorosłych.
Organizacja kiermaszu, by wspomóc niepełnosprawnych dorosłych. fot. Aleksandra Chromik

Bo biedniejsi, bo bardziej bezbronni i nikt się za nimi nie wstawi, więc można ich poniżyć i napluć w twarz?

REKLAMA
Dobre, bo za darmo?
Pani Ola samotnie wychowuje dzieci, w tym dorosłą niepełnosprawną Patrycję. O losach tej rodziny pisaliśmy: ”Przecież dobrze sobie radzą bez zębów, po co leczyć?" – usłyszała matka Patrycji, dorosłej niepełnosprawnej
Kobieta postanowiła wspomóc przed świętami Ośrodek Wsparcia dla Osób Niepełnosprawnych Umysłowo w Chorzowie i zorganizowała kiermasz. Wspólnie z dziećmi oraz innymi osobami zaangażowanymi w pomoc niepełnosprawnym dorosłym, wykonała ozdoby świąteczne oraz przygotowała wypieki, którymi obdarowywani byli darczyńcy, wrzucający datki do puszki. W czasie jednej ze zbiórek pani Oli zabrakło słodkości, więc postanowiła wstąpić do pobliskiego sklepu, by kupić jakieś cukierki. Tam bardzo uprzejme panie wykazały chęć pomocy przy wyborze niedrogich i smacznych słodyczy i zainteresowały się także wypiekami pani Oli. Poprosiły o próbkę jej kulinarnych zdolności następnego dnia i zgodnie z umową mama Patrycji następnego dnia stawiła się z dwoma ciastami na spróbowanie. Paniom przypadł do gustu wypiek i jedna z nich poprosiła o upieczenie całej blachy. Panie umówiły się na to, że klientka odda pieniążki wydane na składniki w kwocie ok. 30 zł, a za poświęcony czas i pracę pani Oli, wrzuci pieniążki do puszki na potrzeby Ośrodka.
Pani Ola zgodnie z umową pojawiła się w sobotę w sklepie, by przekazać sernik ekspedientce. I tu zaczyna się zupełnie inna historia.
Aleksandra Chromik

Dziś zgodnie z umową zaniosłam Pani pełniutką blachę pachnącego serniczka,który piekłam wczoraj w nocy, bo jak wiecie cały ranek spędziłam u syna w szpitalu, a popołudnie na akcji w Katowicach. Rano z Patrycją (niepełnosprawną córką - przyp.red) pognałam do szpitala do syna, a zaraz potem ciągnęłam to swoje dziecko do Katowic, bo umowa rzecz święta. Pani przy innych ludziach zaczęła wydziwiać,że ten sernik ma chyba z tydzień.Poprosiłam więc grzecznie o zwrot kosztów produktów i połykając łzy życzyłam smacznego i wyszłam. Wracając już autobusem do domu,odebrałam telefon od Pani,która zażądała mojego powrotu i oddania jej pieniędzy.Wróciłam...w sklepie usłyszałam stek wyzwisk i normalnie się rozpłakałam.

Niestety okazało się, że nie był to koniec tej historii. Do sprawy włączył się bowiem syn ekspedientki, Jakub, który poczuł się wyjątkowo bezkarny i postanowił stanąć w obronie mamusi.
Stare ciasto, a syn przecież nieletni
Czym sobie zasłużyła kobieta, która kosztem swojego czasu, charytatywnie poświęca czas na pomoc Ośrodkowi? Czy naprawdę ludzie uważają, że takimi osobami można pomiatać, bo są w stanie znieść więcej niż inni, w końcu nie od dziś wiadomo, że rodzice niepełnosprawnych dzieci muszą mieć twarde pancerze, by przetrwać chorobę dziecka i jeszcze odpierać niechęć otoczenia?
Ekspedientka w perfidny sposób tłumaczy się w SMS-ach wymienianych ze znajomą pani Oli. „Rozdała za darmo, to smakowało”. Gdy jednak przyszło do zapłaty, zgodnie z umową, to ciasto było za drogie, niesmaczne, stare i nadgryzione. Pani zapomniała chyba o tym, że umowa rzecz święta i w całej sprawie nie chodziło o usługę kupno-sprzedaż, tylko o pomoc dorosłym niepełnosprawnym.
- Czy powinnam tę sprawę odpuścić? - pyta pani Ola. - Gdyby chodziło o mnie olałabym to, ale myślę, że ta Pani oszukała naszych Doroślaków. Dodam jeszcze, że upiekłabym jej to ciasto nawet, gdyby nie miała kasy na składniki, bo jak pisałam wczesniej - umowa rzecz święta.- dodaje.
Smutna to opowieść, zwłaszcza w kontekście nadchodzących świąt. Warto pomyśleć o innych i wesprzeć ich. Może wy okażecie więcej empatii dla dorosłych osób niepełnosprawnych i pomożecie w zbiórce pieniędzy, o którą tak dzielnie walczy pani Aleksandra Chromik.
Nr konta:
25 1050 1243 1000 0023 3494 4515 z dopiskiem Osrodek Wsparcia
Można też kupić środki czystości, których brakuje w ośrodku. Pokażmy, że nie każdemu brakuje empatii.