
Gdyby nie reakcja sprzedawczyni, mogłoby dojść do tragedii. "Jak można nie zareagować, za chwilę może wjechać w moje lub czyjeś dziecko".
Naraziła dziecko na niebezpieczeństwo 41-letnia kobieta weszła do sklepu w Zgierzu z małym dzieckiem. Zrobiła zakupy i podeszła do kasy. Sprzedawczyni od razu poczuła woń alkoholu. Kobieta wyszła ze sklepu, jednak pracownica sklepu nie spuszczała z niej wzroku.
sprzedawczyni sklepu w Zgierzu
radiolodz.pl
Kobieta została zatrzymana. Badanie wykazało, że miała we krwi prawie 2 promile alkoholu. Postawiono jej zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia dziecka. Grozi jej do 5 lat więzienia.
"Dziewczyna będzie miała problemy" Postawa pracownicy sklepu jest godna naśladowania i każdy z nas powinien wziąć z niej przykład. Sprzedawczyni powiedziała w rozmowie z Radiem Łódź, że po zdarzeniu rozmawiała z koleżankami, które przyznały, że nie miałyby tyle odwagi, by zareagować. Niektórzy poszli o krok dalej i uważają, że sprzedawczyni nie powinna wzywać policji. – Tak naprawdę nie jest dla mnie pani żadnym bohaterem, bo dziewczyna będzie miała poważne problemy – napisała jedna z internautek. – Policja to już ostateczność, można było zabrać kluczyki, by nie odjechała – dodała.

Wzór do naśladowania Zgierscy policjanci są wdzięczni, że ekspedientka zawiadomiła ich o zdarzeniu. – Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak mogłoby się skończyć to, gdyby kierująca wsiadła do samochodu i odjechała – powiedziała Radiu Łódź Magdalena Nowacka ze zgierskiej Policji.
Jesteśmy pod wrażeniem postawy sprzedawczyni – to świetny przykład tego, jak powinniśmy reagować.
Źródło: Radio Łódź