
Do tragedii doszło w Wędrzynie, niewielkiej miejscowości w województwie lubuskim. Rodzice dzieci z przedszkola, w którym zmarła dziewczynka dowiedzieli się o sprawie w czwartek rano. Zalecono dezynfekcję pomieszczeń. Informację podał gorzowski oddział Gazety Wyborczej.
Rodzice innych dzieci skarżą się, że nikt nie udzielił im szczegółowych wyjaśnień, więc nadal nie wiedzą, z jakiego powodu niemające niepokojących objawów dziecko nagle zmarło. Po czwartkowych zajęciach, które odbyły się normalnie, wszystkie dzieci z placówki zostały zbadane przez lekarzy rodzinnych i kwalifikowane do podania antybiotyków. Rodzicom przekazano, że taka procedura wynika z zagrożenia zarażenia chorobą zakaźną.
Nagła śmierć dziecka Lekarze, sanepid i przedstawiciele przedszkola nie udzielają żadnych informacji. Ci pierwsi powtarzali jedynie, że procedurę wdrożono z powodu zagrożenia epidemiologicznego i chodzi o nieokreśloną chorobę zakaźną. Według relacji, dziewczynka, która zmarła, była w środę w przedszkolu i nic nie wskazywało, żeby źle się czuła – bawiła się z innymi dziećmi, miała dobry nastrój. „Nieoficjalnie ustaliliśmy, że lekarze podejrzewają zapalenie opon mózgowych. Nikt tego jednak oficjalnie nie potwierdza.” – podaje Gazeta Wyborcza.
Komunikat z oficjalnej strony gminy Sulęcin
Leczeniem prewencyjnym objęto ponad 60 osób (dzieci i dorosłych, którzy mieli kontakt z chorą dziewczynką). W czwartek podano im antybiotyki domięśniowo. W poniedziałek dzieci wrócą do przedszkola. Prawdziwą przyczynę śmierci dziewczynki wskazać będzie można dopiero po badaniach laboratoryjnych powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej w Sulęcinie.
Może cię zainteresować także: Dyrektorzy szkół apelują już nawet do proboszczów. Powodem jest 3 mm intruz
Źródło: gorzow.wyborcza.pl