
Pan Norbert podzielił się bardzo niepokojącą informacją z pobytu w centrum handlowym w Zabrzu. W ciągu kilkunastu godzin pod postem pojawiły się setki komentarzy.
Handel dziećmi w biały dzień! Bezpieczeństwo dzieci to rzecz bezsprzecznie najważniejsza dla każdego rodzica, dlatego nic dziwnego, że o zdarzeniu mężczyzna postanowił poinformować w mediach społecznościowych. Cała przedstawiona sytuacja jest zarówno wstrząsająca, jak i pozostawiająca więcej pytań niż odpowiedzi.
Norbert Józef Spyt
pisownia poprawiona - red.
Mężczyzna napisał też, że wezwana przez kobietę policja nie zareagowała i nie pojawiła się w centrum. Przypomniał też, że do rzekomo podobnej sytuacji doszło w FORUM, gdzie porywacze porwaną dziewczynkę szybko ogolili i w przebraniu chłopca chcieli wyprowadzić ze sklepu.
Pojawiło się sporo wątpliwości Ostrzeżenie przez wiele osób zostało potraktowane poważnie i udostępniło je już 22 tys. osób. W komentarzach pojawiły się jednak wątpliwości internautów, a nawet oskarżenia wobec mężczyzny, który jednak zbagatelizował sprawę i nie pospieszył z pomocą.
Wątpliwości dotyczyły: – wiarygodności kobiety (pojawiły się informacje, że może być osobą z zaburzeniami psychicznymi) – braku reakcji policji, która rzekomo nie podjęła żadnej interwencji – skąd kobieta czerpała wiedzę, skoro do zajścia doszło w męskiej toalecie? – dlaczego jako świadek nie szukała pomocy u ochroniarzy w centrum handlowym? – niejednoznacznych zdjęć, nie przekonujących, że w toalecie przebywało dziecko (pan Norbert potwierdzał w rozmowie z nami, że w torbie foliowej była zużyta pieluszka) - zaskakującego widoku porozrzucanego chleba, pudełek i monet, który nie dawał jasnego obrazu sytuacji
Co na to policja? Slask.eska podaje wypowiedź st. sierż. Agnieszki Żyłki, rzecznika prasowego Komendy Policji w Zabrzu.
st.sierż. Agnieszka Żyłka, rzecznik prasowy Komendy Policji w Zabrzu
dla Slask.eska.pl
Okazuje się, że kobieta znana jest już policji z innych zgłoszeń i fałszywych alarmów, które wszczynała ze względu na zaburzenia psychiczne. Nadal oczekujemy na oświadczenie dyrekcji CH Platan, która nie zajęła jeszcze stanowiska w tej sprawie.
Pozostaje jednak pytanie — po co ktoś zamieścił taki post w internecie, nie mając tak naprawdę pewności, czy rzeczywiście doszło do handlu dziećmi? Czy rzeczywiście mężczyzna został nabrany przez krzyczącą kobietę, czy też ta sprawa ma jeszcze drugie dno? Internauci uznali, że chodziło przede wszystkim o zebranie nowej grupy odbiorców (22 tys. osób udostępniło ten post), by spamować ich naciąganymi konkursami. Szkoda, że morał z tej całej historii może wypłynąć taki, że ludzie w przyszłości nie będą brali poważnie takich doniesień, które mogą okazać się prawdą i będą je lekceważyć. Ale to już inna sprawa…
