
Kogo nie jarają proste rozwiązania? Ciebie, rodzicu nastolatka? Nie musisz odpowiadać. Heroiczna, z wychowawczego punktu widzenia, próba upierania się, że w życiu nie godzi się chodzić na łatwiznę, będzie równie żałosna, co stylistyczne zakusy dorosłego na młodzieżowy slang. Dlatego nie masz innego wyjścia, jak przeczytać najnowszą książkę Leszka Talki - “Nastolatek dla początkujących”.
Jego zasługi na polu rodzicielskiej edukacji trudno przecenić. Książki Talki to lektura obowiązkowa dla tych, którzy od czasu do czasu potrzebują pocieszenia w rodzicielskiej bezradności. Wystarczy wziąć do ręki dowolną pozycję z serii “Dziecko dla.. (początkujących / średnio-zaawansowanych / profesjonalistów / odważnych) i otworzyć na losowo wybranej stronie. Kilka minut lektury i już jesteśmy spokojniejsi. Talko miał z dziećmi podobne “przeboje” - co za ulga. Do tego potrafił z każdej historii wyciągnąć żartobliwy wniosek - ulga podwójna.
Zgodnie jednak z teorią, w myśl której wielkość rodzicielskiego kłopotu jest proporcjonalnie zależna od rozmiaru dziecka, napisanie “instrukcji obsługi” nastolatka powinno być trudniejsze. A jednak Talko to wyzwanie podjął. Ba, nawet więcej: na kilka miesięcy zanurzył się w internetowym świecie, w którym zarówno jego, jak i wasze dzieci spędzają znaczną część dnia.
Leszek Talko
Nastolatek dla początkujących
“Nastolatek dla początkujących” to wyczerpująca relacja z podróży w miejsca, w które zapuszcza się niewielu dorosłych. Jeśli macie w tym miejscu ochotę zaprotestować i przekonywać, że przecież ogarniacie internety równie dobrze, co “młody” czy “młoda”, czas na bolesny “reality check”: posiadanie konta na Fejsie (a nawet używanie terminu “na fejsie” poprawnie w zdaniu) wcale o tym nie świadczy.
Jeśli nadal zamierzacie się upierać, czas na krótki sprawdzian: kto z was potrafi z głowy wymienić pięciu nie-żalowych jutuberów? Odnaleźć pokemona? Wytłumaczyć czym różni się piaskowiec od steatytu w Minecrafcie? Uwaga, odpowiedzi w stylu: “Kiedyś widziałem takiego jednego, który…” albo “Coś tam słyszałem…” nie są zaliczane. Jedziemy dalej: kto z was zarwał noc grając w GTA? Kto wie, jak się robi unboxing? Kto jest gotowy podjąć cynamonowy czelendż? Kto wysłał choć jednego snapa? No kto? Talko, na wasze szczęście.
Leszek Talko
Nastolatek dla początkujących
Po przeczytaniu jego książki poczujecie się, jakbyście właśnie wymyślili Facebooka (albo Snapchata - bo już będziecie wiedzieć, co to). Odkryjecie, że kluczem do rozpracowania nastolatka nie jest tak naprawdę to, czy będziecie się w poszczególnych jutuberach, portalach czy czelendżach orientować, tylko to, czy spróbujecie się w temat zagłębić - bez uprzedzeń, wywracania oczami i wymądrzania.
Leszek Talko
Nastolatek dla początkujących
Talko dokładnie to robi. Ogląda ciurkiem kilkanaście filmików na jutubie i ani razu nie wzdycha z zażenowaniem. Zamiast tego, z zapałem godnym rasowego badacza stara się zrozumieć na przykład, dlaczego dzieciaki jarają się oglądaniem kogoś, kto gra w gry, zamiast grać samodzielnie. I, co ważne, przyjmuje do wiadomości argumenty swoich konsultantów, czyli Syna i Córki, choć oczywiście nie ze wszystkimi się zgadza. Co ciekawe jednak, znajduje również wiele zaskakujących analogii pomiędzy dzisiejszą nastoletnią rzeczywistością, a życiem codziennym czasów własnej młodości:
Leszek Talko
Nastolatek dla początkujących
Na początku jednego z rozdziałów Talko dochodzi do wniosku, że: “Rodzic dziwi się cały czas”. To, że czytając “Nastolatka dla początkujących” będziecie się dziwić nieustannie, jest gwarantowane. Kiedy jednak zamkniecie rozdziawione z ciekawości buzie, postarajcie się namówić swoje dzieciaki, żeby pokazały wam, jak się gra w gry, czy strzela fotki na Insta. Bo co innego teoria, a co innego praktyka. Żeby, jak głosi hasło z okładki, “nie dać się wylogować z ich życia” najpierw trzeba się do niego “zalogować”.

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Zwierciadło.
