
Historia lubi się powtarzać, chociaż my w tym przypadku tego nie lubimy. Starszy krzyczy po raz setny na młodszą, trzeci raz ją popchnął, a raz walnął w głowę, bo zniszczyła mu budowlę z klocków. – Staramy się rozmawiać, tłumaczyć, czasami krzykniemy z bezsilności. Kiedy to się skończy? Co możemy jeszcze zrobić? – Zastanawiają się znajomi rodzice dwójki maluchów. A może warto zacząć od siebie? Dzieci są naszym odbiciem, mogą nas naśladować albo o nas zabiegać. Nie zawsze udaje się nam to dostrzec wyraźnie, zwłaszcza we własnej rodzinie.
Kłótnie są i będą. Wszyscy się kłócą. Ciężka i żmudna jest to praca uczyć dzieci komunikacji, kiedy ogarnia ich złość. Jeden błąd, który popełnia większość rodziców, może być przysłowiową oliwą do ognia. Jak pisaliśmy w artykule “Dzieci się kłócą, czyli jak trudno rodzicom nic nie robić”, jest kilka sprawdzonych sposobów, by nie zaogniać konfliktu:
2. Opisać dzieciom, co się widzi i słyszy i przedstawić oczekiwania, np. Widzę, że się kłócicie. Oczekuję, liczę na to, że się dogadacie. Nie pomaga? Najlepiej…
3. Rozdzielić dzieci na jakiś czas.
Może cię zainteresować także: „Kłócisz się przy dziecku? Miej świadomość, jaki to ma wpływ na jego psychikę” wywiad z Beatą Chrzanowską–Pietraszuk
Gdy dochodzi do gwałtownych ataków krzyków starszaka na młodsze i powtarza się to niemalże codziennie, powodem może być obarczanie dziecka odpowiedzialnością za to drugie.
Bywa, że zbyt sztywno wchodzimy w pewne role, przyzwyczajamy się do określonego schematu i gdzieś zanika nasza zdolność szerszego spojrzenia. Czy w sytuacjach złego zachowania starszaka nie komentujesz głośno, np. że nie wiesz, co się z nim ostatnio dzieje, że siostra tak źle się nie zachowuje, że wciąż marudzi? Czy nie przykleiliście już dziecku etykietki tego niegrzecznego, złego?
