
Autorką bloga SuperStyler jest Marta Lech Maciejewska. Matka dwóch synów. Miecia i Zyzia. Narodziny tego drugiego kilkanaście godzin temu mogli zobaczyć wszyscy... którzy obserwują profil blogerki na Facebooku. Zobaczyć dosłownie. Bardzo dużo. Dla niektórych za dużo.
REKLAMA
"Fejsbukowy ekshibicjonizm"
Pod zdjęciem, na którym uwieczniony został moment przyjścia na świat syna blogerki wrze. Nic dziwnego, fotografia pokazuje naprawdę dużo. Noworodek na brzuchu mamy, dosłownie w chwilę "po wydostaniu się" na świat. Pępowina, rozchylone uda kobiety... Trudno oprzeć się wrażeniu, że zdjęcie powinno kończyć się wcześniej. Ewentualnie, w takim wydaniu, nigdy nie zostać opublikowane.
Pod zdjęciem, na którym uwieczniony został moment przyjścia na świat syna blogerki wrze. Nic dziwnego, fotografia pokazuje naprawdę dużo. Noworodek na brzuchu mamy, dosłownie w chwilę "po wydostaniu się" na świat. Pępowina, rozchylone uda kobiety... Trudno oprzeć się wrażeniu, że zdjęcie powinno kończyć się wcześniej. Ewentualnie, w takim wydaniu, nigdy nie zostać opublikowane.
Znakomita większość komentarzy wyrażana jest w podobnym charakterze. Granica medialnego ekshibicjonizmu została przekroczona.
"Moment na pewno niesamowity i wzruszający, jednak takie zdjęcie powinno pozostać w prywatnym, rodzinnym albumie".
"Jest gdzieś granica ekshibicjonizmu? Wszystko na sprzedaż? To obrzydliwe".
"Piękny cud narodzin, najwspanialsza rzecz na świecie! Ale chyba nie do końca do pokazywania na Fb. Dzieciątko też trzeba uszanować."
Prywatność małego człowieka
W ostatnim z zacytowanych komentarzy zawiera się chyba istota problemu. Jako dorośli decydujemy o swoim wizerunku i świadomi wszelkich konsekwencji dzielimy się nim w sieci. Jednak będąc rodzicami, naszą rolą jest przede wszystkim szacunek do tego małego człowieka i do jego prywatności. Zatracamy tę fundamentalną wartość w morzu podniesionych kciuków na portalach społecznościowych.
W ostatnim z zacytowanych komentarzy zawiera się chyba istota problemu. Jako dorośli decydujemy o swoim wizerunku i świadomi wszelkich konsekwencji dzielimy się nim w sieci. Jednak będąc rodzicami, naszą rolą jest przede wszystkim szacunek do tego małego człowieka i do jego prywatności. Zatracamy tę fundamentalną wartość w morzu podniesionych kciuków na portalach społecznościowych.
