“Mamusiu, a każdy się starzeje?” – O tym jak (nie) należy rozmawiać z dzieckiem o śmierci

Rodziny się i umieramy, ale o tym drugim znacznie trudniej jest nam rozmawiać z dziećmi
Rodziny się i umieramy, ale o tym drugim znacznie trudniej jest nam rozmawiać z dziećmi Prawo autorskie: twindesign / 123RF Zdjęcie Seryjne
Śmierć bliskiej osoby to największy ból, jaki możemy przeżywać. Nie łatwo jest pogodzić się z jej odejściem, nawet jeśli teoretycznie się do tego przygotowujemy. W przypadku starszych osób – dziadków, czy kogoś walczącego z nieuleczalną chorobą. Staramy się oswoić ze śmiercią, z tym, że jest to nieuchronne i dotyczy każdego z nas. Ale prawda jest taka, że na to przygotować się nie da. Ogromny smutek, żal, potworny ból… a czasami złość i pojawiające się wciąż pytanie: Dlaczego już teraz?

Trudne początki rozmów o stracie
– Szkoda, że dziadek już umarł… – mówi 4-letni chłopiec. Chociaż wciąż jest zbyt mały, żeby pojąć, co się dokładnie wydarzyło, to z drugiej strony jest on na tyle duży, że nie wolno go oszukiwać. Nie w tak fundamentalnych kwestiach, jak sprawy życia i śmierci. – Mamusiu, a każdy się starzeje? – pyta po chwili namysłu. Po usłyszeniu potwierdzenia, wybucha płaczem i za sekundę dodaje – Nie chcę żebyś ty umarła… .

– Święto Zmarłych to dobry czas by poruszyć z dzieckiem zagadnienie śmierci. O ile dla przedszkolaków temat ten może być zbyt abstrakcyjny, to już dzieci w wieku wczesnoszkolnym są w stanie pojąć istotę nieodwracalności śmierci – mówi nam psycholog Katarzyna Kucewicz.


Ważne jest jednak odpowiednie przygotowanie do takiej rozmowy i nie chodzi tu o wybitne oczytanie w filozofii śmierci, czy fachowe podręczniki (oczywiście literatura przeznaczona dla dzieci poruszająca te kwestie, która ma na celu oswojenie maluchów z tym tematem tutaj nie zaszkodzi). Liczy się odpowiednie podejście i wystrzeganie się pewnych sformułowań.
Katarzyna Kucewicz
psycholog

O śmierci mówmy wprost. Metafory, że: zasnął, powędrował na tamten świat, czy przegrał z chorobą, mogą być przez dziecko zrozumiane dwojako. Mianowicie, że jest to coś odwracalnego albo, że każde nasze "powędrowanie" (do sklepu, po zakupy, czy do pracy) będzie wiązało się z ryzykiem śmierci.

Zasnął? To ja nie zasnę już nigdy...
Przypomniała mi się pewna historia. Pewien mężczyzna w sędziwym już wieku, a przy okazji francuski reżyser teatralny, powiedział w jednym z wywiadów rzecz, która zmieniła moje podejście to rozmów na temat śmierci. Zwłaszcza, jeśli ma to być dialog przeprowadzony z dziećmi. Otóż, opisując swoje dzieciństwo wspomniał o tym, jak bardzo przeżył śmierć niezwykle bliskiej mu osoby. Nie pamiętam już czy mówił o ojcu, czy dziadku, ale kluczowe jest to, co usłyszał od bliskich, kiedy taka tragedia mu się przydarzyło i nijak, jako mały chłopiec nie umiał sobie z tym poradzić.

„On po prostu zasnął i już się nie obudził” – tak jemu próbowano to wytłumaczyć. Skutki tego niefortunnego sformułowania okazały się dla dziecka traumatyczne, co wspomina do dziś jako uczucie ogromnego bólu i wszechogarniającego strachu. Jako kilkuletni letni chłopiec zaczął walczyć ze snem. Bał się zasnąć. Z całych sił starał się do tego nie dopuścić, bo uznał, że jeśli zaśnie, to może umrzeć, a wtedy już nigdy nie zobaczy swojej mamy…

Bo duchów nie ma
– Lepiej dziecku powiedzieć dosłownie, że śmierć fizjologicznie wiąże się z zatrzymaniem bicia serca, oddychania, i że jest nieodwracalna. Można też przyznać ze wszyscy umrą – dziecko też. Jednak dodając, że miejmy nadzieję będzie to w dalekiej perspektywie czasowej, kiedy będzie już bardzo sędziwe np. w wieku zmarłego pradziadka – wyjaśnia psycholog Katarzyna Kucewicz. Mówiąc o śmierci, starajmy się unikać opowieści o duchach, czy innych wcieleniach. Nie jest to potrzebne, a może tylko przyczynić się do utrwalenia poczucia strachu, gdy tylko ten temat będzie poruszany.
Katarzyna Kucewicz
psycholog

O śmierci powinniśmy rozmawiać spokojnie, swobodnie. Jeśli chcemy płakać, to płaczmy, ale wyjaśnijmy dziecku, co się z nami dzieje. Powiedzmy, że wspominanie zmarłej osoby jest przykre, a kiedy nam przykro, to dobrze jest popłakać, żeby zrobiło się lżej na sercu.

Zobaczyć ten ostatni raz?
Równie trudnym, ale nieuniknionym tematem jest sam pogrzeb. Gdy odchodzi bliska dziecku osoba, np. dziadek, i nie rozumie ono do końca, co to oznacza, czy mimo to należy je ze sobą zabrać na uroczystości pogrzebowe? Czy na pewno powinno się ono z nim pożegnać "ten ostatni raz"?

Według psychologa, dzieci przedszkolne nie muszą uczestniczyć w pogrzebach, a czasami nawet lepiej żeby tego nie robiły. To czas dla ich rodziców, czas w którym to dorośli będą mogli w pełni się skupić na swojej żałobie. W innym przypadku należy szczegółowo opowiedzieć dziecku, jak będzie wyglądała ceremonia i czego może się spodziewać.
Katarzyna Kucewicz
psycholog

Nerwowe zachowania bliskich podczas pogrzebu mogą straumatyzować dziecko. Kiedyś mówiło się o tym, że dziecko powinno być na pogrzebie kogoś bliskiego, by móc się pożegnać. Moim zdaniem nie jest to mus. Jeśli dziecko nie chce, nie róbmy tego na siłę, ale dokładnie porozmawiajmy o tym, dlaczego tak się wzbrania i zadeklarujmy, że na pogrzebie będziemy blisko i je wesprzemy gdyby było mu źle. Co najważniejsze, dziecko nie powinno być zmuszane do oglądania zmarłego w trumnie z bliska czy stania nad grobem podczas pochówku.

Rozmowa jest koniecznością. Tutaj nie można robić uników, zwyczajnie nie warto jeśli liczy się dla nas dobro naszego dziecka. Postawmy na szczerość przy maksimum delikatności. Pamiętajmy, że mówiąc o śmierci nie możemy zapominać o przytulaniu, bo śmierć to coś, co często przeraża i zabiera dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Dlatego kluczowe w tym momencie jest bycie blisko i okazywanie im czułości.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE