Nowa reforma to niepewność i chaos -  według większości środowisk pedagogicznych właśnie to czeka nasze dzieci
Nowa reforma to niepewność i chaos - według większości środowisk pedagogicznych właśnie to czeka nasze dzieci Prawo autorskie: anjonik / 123RF Zdjęcie Seryjne

REKLAMA
– Gdybym ja miała szóstoklasistę w domu i znała założenia "reformy" minister Zalewskiej to już szyłabym transparenty – pisze posłanka Katarzyna Lubnauer i podaje kilka ważnych powodów.
Podręczniki tworzone „na kolanie”
Posłanka zwraca uwagę, że będzie to rocznik najbardziej pokrzywdzonych uczniów. Oni jako pierwsi pójdą do klasy siódmej, która to będzie w swym kształcie przejściowa i tymczasowa.
Do końca listopada musi powstać nowy program dla klas 4-6. Tak tak, do końca listopada! Tylko wtedy uda się wydrukować nowe podręczniki na czas. Co to oznacza? Ekspresowe tempo to eksperci z łapanki. – Ponadto, ci  specjaliści wiedzą, że robią te programy tylko dla trzech roczników. A jednocześnie nie wiedzą jak wyglądają albo będą wyglądać programy do klasy 8 i dla szkół średnich. Czyli tworzą programy szybko, z założeniem tymczasowości, bez pełnej wizji i sztukując do dotychczasowego systemu, czyli sześcioletniej szkoły podstawowej – pisze posłanka .Nowoczesnej.
Jeśli się uda, to potem metodycy będą mieć pół roku na ich dopracowanie, a norma powstawania takie dobrego podręcznika wynosi 2 lata. Łatwo się domyślić ile może pojawić się błędów w książkach pisanych niemalże „na kolanie”.

Szkolna batalia
W 2019 roku obecni szóstoklasiści wraz z uczniami I gimnazjum będą walczyć o miejsca do szkoły średniej. Łatwo da się to obliczyć, że będzie się tam zwyczajnie dwa razy trudniej dostać. – W rezultacie, nie każdy znajdzie miejsce w wymarzonym liceum. A ten, kto planował, żeby być kucharzem, zostanie skazany na technikum ogrodnicze. Wielu ta reforma pozbawi marzeń. – Pisze Lubnauer i dodaje jeszcze coś. Coś, co może wstrząsnąć każdym rodzicem:
Katarzyna Lubnauer
posłanka .Nowoczesnej, dr matematyki na UŁ

Tam, gdzie zabraknie miejsc na dodatkowe oddziały, liczba dzieci w klasach wzrośnie z 30 do 40 osób, a nauka będzie na zmiany. A w 2022 roku, kiedy obecni szóstoklasiści będą w czwartej klasie szkoły średniej, do klas pierwszych dojdzie półtora rocznika obecnych trzecioklasistów szkoły podstawowej. Czyli np. w liceum zamiast obecnych 3 znajdzie się równolegle 4,5 rocznika!  Wyobrażacie sobie Państwo gdzie będą zajęcia w-f, gdy nawet teraz brakuje sal?

Dokąd iść?
To problem kluczowy dla obecnych szóstoklasistów. Lubnauer zauważa, że fakt iż pozostaną dalej w podstawówce, nie oznacza, że będą mogli dalej się uczyć w tym samym budynku.
– Wszystko będzie zależało od możliwości lokalowych i od woli samorządu (…)W okresie przejściowym samorząd może realizować dowolny model podziału i nawet dzieci z 4 klas przenieść do budynku dotychczasowego gimnazjum – podkreśla posłanka.
A więc istnieje prawdopodobieństwo, że dzieci na dwa lata, okres klasy siódmej i ósmej, trafią gdzieś tymczasowo. – Jak skomentują to zwolennicy reformy, którzy mówili, że trzy lata to za krótki czas dla nauczycieli na poznanie dzieci, a dla uczniów do przyzwyczajenia się do nowego środowiska? –irytuje się posłanka.
Spadek motywacji
Tymczasowe testy ósmoklasisty zamiast 4 przedmiotów mają zawierać trzy: język polski, język obcy oraz matematykę. Jasne, może to ucieszyć uczniów i niektórych rodziców, że dziecko będzie miało mniej nauki. Jednak zwróćmy uwagę na skutki, jakie opisuje posłanka na lubnauer.liberte.pl
Nauczyciele biologii, chemii, fizyki, geografii czy historii,  będą wiedzieć, że ich praca nie zostanie sprawdzona na koniec szkoły. Z jednej strony będą mieli mniej motywacji do wysiłku, z drugiej trudniej będzie im egzekwować pracę od uczniów.(…)Dodajmy do tego brak możliwości wyboru lepszej szkoły, klasy dwujęzycznej, artystycznej czy sportowej.  
Niepewność uczniów i nauczycieli, tymczasowość, chaos i wielki eksperyment – właśnie to zdaniem posłanki Lubnauer funduje nam Minister Zalewska.

Źródło: lubnauer.liberte.pl