
Pamiętasz ten dreszcz zazdrości, kiedy koleżanka z podwórka chwaliła się nową lalką? Taką której można zginać kolana, farbować włosy i dopinać kuriozalne, ociekające brokatem skrzydła? Tą, na którą ty musiałaś czekać do Gwiazdki, a potem wpaść w histerię bo zamiast wersji blond, dostała ci się brunetka? Dobra wiadomość: prawdopodobieństwo, że twoja córka przy wigilijnym stole urządzi scenę z podobnego powodu znacznie zmalało. Jak wynika z najnowszego raportu Ceneo.pl lalki odchodzą do lamusa.
W czołówce zestawienia zabawek, których nazwy najchętniej wyszukiwaliśmy za pomocą popularnej porównywarki zabrakło miejsca dla długonogich blondynek, czy słodkich bobasów z funkcją karmienia i przewijania. Królują klocki, zabawki edukacyjne, interaktywne pluszaki oraz… piasek kinetyczny. Najpopularniejszą zabawką w tegorocznym zestawieniu Ceneo jest natomiast szumiący miś dla niemowląt.
– Lalka na początku była dla dziewczynki symbolem rodziny, mogła bawić się w dom, uczyć się być mamą i opiekować się rodziną. Potem nastąpiła "era Barbi", lalek które budowały wizerunek kobiety idealnej. Dzisiaj stereotypy się zmieniają: kobiety są silne: są wojowniczkami, są samicami alfa. Nie bawią się lalkami, tylko jeżdżą Porshe. Są prezesami, dyrektorami – tłumaczy wyniki raportu psycholog Joanna Skrok z Profesjonalnej Pracowni Psychologicznej Care&Coach, jednocześnie dodając, że o ile zmianę stereotypowej optyki należy zapisać na plus, to samo zjawisko trzeba uważnie obserwować.

– Lalki powstawały po to, żeby nauczyć dziecko opiekuńczości, empatii. Dziewczynki przewijały je, bawiły się w dom. Musimy to obserwować. Stereotyp kobiety, jako taki, powinien istnieć, choć niekoniecznie jako matki czy kucharki. Ale osoby zadbanej? Jak najbardziej – tłumaczy psycholog. Fakt, że z czołówki rankingu wypadły typowe lalki nie oznacza jednak, że wśród popularnych zabawek nie ma tych “dziewczyńskich”, choć trzeba przyznać, że nie jest ich wiele.
Księżniczka wybiera klocki Czwarte miejsce w zestawieniu Ceneo (za szumiącym misiem, Furby i interaktywnym robotem Bebo) zajął zestaw Lego - zamek księżniczki Elzy. Cztery oczka dalej uplasowało się kolejne “różowe” Lego – tym razem spod znaku Friends. Jeśli za typowo dziewczyńskie uznamy kucyki pony (miejsce 13.), to właściwie na tym lista tego typu zabawek się kończy.
Choć zestawienie Ceneo składa się tylko z 15 pozycji i na jego podstawie raczej nie należy wyciągać daleko idących wniosków co do skali postępu w kwestii równości płci. Z drugiej strony, fakt, że część z nas wybiera dla swoich dzieci księżniczki w wersji “klockowej”, a nie wyidealizowanej pseudo-ludzkiej, o czymś świadczy. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy to naprawdę my tu decydujemy.
– Rodzice nie mają wpływu na to, co kupują – twierdzi Magdalena Kordaszewska z portalu Zabawkowicz.pl. – Dzieci mówią konkretnie, jakie zabawki chcą dostawać. Już od 3. roku życia siedzą przed telewizorem, oglądają spoty i znajdują się w totalnym szachu marketingowym firm wykupujących kampanie w telewizjach dziecięcych – tłumaczy.
Magdalena Kordaszewska
redaktor naczelna portalu Zabawkowicz.pl
Kordaszewska tłumaczy, że dominacja dużych firm produkujących zabawki na licencjach popularnych kreskówek czy filmów sprawia, że przebicie się do mainstreamu z produktem “no name” jest niezwykle trudne. – Malutki producent może mieć genialną zabawkę, ale nigdy nie wprowadzi jej do wielkiej sieci. Nie wejdzie do masowej sprzedaży, bo nie ma gigantycznych pieniędzy, które trzeba wyłożyć na zatowarowanie i tym samym zamrozić na parę miesięcy. On nie może sobie pozwolić na to, że zabawka nie wypali – tłumaczy Kordaszewska.

Zdarzają się jednak wyjątki, jak kinetyczny piasek, który w zestawieniu Ceneo znalazł się na 12. miejscu. Na pytanie, jak to się stało, Magdalena Kordaszewska odpowiada ze śmiechem: “Dzięki mnie!”. Być może jest w tym ziarno prawdy, bo kanał na YouTube, w którym recenzuje i poleca wybrane przez siebie zabawki ma kilka milionów wyświetleń miesięcznie.
Szukać niszy czy płynąć z mainstreamem? Można zżymać się na dominację zabawek licencyjnych, ale jeśli wiadomo, że dyskusja z “małą Elzą” na temat zasad działania wolnego rynku i tłamszenia rodzinnych firemek przez wielkie korporacje, raczej nie będzie owocna. – Potrzebą dziecka jest wcielenie się w danego bohatera, więc naturalnym jest, że poprosi o zabawkę na przykład z księżniczką – tłumaczy Joanna Skrok.
Joanna Skrok
Profesjonalna Pracownia Psychologiczna Care&Coach
– Rolą rodzica jest uczenie dziecka, że nie jest one lepsze dzięki temu, że ma lepsze zabawki, czy ma ich więcej, ale dlatego, że jest wartościowym człowiekiem. A wartości uczymy za pomocą konkretnych, dobrze dobranych zabawek oraz poprzez czas spędzony z dzieckiem na zabawie nimi – dodaje Joanna Skrok.