
Statystyka wygląda źle. Na 100 kobiet korzystających z urlopu rodzicielskiego przypada – w zależności od regionu kraju - 1-2 mężczyzn. Choć z roku na rok ta liczba rośnie, wciąż do całkowitej równości w podziale ról jest bardzo daleko. W porównaniu do kobiet, ojców „na pełen etat” ciągle jest niewielu. Jakie są tego przyczyny?
Przede wszystkim - według historycznego wzorca dbanie o dzieci to typowo kobiece zajęcie. Niektórzy mężczyźni boją się, że w oczach swoich partnerek będą mniej męscy. Inni boją się reakcji szefa lub utraty pracy. Wielu ojców nadal wstydzi się zostać z dzieckiem w domu, bo „co ludzie powiedzą”. I każdy socjolog potwierdzi, że choć nasze społeczeństwo jest coraz bardziej postępowe, wzorce obowiązujące w stolicy mają się nijak do tych np. w mniejszych miejscowościach. W wielu miejscach w Polsce role społeczne kobiety i mężczyzny nadal odpowiadają tradycyjnym wzorcom. W nich opieka nad dzieckiem to wciąż wymaganie stawiane kobietom, a nie mężczyznom.
Choć wciąż niewielu ojców chce na dłużej zostać z dzieckiem w domu, to coraz chętniej wykorzystują dwutygodniowe urlopy ojcowskie. W 2014 roku skorzystał z niego co trzeci tata – czyli aż 129,4 tys. mężczyzn. Jest to najlepszym wynikiem w historii - w 2013 roku wniosków o urlop ojcowski było cztery razy mniej!
Decyzje podejmowane powinny być wspólnie. I te dotyczące „świata dorosłych” i te dotyczące dzieci. Na takiej podstawie tworzy się zdrowe relacje i szczęśliwą rodzinę. Dlatego jeśli uważasz, że twój mąż jest jedynie dodatkiem do wychowania dziecka, proszę Cię o ponowne rozpatrzenie tego. Spróbujcie razem wypracować jakieś zasady. Zaangażuj go w wychowanie, zamiast przydzielać mu obowiązki. Obiecuję, że zobaczysz poprawę i w wychowaniu dziecka, i w relacjach partnerskich
Deutsche Bank Polska przeprowadził badanie, w którym zapytał rodziców o te marzenia. Co ciekawe, mieszkanie czy dobra szkoła pojawiły się dopiero na drugim i trzecim miejscu. Polscy ojcowie przede wszystkim chcą, żeby ich dzieci rozwijały swoje pasje. Chcą jeszcze częściej pojawiać się na meczach, treningach czy koncertach. I chcą za te zajęcia płacić.
Takie wspieranie przedsiębiorczości dziecka to pierwsza - i jedna z lepszych - lekcji ekonomii, jaką rodzice powinni dać dziecku. Maluchy szybko uczą się dobrych nawyków związanych z oszczędzaniem. Kiedy dziecko widzi, że ojciec woli część pieniędzy odłożyć, żeby móc zapłacić za lekcje tańca czy piłki nożnej albo kupić w przyszłości mieszkanie, takie zachowanie staje się dla niego naturalne.
Edukacja finansowa dzieci zaczyna się w domu. Jeżeli rodzice wydają wszystkie pieniądze na bieżącą konsumpcję, dzieci nauczą się, że tak należy robić. Jeśli będą uczone oszczędzania, w przyszłości będą oszczędzać. Świetnym pomysłem jest podarowanie dziecku skarbonki, do której będzie wrzucało część swojego kieszonkowego
Jednak w dzisiejszym świecie próba zapewnieniu dziecku lepszego startu w dorosłe życie jest coraz trudniejszym zadaniem. Trendy w edukacji i rynek pracy zmieniają się błyskawicznie, przez co coraz trudniej przewidzieć perspektywiczne ścieżki rozwoju. Powstają nowe zawody, zmienia się charakter pracy. Wątpliwości jak wspierać dziecko – są coraz większe. Dlatego też, powszechniejsze staje się poczucie, że dziecko może potrzebować kapitału na start. Według badań ponad 17 proc. Polaków odkłada pieniądze na edukację dzieci.