
REKLAMA
Niezależnie od pogody, czas spędza się na powietrzu. Dzieci przede wszystkim mają się bawić, uczyć dbania o florę i faunę a przy okazji, nabywać odporności, by żaden wirus im nie zaszkodził.
Tutaj koncepcja edukacji jest zupełnie inna od tej tradycyjnej. Dzieci przychodzą i zajmują się tym, co je interesuje, natomiast dorośli im tylko towarzyszą. Z założenia nie przeszkadzają, nie ingerują. Chyba, że pogoda nie sprzyja albo opiekunowie wyczują ich wyraźne znudzenie, wtedy proponują jakąś wspólną formę zabawy. Ale czy wszyscy będą chcieli wziąć w niej udział? O tym też dzieci decydują same.
Zamiast budynku jest ogród
W Niemczech i Skandynawii to nie nowość, u nas jeszcze oryginalne miejsce. Tutaj wolno głośno krzyczeć, bujać się na hamaku, budować w piasku, bawić się w drewnianym domku.
W Niemczech i Skandynawii to nie nowość, u nas jeszcze oryginalne miejsce. Tutaj wolno głośno krzyczeć, bujać się na hamaku, budować w piasku, bawić się w drewnianym domku.
Może cię zainteresować także: "Droga Matko, która posłałaś chore dziecko do przedszkola. Dziś przez ciebie cierpi mój syn. Nie jest ci wstyd?"
Owoce nie pochodzą ze sklepu
Niektórym to może wydawać się szokujące, ale wiele dzieci nie ma pojęcia skąd się biorą warzywa i owoce. Podobnie jak pieniądze: „no, z bankomatu”, tak jabłka – „ze sklepu”. Na co dzień nie mają możliwości do bliskiego kontaktu z naturą, jak i takiej swobody w badaniu terenu, dotykaniu, próbowaniu prosto z drzewa. Bez sztywnych ram, „o tej godzinie to, a potem tamto, o 13 obiad”. Tutaj nie ma ustalonego czasu na posiłek. Dzieci jedzą, jak zgłodnieją.
Niektórym to może wydawać się szokujące, ale wiele dzieci nie ma pojęcia skąd się biorą warzywa i owoce. Podobnie jak pieniądze: „no, z bankomatu”, tak jabłka – „ze sklepu”. Na co dzień nie mają możliwości do bliskiego kontaktu z naturą, jak i takiej swobody w badaniu terenu, dotykaniu, próbowaniu prosto z drzewa. Bez sztywnych ram, „o tej godzinie to, a potem tamto, o 13 obiad”. Tutaj nie ma ustalonego czasu na posiłek. Dzieci jedzą, jak zgłodnieją.
Elżbieta Stewart z Ogrodu Edukacyjnego w Wołczkowie dla Radia Szczecin mówiła, że w przyszłości ma nadzieję, że będzie to przedszkole, tylko nieco inne niż wszystkie. Na razie ma to formę „ogrodu edukacyjnego”, w którym od września dzieci będą mogły spędzać czas codziennie, po ok. 4, 5 godzin dziennie.
Kapitalny pomysł, ale rodzi kilka obaw. Czas, jaki spędzają tam dzieci, jest zbyt krótki, by rodzice mogli pójść na 8 godzin do pracy. Poza tym jak miałoby to wyglądać zimą, przy srogich mrozach?
Niemniej jednak, w czasie wakacji sama bym z chęcią wysłała tam swoje dzieciaki.
Niemniej jednak, w czasie wakacji sama bym z chęcią wysłała tam swoje dzieciaki.
Źródło:radioszczecin.pl
