
„Myślę, czy nie podjąć próby odpieluszkowania mojego syna. Pogoda jest sprzyjająca, dziecko siedzi, nocnik kupiony. Bobas ma 7,5 miesiąca. Będę wdzięczna za podzielenie się waszym doświadczeniem, za cenne wskazówki i linki do dobrych stron/blogów dot. zrzucania pieluch lub naturalnej higieny niemowląt” – napisała jedna z mam na facebook’owej grupie, a ja przeżyłam szok. To tak na serio?
Kilkumiesięczny maluch, który dopiero co zaczął siadać, ma nauczyć się kontrolować swoje zwieracze i zacząć załatwiać potrzeby fizjologiczne na nocniczek? To jak już to opanuje przed swoimi pierwszymi urodzinami, proponuję żeby zaczął się też sam podcierać, a potem kąpać, myć zęby, ubierać, ścielić łóżko, a zanim skończy 2 lata, jeszcze niech ogarnie angielski. Jestem złośliwa? Tak, przyznaję, bo nie rozumiem tego ciśnienia, które może wyrządzić więcej szkody niż pożytku i nie ma zwyczajnie sensu. To że roczniak potrafi przejawiać zainteresowanie porządkiem wokół niego, podreptać do kosza na śmieci i wyrzucić papierek, czy chusteczkę, nie oznacza, że jest w stanie zadbać o czystość własnego tyłka.
W komentarzach do postu o wczesnej nauce siusiania widzimy:

Opinie mam na forach bywają skrajne. Niektóre mamy twierdzą, że gdy dziecko zacznie siadać to można próbować sadzać je na nocnik. Jasne, byłoby to fajne z punktu widzenia ekonomicznego, z racji własnej wygody i by pożegnać się raz na zawsze z ryzykiem odparzonej pupy, tylko zapominają, że natura rządzi się swoimi prawami.
Może cię zainteresować także: "Tam niczego nie ruszamy” - mówili. A potem moja córeczka miała zapalenia i podrażnienia warg sromowych
To strata czasu Nie ma sensu zmuszać dziecka do korzystania z nocnika przed skończeniem 2 roku życia. Wtedy to maluch może świadomie powoli sygnalizować nam swoje potrzeby fizjologiczne, bo jego organizm wtedy zaczyna być na to gotowy. Chodzi tu o pewien poziom dojrzałości układu nerwowego i mięśni zwieracza, a mówiąc wprost tego, żeby mózg naszego szkraba zaczął to kontrolować, a mięśnie umiały prawidłowo się kurczyć i rozluźniać.
Może się tak zdarzyć, że przy żelaznej konsekwencji nasz maluch polubi nocnik w wieku kilkunastu miesięcy i duma nas będzie rozpierać, ale… zdarza się to niezwykle rzadko i można to nazwać sukcesem tylko w wypadku, gdy dziecko samo o ten nocnik się prosi ( tak robi moja 16 miesięczna córka, ale wyłącznie przed wieczorną kąpielą i nie nakłaniania przez nikogo. Po prostu chwyta za nocnik i na niego siada). W innym wypadku, możemy wyrządzić dziecku krzywdę…
To szkoda dla zdrowia
mpierwszykrok.wordpress.com
To stres Pewna mama, prawie dwuletniego chłopca, doszła do wniosku, że to TEN moment, a właściwie „czas najwyższy”, bo inne dzieci znajomych, w tym wieku, już pokochały nocnik. Były prośby, sadzanie co godzinę, po spożyciu dużej ilości płynów, przed snem, o poranku, jak również zasikane kanapy, wykładziny i w końcu… rozpacz dziecka. Po kilku tygodniach – zero postępów. Owa mama zaczęła się denerwować, martwić, co udzielało się dziecku. Chłopiec całkiem się zablokował, a wręcz obraził na nocnik. Na jego widok dostawał ataku płaczu. Zrezygnowana mama schowała go do szafy. Ograniczyła się to literatury, bajeczek czytanych sporadycznie przed snem o misiu, który polubił nocniczek i innych podobnych historii. Jakie było jej zdziwienie, gdy 4 miesiące później syn sam go wyciągnął, usiadł, zrobił siusiu i pobiegł pochwalić się całej rodzinie ze swojego wyczyny.
Dziecko do drugiego, a nawet trzeciego roku życia rozwija się niezwykle dynamicznie. W tak krótkim okresie ma naprawdę wiele do opanowania. Całe jego ciało wykonuje niezwykle ciężką pracą do osiągnięcia poziomu raczkowania, potem przy nauce chodzenia. Jego umysł stara się jak najszybciej zacząć z nami komunikować, uczy się społecznych relacji itd… Bądźmy rozsądni. Ja na tym etapie nocnik odpuszczam.
