7 rodzicielskich tekstów, którymi psujesz swoje dziecko. Przynajmniej jeden z nich już zdarzyło Ci się powiedzieć

Prawo autorskie: nadezhda1906 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: nadezhda1906 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Nie chcę, by moje dziecko wyrosło na bezdusznego materialistę. Nie byłoby mi również łatwo ze świadomością, że moja pociecha została mistrzem manipulacji. Przypuszczam, że Tobie również. Jako rodzice, mamy ogromny wpływ na kształtowanie postaw naszych dzieci. Świadomość tego aż czasem mnie przeraża. Wiem jednak, że nie należy jej spychać do niechcianych myśli uwięzionych z tyłu głowy. Warto sobie uświadomić, że nikt inny nie przyczynia się tak do zepsucia dzieci, jak my sami.

Oto 7 rodzicielskich tekstów, które mogą umieścić naszego malucha na mało chwalebnej liście "dzieci rozwydrzonych":

1. “Jak będziesz grzeczny, to…”

Niewinne przekupstwo. To ostatnia deska ratunku w sytuacji, gdy nad maluchem po prostu nie da się zapanować, a jednocześnie - dołek, który wykopaliśmy sobie sami. Wprost do małych i cwanych rączek, daliśmy dziecku mocny argument na każdą okazję, gdy będzie ono chciało nas na coś “naciągnąć”: “Mamo, ale ja byłem grzeczny. Mówiłaś, że muszę być grzeczny, żeby sobie zasłużyć na coś fajnego”. Prawda? No prawda. Trudno się teraz wymigać. Jeśli Twój maluch podłapał takie uzasadnienie na wszystko, jak najszybciej przerwij łańcuch błagań. Powiedz krótko: “Powiedziałam tak w poprzedniej sytuacji, ale dziś chodzi o coś zupełnie innego.” Ustal z maluchem nowe, jasne zasady.

2. “No już, już, tylko nie płacz”

Masz dość, maluch zanosi się od płaczu, ponieważ odmówiłaś pójścia na plac zabaw. Panikuje z tego powodu już 15 minut. W końcu dochodzisz do wniosku: “Dobra, niech mu będzie. W sumie mamy jeszcze czas.” I wtedy mówisz to: “Oj pójdziemy, tylko już nie płacz”. Ulga. Po płaczu. Jak ręką odjął. Dziecko roześmiane i gdyby nie mokre oczy nikt by nie poznał, że przed chwilą był ryk. W tym jednym momencie wybrnęłaś, ale wiesz jaki bigos sobie zgotowałaś? Maluch właśnie znalazł haka na Ciebie - płacz sposobem na wyłudzenie każdej zachcianki.

3. “Mamusia Ci zrobiła. Twoje ulubione”

Dogadzanie dziecku samo w sobie nie jest złe. Przecież coś z tego matczynego życia musimy mieć, a nie ma nic milszego, niż sprawianie przyjemności ukochanemu szkrabowi. Nie dzieje się jednak dobrze, jeśli za każdym razem dostarczamy brzdącowi to, co należy do jego ulubionych przysmaków czy też aktywności. Nie możemy się dziwić, że dziecko jest wybredne, jeśli nigdy nie dałyśmy mu szansę na polubienie czegoś nowego. Nie możemy iść na łatwiznę i dostarczać mu tylko produkty czy też propozycje, które lubi. Warto, by od czasu do czasu był stawiany w sytuacji, kiedy to nie ma jego ulubionego soku, jest tylko woda albo zamiast białego pieczywa na stole gości graham.

4. “Dobrze, to mamusia weźmie czerwony”

Twój maluch też ma swój ulubiony pionek w planszówce, w którą często gracie i nigdy nie pozwala na to, by ktoś inny go wybrał? Wtedy, najczęściej, by uniknąć domowej afery w niedzielne popołudnie, najmłodszemu graczowi się po prostu odpuszcza. Myślisz “A niech ma, wezmę sobie inny”. Jest to przykład bardzo częstego błędu popełnianego przez rodziców. Nie można zawsze ulegać dziecku. Nie twierdzę, że mamy być twardzi i nieustępliwi. Chodzi po prostu o to, by nie wychować malucha na pępek świata, do którego każdy będzie musiał się dopasowywać. Dobrze wiemy, że nie wszystko w życiu jest po naszej myśli. Warto przy tym pokazać maluchowi, że rezygnowanie z własnych wyborów na rzecz innych może przynosić obupólną korzyść - miło jest sprawiać komuś przyjemność.

5. “Weźmy droższy to będzie lepszy”

Można dywagować czy za ceną idzie jakość. O ile w przypadku jednego rodzaju produktów może to się sprawdzić, np. spożywczych, to jeśli chodzi o ubrania - niekoniecznie. Nieważne. Istotne, abyś pamiętała, że jesteś dla swojego dziecka wzorem do naśladowania. Unikaj przy maluchu komentarzy typu “drogie jest lepsze”. Bądź pewna, że je sobie zapamięta i istnieje zagrożenie, że będzie go nadużywać. Maluch nie będzie myślał zdroworozsądkowo i bardzo prawdopodobne, że zasadę droższe = lepsze będzie stosował zupełnie bezmyślnie, a cena stanie się dla niego jedną z najważniejszych informacji przy każdym wyborze.

5. “Oj, on tego nie zje. On tego nie lubi”

Najlepszy sposób, by wychować “maminsynka”. Droga Mamo, skąd wiesz, że on tym razem również odmówi. Przecież sałatka owocowa przyrządzona przez Twoją koleżankę może smakować zupełnie inaczej niż ta, którą przyrządziłaś przedwczoraj. W taki sposób sama czynisz swojego malca wybrednym i w powszechnej opinii - rozpieszczonym. Następnym razem, gdy ktoś poczęstuje Twoje dziecko czymś, co przypuszczasz, że mu nie zasmakuje, pozwól malcowi samemu zareagować. Nic nie mów. Poczekaj. Niech dziecko podejmie własną decyzję.

7. “Moje dziecko by tego nie zrobiło”

Rodzice nie są obiektywni, oj nie. Warto to u siebie zauważać i nieco bardziej przychylnie spoglądać na negatywne opinie na temat naszego dziecka. Zawsze powinniśmy je weryfikować, a nie z założenia spisywać na straty. Tłumaczenie dziecka ze wszystkiego jest prostą drogą prowadzącą do jego zepsucia: “Mamusia wszystkiemu zaprzeczy. Tatuś mnie obroni. Dobrze się ustawiłem.”
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE