"Moją córkę trudno lubić. W końcu to sobie uświadomiłam." Nie wszystkie dzieci to urocze urwisy

Prawo autorskie: maximkabb / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: maximkabb / 123RF Zdjęcie Seryjne
Bycie obiektywną wobec własnego szkraba nie jest łatwe. Każda mama stara się więc czujnie nastawiać uszu i wytężać wzrok badając, jak maluszek odbierany jest przez otoczenie. Docierają do niej wtedy różne słuchy. Ostatnio, gdy byłam ze znajomą i jej córeczką na placu zabaw, miałam okazję ich posłuchać. Magda, moja koleżanka, niespodziewanie znalazła się “pod ostrzałem” opinii publicznej na temat jej małej Lenki. Zwrot akcji był dość niespodziewany i zainspirował nas do rozmowy o komentarzach otoczenia na temat cudzych dzieci. Podzieliłyśmy wtedy wyróżnione przez nas opinie na 3 główne kategorie.

Pierwsza z nich to “ale dziwy”. Mamy z nimi do czynienia wtedy, kiedy mama robi wielkie oczy i mówi “Naprawdę, moje dziecko to potrafi? Coś podobnego!”. Ten rodzaj wieści jest chyba najmilszy.

Drugi to “melodia dla uszu”. Zaliczyłyśmy do niego wszelkie “ochy” i “achy”, których każda mama mogłaby wysłuchiwać codziennie, godzinami. Te zachwyty najczęściej słyszą kobiety nazwane przez nas “szczęściarami” - rodzicielki blond amorków, uroczych bobasów z oczkami jak małe węgielki lub brzdąców z lazurowymi tęczówkami, w których dałoby się utopić. Można by się kłócić, czy ładne dzieci mają lepiej czy nie, ale według, nas maluchom “jak z okładki” jest się w stanie wybaczyć chyba wszystko.

Ostatnia wyróżniona przez nas kategoria informacji zwrotnej jest najmniej przyjemna. Są to opinie z rodzaju “no chyba Twoje!”. W wymyśleniu nazwy wzorowałyśmy się na reakcji Magdy, do której na placu zabaw podeszła mama z ławki obok i stwierdziła: “Naprawdę się starałam, ale Twojej córki po prostu nie da się lubić!”


Założę się, że na podobne słowa każda z nas zareagowałaby tak samo: włos się jeży, matczyne serce buntuje, a zęby same szczerzą. Tak działa instynkt obronny typu “nikt nie będzie źle mówił o moim dziecku”. Reakcja Magdy była podobna. Jednak gdy wróg zniknął z zasięgu wzroku i obrażonym krokiem opuścił plac zabaw ze swoją pociechą, znajoma popatrzyła się na mnie i powiedziała:“Wiesz co, moje dziecko trudno lubić. W końcu to sobie uświadomiłam”. Lenka, rzeczywiście, ma swoje za uszami. Jeśli chodzi o plac zabaw - został on przez nią sterroryzowany. Mała jest urodzonym liderem, uwielbia się rządzić. Co gorsze, nie uznaje porażki oraz nie godzi się, aby cokolwiek zadziało się nie po jej myśli. Mama z ławki obok udzieliła Magdzie nieprzyjemnego komentarza, ponieważ akurat tamtego dnia Lena uwzięła się na jej córkę. Gdy grały w berka, dziewczynka nie mogła ani za szybko uciekać, bo Lena nie mogła jej znaleźć, ani zbyt prędko ją gonić, gdyż małej nie udawało się wygrywać. Lena balansowała pomiędzy cudownym humorem i chęcią do zabawy, a wściekłością i oskarżeniami typu “nie potrafisz się bawić”. Nowa koleżanka w końcu miała dość. Wtedy Lena dostała szału. Magda nawet nie zwróciła na nią uwagi, gdyż z podobną frustracją ma do czynienia codziennie i wie, że jej córce po prostu musi przejść. Takie akcje mają miejsce zarówno w domu, jak i u znajomych, w szkole, na podwórku i zajęciach z baletu. Mała dużo od innych wymaga i mimo, że ma dopiero 8 lat, emanuje od niej typowa cecha kobieca: sama nie wie czego chce. Pamiętam, jak mówiłam Magdzie, że jak Lena skończy 3 lata, będzie łatwiej. Krzyki, “to nie, tamto nie” i wszystko na przekór miało się skończyć. Cóż, pomyliłam się. Magda mówi o Lence - mistrzyni manipulacji. Starała się ją zreformować, ale sprawa do łatwych nie należy. Mała z uporem myśli tylko o sobie. Bardzo dobrze wie, czego chce i sprawnie dąży do celu. Nie da się jej przegadać, naprawdę. Na wszystko ma gotową odpowiedź, a argumentami sypie jak z rękawa. Magda przyznaje, że każda wizyta w nowym miejscu - czy to odwiedziny u znajomych czy wakacje nad morzem - przypomina wkraczanie na pole minowe. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć..

Może cię zainteresować także: Wam też mówią, że dziecko jest niegrzeczne?


Magda obecnie przyznaje wprost: “Moje dziecko to trudne dziecko”. Opowiada, że od kiedy pogodziła się z tym, że mała jest charakterna, czuje się lepiej w roli matki. Dotychczas często rozmyślała co jest nie tak z jej dzieckiem oraz co jest nie tak z nią samą - przecież to ona zrodziła tego “diabła wcielonego”. Dziś już się nad tym nie zastanawia. Nie próbuje zmieniać małej, nie “temperuje”. Po prostu ją obserwuje, towarzyszy w codziennych problemach i wspiera jak umie. Nie ograniczając oczywiście. Magdzie bardzo pomaga dostrzeganie mocnych stron córeczki. Za każdym razem, gdy jej córka się rządzi, przypomina sobie to, co w niej dobre: w jaki sposób opiekuje się młodszym bratem, jak pięknie rysuje lub przejmuje się losem zwierząt. Magda, po sytuacji na placu zabaw, postanowiła również, że nie będzie już swojej córeczki bronić. “Nie mam zamiaru już dłużej się za nią tłumaczyć” mówi “Następnym razem powiem mamie tej dziewczynki, żeby pozwoliła swojemu dziecku walczyć o swoje. Niech się kłócą o tego berka. Niech Lena broni korony. Myślę, że najbardziej by jej pomogło, gdyby ktoś w końcu się jej postawił i utarł nosa. Chyba sobie jednak na to trochę poczekam..

Magda przyznaje, że nie jest jej łatwo. Nie należy do osób, które pozwalają innym ludziom wchodzić sobie na głowę, ale mimo wszystko, bardzo jej zależy na akceptacji ze strony otoczenia. Jest troskliwą i empatyczną kobietą. Zawsze dba o to, by bliskie jej osoby, ale również nieznajomi, czuli się przy niej swobodnie. Cóż, jej córeczka nie podziela podejście mamy do życia. Pocieszam ją. Dzięki temu, że mała jest charakterna, jedno jest pewne: wywalczy sobie w życiu wszystko, czego zapragnie. Przynajmniej o to mama nie musi się martwić.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE