
W mediach regularnie pojawiają się informacje na temat porzuconych dzieci, na temat rodziców katujących swoje pociechy, na temat wypadków drogowych w których giną maluchy i na cała masę innych tematów, które w mniejszym lub większym stopniu mówią o krzywdzie, jaka dotyka dzieci. Ale to o czym przeczytałam wczoraj mnie przerosło.
Do jednego z poznańskich szpitali trafiło 13to miesięczne dziecko, któremu starszy, 7mio letni brat odrąbał siekierą dwa paluszki. Jak to się stało? Ponoć do wypadku doszło w trakcie zabawy. Młodszy z chłopców miał pomagać starszemu rąbać drewno. Jak to się stało, ze maluszek stracił dwa palce? Nie wiadomo. Na razie wiadomo jedynie, że jeden na wysokości opuszki, co zostało zaopatrzone, a drugi na wysokości paliczka środkowego. Lekarze podjęli próbę replantacji i czekają na rozwój spraw. W ciągu kilku dni ma być wiadomo czy operacja się powiodła. Chłopczyk przebywa w szpitalu wraz z mamą.
Może zainteresować cię także: Czasem nie musisz robić nic, by być złą matką. Wystarczy to, że jesteś
Jak podaje tvn24.pl dotychczas zdarzenie nie zostało zgłoszone na policję, jednak funkcjonariusze będą badać sprawę i ustalą okoliczności w jakich doszło do zdarzenia. W rozmowie z portalem oficer prasowy głogowskiej policji Bogdan Kaleta podkreśla, że zapewne do zdarzenia doszło w sposób nieumyślny, więc opiekunom nie powinny grozić żadne konsekwencje prawne. Zapytałam o tę sytuację adwokat Annę Grędę, specjalistę w zakresie prawa rodzinnego.
Anna Gręda
adwokat, specjalista w zakresie prawa rodzinnego
Sytuacja wydaje się dość klarowna z dwóch punktów widzenia: medycznego (życiu i zdrowiu chłopca nic nie zagraża) oraz prawnego (co wyjaśniła Pani mecenas). Pozostaje nam ten trzeci punkt widzenia. Społeczny. Ten, w którym istnieje wiele pytań, a nie ma prawie żadnej odpowiedzi. Bo nawet nie wiadomo do kogo kierować pytania. Jakie? Choćby to, dlaczego siedmiolatek rąbał drewno? W jaki sposób jego 13to miesięczny braciszek miał pomagać? Przecież takie maleńkie dziecko jeszcze średni trzyma się na nogach. Ma problem z utrzymaniem kubka z wodą. Wiem co mówię, bo w domu mam podobnych rozmiarów krasnala. Jak zatem miałaby wyglądać taka braterska współpraca? A może to jednak była zabawa. Pytanie zatem jakie były reguły gry i dlaczego rodzice pozwalają się dzieciom bawić siekierą? Nieszczęśliwy wypadek? Takie się zdarzają, to prawda. Ale rolą rodziców jest przewidywanie potencjalnych zagrożeń. Przewidywanie. Ochrona dziecka. Żadna mama nie stawia kubka z gorącą kawą na brzegu stołu, ani żaden tata nie zostawia skrzynki z narzędziami w dziecięcym pokoju. Tak przynajmniej mi się wydawało.
Nie jestem od tego, by wyjaśniać sprawę. Nie jestem też od tego, by oceniać zachowanie rodziców chłopców. Ale wolno mi zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Albo tak jak w tym przypadku – pozostawiać je po to, by wybrzmiały.
Źródło: tvn24.pl
