
Moda na media społecznościowe pogrupowała cybermamy w grupy. Na jednej mamy sobie doradzają, na innej wymieniają się radami, a na jeszcze innej są po prostu mamami z... i tu pada miasto.
REKLAMA
Niewątpliwie taka grupa to dobre miejsce, by coś sprzedać, dorobić sobie, a jednocześnie dać tym grupowym mamom możliwość kupienia czegoś w dobrej cenie. Niektóre z nas szyją pościele, misie, zabawki, robią na drutach. Na macierzyńskim też znalazłam sposób by zarobić coś nie coś i załatać dziury w domowym budżecie. No więc publikuję w grupie mamusiek ofertę… nie mija minuta… wpisy:
- za drogie
- brzydkie
- za 200zł bym wzięła, za tyle to nikt nie kupi
- ja Pani radzę, że jak Pani chce to sprzedać to musi Pani... i tu pada lista szczerych rad bez pokrycia
- brzydkie
- za 200zł bym wzięła, za tyle to nikt nie kupi
- ja Pani radzę, że jak Pani chce to sprzedać to musi Pani... i tu pada lista szczerych rad bez pokrycia
Nie odpowiadam. Usuwam post
Biorę wszystkie uwagi jaki dobre praktyki. 10 lat życia zjadłam na budowaniu marketingu najlepszej polskiej marki, obecnie wartej najwięcej w sektorze spożywczym, więc tak sobie myślę, aż tak głupia nie jestem i oczywiste sprawy potrafię przewidzieć, ale może coś umknęło... Biorę to na twarz i działam.
Biorę wszystkie uwagi jaki dobre praktyki. 10 lat życia zjadłam na budowaniu marketingu najlepszej polskiej marki, obecnie wartej najwięcej w sektorze spożywczym, więc tak sobie myślę, aż tak głupia nie jestem i oczywiste sprawy potrafię przewidzieć, ale może coś umknęło... Biorę to na twarz i działam.
Siadam z nadzieją i kalkulatorem
Wyliczam i dodaję: materiały, opakowanie, transport, robocizna – bo sama nie zrobię tak ładnie i estetycznie mebla, utrzymanie sklepu internetowego, księgowej, VAT, ZUS ect. (bo założyłam działalność). Jeszcze dodaję do tego niewielką kwotę na zarobek, bo przecież po coś to robię.
Wyliczam i dodaję: materiały, opakowanie, transport, robocizna – bo sama nie zrobię tak ładnie i estetycznie mebla, utrzymanie sklepu internetowego, księgowej, VAT, ZUS ect. (bo założyłam działalność). Jeszcze dodaję do tego niewielką kwotę na zarobek, bo przecież po coś to robię.
Myślę: taniej nie wyjdzie. Nie za taką jakość. Motywują mnie słowa męża, że mam się nie przejmować, nie poddawac i działać. Więc weryfikując plan i nie wprowadzając zmian działam dalej. Po kilku dniach publikuje znów post i znów mamuśki:
- nie warte tej ceny.
- nie warte tej ceny.
Sprawdzam w bazie klientów czy to ktoś, kto zna produkt. Nie zna. Na Facebooku też nie jest „fanem”. Myśle sobie… odpowiem. I odpowiadam: nie zna Pani naszego produktu, zatem nie potrafię zrozumieć skąd ten osąd. To działa jak woda na młyn. Otrzymuję elaborat o tym, że ona się zna, że ona wie, że ona przypuszcza, a na końcu, że skoro chce kupić to ma prawo do opinii i już.
Jest potencjalna Klientką – czytaj: wszystko mi wolno
I myślę sobie: „o nie!” Odpisuję, że jeśli zdecyduje się kupić nasz produkt, to nie sprzedamy. I wiecie co... takiego jadu i takiej agresji, to mamuśka jeszcze chyba nigdy nie miała w sobie: jak to nie sprzedam! Ona jest Klientką! Ja jej nie szanuję! Ona na mnie kontrole naśle. Myślę sobie: nasyłaj. Ktoś z forum zareagował. Liczy jak ja i dochodzi do wniosku, że faktycznie cena nie jest wysoka. Linczują i jego.
I myślę sobie: „o nie!” Odpisuję, że jeśli zdecyduje się kupić nasz produkt, to nie sprzedamy. I wiecie co... takiego jadu i takiej agresji, to mamuśka jeszcze chyba nigdy nie miała w sobie: jak to nie sprzedam! Ona jest Klientką! Ja jej nie szanuję! Ona na mnie kontrole naśle. Myślę sobie: nasyłaj. Ktoś z forum zareagował. Liczy jak ja i dochodzi do wniosku, że faktycznie cena nie jest wysoka. Linczują i jego.
Po co to piszę? Czytając niejednokrotnie teksty o matkach widzę ich żale, że na nic nie mają czasu, że dobra za krótka, że gotowanie, pranie, zabawa, dziecko itd., ale nikt(!) nie pisze, skąd matka ma czas na wylewanie morza hejtu w internecie?! Na krytykę innych matek karmiących, bądź nie karmiących piersią, na wyżywanie się nad kimś kto coś sprzedaje, na psioczeniu na kogoś kto pyta czasami o banalne rzeczy tylko pewnie w emocjach i dla pewności pyta raz jeszcze.
I tu moja prośba. Drogie Mamy. Skoro wszem i wobec deklarujecie, że nie macie czasu na nic proszę dajcie spokój innym. Pomóżcie, doradźcie, ale szczerze, bez krytyki i emocji. Nie wymądrzajcie się, nie rzucajcie epitetami nie wartych kobiecej dłoni słów. Skupcie się na sobie, na rodzinie. Wolną chwilę spożytkujcie inaczej niż na wylewaniu złych emocji.
Będzie lepiej i zdrowiej nam wszystkim.
Ola
Ola